Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Oparzenie, które odebrało sprawność

Wioletta Mieszczok
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

zakup protezy podudzia

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja Słoneczko
Wioletta Mieszczok, 43 lata
Katowice, śląskie
Stan po amputacji nogi na wysokości kolana, cukrzyca typu I
Rozpoczęcie: 24 Stycznia 2019
Zakończenie: 24 Czerwca 2020

Opis zbiórki

Słyszałam opowieści o oparzeniach, wiedziałam, że wiążą się z ogromnym bólem, ale nie myślałam, że można przez nie stracić nogę... Zwykły dzień, 15 września 2018 roku –  pamiętam to, jak dziś, chociaż ból odbierał możliwość racjonalnego myślenia. Straciłam przytomność. Obudziłam się już bez nogi. Dotykałam miejsca po niej i nie wierzyłam, że pod palcami jest tylko pustka. Mojej nogi tam nie było, był tylko fantomowy ból! Dzisiaj marzę tylko o jednym – o powrocie do w miarę normalnego życia. Proszę, pomóż mi tego dokonać.

Wtedy, 15 września, gotowałam obiad. Podniosłam z kuchenki garnek, od którego oderwała się rączka. Cały wrzątek wylał się na moją nogę. Widziałam, że nie jest dobrze, że oparzenie jest spore. Od razu zgłosiłam się do lekarza, bo ból był nie do wytrzymania. Zbadał mnie, przepisał okłady i antybiotyk, który miał pomóc, i kazał wrócić do domu. Przez kilka dni stosowałam się do wszystkich zaleceń. Nawet nie wpadłabym na to, że za tydzień mogę być już bez nogi...

Wioletta Mieszczok

Rana się nie goiła, moja stopa zaczęła robić się sina, niemal czarna. Wiedziałam, że to zły znak, że nie tak powinno to wyglądać. Tym razem pojechałam do szpitala. Martwica postępowała bardzo szybko. Byłam przerażona. Lekarz kazał mi zostać w szpitalu. Chwilę później przyszedł do mnie i powiedział, że nie ma innego wyjścia, niż amputacja części stopy. Inaczej martwica zajmie dalszą część nogi. Zgodziłam się. Podczas operacji amputowano mi stopę. Na początku byłam załamana, ale tłumaczyłam sobie to tak, że przecież mogło być zdecydowanie gorzej. W takim przekonaniu żyłam przez kilka dni.

Niestety – przez to, że choruję na cukrzycę proces martwiczy nie zatrzymał się. Mimo amputacji, zaatakował również piętę i kostkę. Nie można było ryzykować – tym razem zdecydowano się na amputację na wysokości kolana. Z tym było się pogodzić znacznie trudniej… To właśnie wtedy obudziłam się po operacji i nie mogłam uwierzyć, że ból, który czuję, jest tylko bólem fantomowym. Od tamtej pory muszę być rehabilitowana, żeby nie doszło do zaniku mięśni. Muszę być sprawna – dla swoich dzieci.

Jestem mamą dwójki nastolatków – Zuzi i Kuby. Moje dzieci potrzebują sprawnej mamy, dlatego robię wszystko, by nią być. Odkąd amputowano mi nogę, jeżdżę na wózku, ale teraz pojawiła się dla mnie szansa. Ta szansa to proteza, która pozwoli mi wrócić do życia sprzed wypadku.

Twoja pomoc to dla mnie promyk nadziei na to, że jeszcze kiedyś będzie tak, jak dawniej.

–Wioletta

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki