Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Przebić szklaną kulę, w której uwięziony jest mój syn

Wojciech Mielczarek
Zbiórka zakończona
6 640,51 zł ( 64,89% )
Wsparły 533 osoby
Cel zbiórki:

zajęcia terapeutyczne, turnus rehabilitacyjny, kocyk obciążeniowy, tunel sensoryczny

Wojciech Mielczarek, 8 lat
Rabka Zdrój, małopolskie
Autyzm, epilepsja, przykurcze ścięgien, atopowe zapalenie skóry
Rozpoczęcie: 18 Listopada 2016
Zakończenie: 4 Lutego 2018

Rezultat zbiórki

Dzięki pomocy ludzi o wielkim sercu trzy lata temu udało nam się pojechać na pierwszy turnus rehabilitacyjny, który znacznie poprawił stan mojego syna. Oprócz kwestii zdrowotnych nasze życie również uległo dużej zmianie. Rehabilitant, którego poznaliśmy w Rabce Zdrój, zapewnił, że jeśli zdecydujemy się na kolejne wspólne tygodnie zajęć, mój syn szybko wypracuje wiele nowych umiejętności, a przede wszystkim stanie się bardziej samodzielny.

Po zakończeniu turnusu wróciliśmy do domu. Pamiętam, że był to czas majówki. Każdego dnia powtarzałam sobie w głowie słowa fizjoterapeuty, dotyczące możliwości dalszej, wspólnej rehabilitacji. Tak naprawdę, ostateczną decyzję podjęłam bardzo szybko. Postanowiłam, że się tam przeprowadzimy. Teraz mijają trzy lata, odkąd mieszkamy z synem w Rabce, mając zapewnioną wspaniałą opiekę rehabilitantów.

Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy dołożyi swoją cegiełkę do pierwszego wyjazdu do Rabki Zdrój. Zmieniło to całe nasze życie, ale przede wszystkim poprawiło znacznie stan zdrowia Wojtusia!

Dziękuję!

Paulina, mama Wojtka

Opis zbiórki

Drzwi do świata mojego dziecka są uchylone, jednak muszę być czujna i zrobić wszystko, aby nie zatrzasnęły się na zawsze. Boję się, że nie zdążę pomóc mojemu synkowi, że Wojtuś będzie skazany na samotność w swoim własnym świecie – zapewne pięknym, ale jednoosobowym i pustym.


Problemy Wojtusia zaczęły się ujawniać, kiedy skończył roczek. Początkowo zdiagnozowano problemy związane z motoryką – spastyczność i przykurcze w nóżkach. Wojteczek nie chodził, zaczął stawać o własnych siłach tylko dzięki intensywnej rehabilitacji. Niestety, opóźnienie psychoruchowe wskazywało na to, że jego problemy rozwojowe są głębsze. Wkrótce później stwierdzono epilepsję. Ataki padaczkowe męczące Wojtka to migawki, chwilowe mikrowybuchy, nieodwracalnie uszkadzające mózg. Wyładowania trwają ułamek sekundy, nie można jednak dać zwieść się ich długości. To właśnie one czynią ogromne spustoszenia w główce mojego synka i opóźniają jego rozwój! Niszczycielska moc, z jaką atakują umysł Wojtka jest niewyobrażalna. Dodatkowo dekoncentrują go i rozdrażniają, są bolesne, bardzo źle działają na jego rozwój emocjonalny.

Padaczka nie wyjaśniała jednak wszystkiego. Wojtuś był pod stałą opieką neurologa, jednak wciąż poszukiwałam specjalisty, który pomógłby mi zrozumieć własne dziecko. W końcu odwiedziłam lekarza, który zauważył, że twarz Wojtka przejawia cechy dysmorficzne. Jego podejrzeniem od razu był autyzm, zalecił mi, abym zabrała synka na badania genetyczne. One wykazały zmiany na poziomie genetycznym. Potwierdziły diagnozę. Z czasem okazało się, że cierpi również na atopowe zapalenie skóry oraz alergię pokarmową.

Wojciech Mielczarek

Wojtuś uwięziony jest w swojej własnej rzeczywistości. Nie potrafi zintegrować się ze światem zewnętrznym. Osamotnienie sprawia, że miewa zachowania autoagresywne, jest nadpobudliwy. Przez to, że nie mówi, bardzo głośno wokalizuje. Są momenty, w której jego twarz rozjaśnia piękny uśmiech. Tak jak ostatnio, kiedy na balik szkolny wybrał się w przebraniu strażaka. To jest moja motywacja. Chciałabym, aby ta radość trwała, aby moje dziecko było szczęśliwe. Rehabilitacja i terapie sprawiają, że Wojtek pozwala innym zbliżyć się do wykreowanego przez siebie świata. Świata, do którego – jako matka – bardzo staram się dotrzeć.

Nie ma co ukrywać – rehabilitacja, terapia, dodatkowe diagnozy, dojazdy 53 km do Zielonej Góry na zajęcia – to wszystko kosztuje. Zostałam sama z dzieckiem; wsparcie jego taty ogranicza się do płacenia alimentów. Potrzeby Wojtusia przewyższają moje zdolności finansowe. Na szczęście oparcie mam w dziadkach Wojtka, którzy – choć nie mogą nam pomóc finansowo – w każdej chwili służą nam swoim czasem, radą i zaangażowaniem. Przyjęli nas pod swój dach i otoczyli ciepłem. Jesteśmy im bardzo wdzięczni za miłość i opiekę. Napiękniej uczą mojego synka czułości.

Wojciech Mielczarek

Jeszcze kilka miesięcy temu, kontakt z Wojtusiem był bardzo ograniczony. Nie chciał jeść, żył według schematu. Unikał kontaktu wzrokowego, nie reagował na swoje imię, nie pozwalał się przytulić. Chociaż praca nad rozwojem Wojteczka jest żmudna, powolutku widać jej efekty – po rocznej rehabilitacji, mój chłopiec po raz pierwszy świadomie spojrzał mi w oczy. Ta chwila dodała mi nowych sił.


Mam nadzieję, że dzięki Wam, mój syn już wkrótce będzie gotowy, aby pokonać bariery, przebić szklaną kulę choroby, która odgradza go od reszty ludzi, w tym również ode mnie. Wierzę, że dzięki wsparciu nie będzie skazany na odizolowanie i samotność.

Z całego serca, w imieniu własnym i Wojtka, proszę Państwa o pomoc i wsparcie. Nie pozwólcie mi go stracić.

Paulina – mama Wojtusia

6 640,51 zł ( 64,89% )
Wsparły 533 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki