Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Kiedy ręce i nogi nie chcą słuchać – potrzebna pomoc dla Wiktorii!

Wiktoria Jarmuziewicz
Zbiórka zakończona
55 906,00 zł ( 59,74% )
Wsparło 1095 osób
Cel zbiórki:

Roczna rehabilitacja i zakup sprzętu ortopedycznego dla Wiktorii

Wiktoria Jarmuziewicz, 7 lat
Wadowice, małopolskie
Wcześniactwo, leukomalacja okołoporodowa, opóźnienie rozwoju psychoruchowego, mózgowe porażenie dziecięce, niedowład czterokończynowy
Rozpoczęcie: 8 Grudnia 2017
Zakończenie: 1 Kwietnia 2019

Opis zbiórki

Jedną z najtrudniejszych rzeczy w byciu rodzicem niepełnosprawnego dziecka jest przyjęcie prawdy. Codzienne zmęczenia, zmęczenia ekstremalne, zwątpienia, poszukiwania, bóle kręgosłupa są i były niczym przy oswajaniu się z okrutną prawdą. Dzień, w którym w końcu ktoś mi powiedział prawdę o stanie Wiktorii, był zarazem najgorszym dniem mojego życia, ale tym samym zwrotnym dniem w moim życiu. Dniem, w którym zarówno wszystko się skończyło, jak i wszystko zaczęło.

Wiktoria Jarmuziewicz

Nasza codzienność, każdego dnia jest niecodziennością. Z prawdą o swoim niepełnosprawnym dziecku zderzamy się jak tir z rowerzystą i uczymy się szybko z nią żyć. Ty wychodzisz ze szpitala po narodzinach dziecka z uśmiechem i nadzieją, my z listą specjalistów do odwiedzenia i lękiem. Ty martwisz się tym, że raczkujące dziecko zje brud z podłogi, my moglibyśmy nie myć podłogi rok, gdyby tylko to sprawiło, że nasze dzieci zaczną raczkować. Ty zapisujesz malucha na rytmikę, my na rehabilitację Ty idziesz z maluchem na plac zabaw, my nie mamy tam czego szukać, bo place zabaw dla niepełnosprawnych dzieci są w Polsce dwa. Ty zastanawiasz się, czy Twoje dziecko nie siedzi za długo przed TV, my marzymy, by kiedykolwiek zauważyło bajkę. Ty modlisz się, by dziecko nie zachorowało na katar, my by przez katar nie wylądowało na OIOM’ie. Ty myślisz, kiedy ten mój mały dorośnie i wyfrunie z domu, my myślimy – kto się nim zajmie, kiedy nas zabraknie.

Mimo tego wszystkiego i Ty i ja kochamy nasze dzieci najbardziej na świecie, rozpieszczamy je, mamy tyle samo nadziei, planów i marzeń, tylko po prostu są one inne…

Wiktoria Jarmuziewicz

Opowiadam Ci to wszystko, bo chcę, żebyś choć trochę poznał nasze życie – moje i Wiktorii. Wiki za bardzo pospieszyła się z przyjściem na świat. Urodziła się o trzy miesiące za wcześnie. Jeszcze kiedy była w moim brzuchu, pojawiły się komplikacje, które po urodzeniu dorowadziły do niedotlenienia i ubytków w tkance nerwowej mózgu. Co to oznacza? Zdiagnozowano u niej Mózgowe Porażenie Dziecięce. To właśnie ten dzień miałam na myśli, mówiąc o tym najgorszym… Później doszły kolejne diagnozy – padaczka i problemy ze wzrokiem. Do dziś Wiki nie potrafi samodzielnie usiąść, stanąć, raczkować czy chodzić. Jeśli siada lub staje, to przy pomocy innych, a fakt, że w ogóle jest to możliwe to zasługa systematycznej rehabilitacji.  Tylko ona tak naprawdę daje jej szansę na postawienie pierwszego kroku i samodzielne funkcjonowanie. Walczę o to, by móc Wiki rehabilitować codziennie, zwłaszcza teraz, kiedy jest jeszcze maluszkiem i jej mózg nadal się rozwija.

Wykorzystujemy wszelkie możliwe zajęcia z terapeutami, jakie oferuje nam NFZ i Ministerstwo Edukacji, ale to wciąż zdecydowanie za mało, dlatego 2/3 zajęć Wiki ma odpłatne w prywatnych placówkach. Do tego wszystkiego dochodzą wizyty lekarskie oraz bardzo drogi sprzęt ortopedyczny. Od marca 2017 roku Wiktoria jest prowadzoną metodą rehabilitacji MEDEK, która w przypadku córeczki jest bardzo skuteczna. Wreszcie widzimy namacalne efekty! Wiki ma już prawie pełną kontrolę głowy, stabilniejszy tułów, większy zakres manipulacji rękoma, stabilniej siedzi. Stała się bardziej kontaktowa. Zaczęła mówić. Nie możemy w takim momencie przerwać rehabilitacji.

Wiktoria Jarmuziewicz

Wierzę w dobro zwykłych ludzi, którzy mają w sobie wielką moc niesienia pomocy. Każdy nawet najmniejszy gest jest dla nas ważny. Dzisiaj niestety stoję pod ścianą, dlatego muszę poprosić o pomoc. Żeby rehabilitacja mogła być kontynuowana przez kolejny rok, muszę zebrać ogromną kwotę... Nie mam wyjścia, dumę chowam do kieszeni i działam. Bo my, rodzice dzieci niepełnosprawnych, walczymy o jedno – lepsze i godne życie dla naszych ukochanych dzieci...


–Mama Wiki

55 906,00 zł ( 59,74% )
Wsparło 1095 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki