Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Niebezpieczeństwo czyhało na progu domu! Już 8 lat o niego walczę

Witold Marciniak
Zbiórka zakończona
9 510,00 zł ( 49,66% )
Wsparło 312 osób
Cel zbiórki:

półroczna rehabilitacja

Organizator zbiórki: Fundacja VOTUM
Witold Marciniak, 62 lata
Wrocław, dolnośląskie
stan po wypadku – pobicie
Rozpoczęcie: 16 Maja 2019
Zakończenie: 16 Grudnia 2020

Opis zbiórki

Kiedy był obecny, było mi łatwiej, teraz się boję, bo zostałam ze wszystkim sama… Ta straszna historia zaczyna się w 2011 roku. 8 lat żyliśmy przygnębieni skutkami tych mrocznych zdarzeń. Od czerwca 2014 roku mąż przestał odpowiadać na pytania mrugnięciem i ściskając dłoń. Nie reaguje na zbliżającą się rękę koło oczu, jego ciało zrobiło się sztywniejsze i w ogóle nie reaguje na nic, tylko śpi... Lekarze oceniają stan męża jako ciężki, ale stabilny. W domu posiadam respirator, tlen, po prostu wszystko, czego potrzebuje Witold do życia, ale zaczyna brakować pieniędzy na wszystko...

Dziś wiem, że nigdzie nie możesz czuć się bezpiecznie nawet przed własnym domem. Mój mąż Witek w środku dnia został dotkliwie pobity. Po latach wiem, że to, że przeżył to cud, ale też ciągły lęk o to, czy stan jego zdrowia się nie pogorszy…

Do dnia 16 maja po pobiciu w stanie bardzo ciężkim Witek został przyjęty do szpitala, gdzie w trybie pilnym przeszedł operację, kraniektomię czołowo-skroniowo-ciemieniową lewostronną, oraz usunięcie krwiaka. Jednego dnia żegnałam w drzwiach męża, który wychodził do pracy, a kilka dni później opiekowałam się zupełnie bezbronnym człowiekiem, który żył w swoim świecie bez dostępu z zewnątrz.

Witold Marciniak

W dniu 25 maja 2011 roku nastąpiło ponowne pogorszenie stanu zdrowia mojego męża. W trybie pilnym został ponownie przyjęty do szpitala. Wykonano trepanację czaszki, założono drenaż i usunięto wodniaka podtwardówkowego prawej półkuli mózgu.

Wy 2014 roku stan męża uległ pogorszeniu i trafił do szpitala. Rozpoznano dysfunkcję zastawki. Wymieniono ją i wrócił do domu, ale tylko 3 dni i stan ponownie się pogorszył. Wrócił na oddział neurochirurgii. Stwierdzono zatkanie się zastawki i silnie zmienioną błonę śluzową z mnogimi nadżerkami, częściowo zmienionymi krwotoczne. Czterokrotnie wymieniano zastawkę bez powodzenia, mąż obecnie jest bez zastawki, ponieważ jego organizm odrzuca ciała obce...

Tak naprawdę nasze życie to ciągła huśtawka, raz jest stabilnie, mąż jest w domu, gdy nagle następuje pogorszenie stanu zdrowia, trafia do szpitala, a ja zastanawiam się, jak długo można żyć, nie wiedząc, co przyniesie kolejny dzień. Straciliśmy 8 lat, ale cieszyłam się, że jesteśmy razem. Mąż przestał odpowiadać na pytania mrugnięciem i ściskając dłoń. Nie reaguje na zbliżającą się rękę koło oczu, jego ciało zrobiło się sztywniejsze. Witek musi być rehabilitowany, ale sama nie jestem w stanie zdobyć tak dużych pieniędzy, dlatego proszę, pomóż mi!

8 lat walczę, by jego życie było możliwie znośne, by nie cierpiał, nie miał odleżyn. Nie zniosłabym faktu, że czuje ból. Lata lecą, a nam jest coraz ciężej. Bez waszej pomocy życie mojego męża będzie gehenną, a ja nie dam rady zapewnić mu opieki…
Żona

9 510,00 zł ( 49,66% )
Wsparło 312 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki