Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pół serduszka kocha tak samo, jak całe! Wojtuś potrzebuje naszej pomocy!

Wojtuś Bukowski
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Roczny zapas leków, wizyty u specjalistów, dojazdy

Wojtuś Bukowski, 3 latka
Gawłuszowice, podkarpackie
Wada serca HLHS
Rozpoczęcie: 6 Listopada 2020
Zakończenie: 28 Stycznia 2021

Opis zbiórki

Przecież wszystko miało być dobrze, kilka miesięcy wierzyłam w to, że urodzę zdrowego, silnego chłopca, takiego, którego dzieciństwo będzie piękną i beztroską przygodą. Niestety, w 7 miesiącu ciąży dowiedzieliśmy się, że nasz wyczekany cud, nasz synek ma śmiertelnie niebezpieczną wadę serca HLHS -  urodzi się połową serduszka... Lekarze powiedzieli, że to najgorsza wada, jak może być. Wojtuś dostał tylko 50% szans na przeżycie...

Skierowano nas do szpitala w Krakowie, by potwierdzić diagnozę. Jeszcze wtedy łudziłam się, że lekarze są w błędzie, że doszło do koszmarnej pomyłki, ale specjaliści z Krakowa potwierdzili diagnozę... 

2 Lipca 2019 roku Wojtuś przez cesarskie cięcie przyszedł na świat. Tak bardzo chciałam go wtedy przytulić, móc powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, że będę robić, co tylko się da, by ochronić jego maleńkie życie… Zostałam oddzielona od synka. Przeniesiono mnie na salę, gdzie inne mamy mogły być ze swoimi dziećmi, a ja pełna strachu i lęku o mojego synka, wtulałam się w szpitalną poduszkę, ukrywając łzy, które rozdzierały serce... 

Wojtuś Bukowski

Kolejnego dnia Wojtuś został przetransportowany do innego szpitala, w którym odbyła się jego pierwsza operacja. Znów byliśmy od siebie oddaleni. Byłam przykuta do łóżka i odchodziłam od zmysłów, co dzieje się z moim dzieckiem. W końcu w 7 dobie życia, w stanie krytycznym Wojtuś pojechał na pierwszą operację serca. Mogliśmy tylko się z nim pożegnać i szepnąć mu do uszka, że czekamy tuż za drzwiami... 

Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem, po dwóch miesiącach synek w końcu mógł zobaczyć swój dom, poznać swoje własne, bezpieczne łóżeczko. Niestety, nie było nam dane zbyt długo cieszyć się tym wszystkim. Stan serca Wojtusia się pogarszał...

Konieczne było przyśpieszenie drugiej operacji. Kolejne dwa i pół miesiąca spędziliśmy w szpitalu, walcząc o życie synka, bo wdała się SEPSA... Na szczęście nasz dzielny wojownik wyszedł z tego, ale strachu, którego doświadczyliśmy wtedy, nie życzymy nikomu...

Wojtuś Bukowski

Jesteśmy pod stałą opieką lekarzy w Krakowie, z czym wiążą się niestety kosztowne dojazdy. Wojtuś przyjmuje mnóstwo leków, które będą mu towarzyszyły do końca życia. Obecnie czekamy na trzeci etap operacji serca. Wcześniej będzie musiało się odbyć także cewnikowanie. Synek jest cały czas rehabilitowany. Jeździmy a kontrole do gastrologa i kardiologa - wszystkie wizyty są prywatne, bo terminy na NFZ są bardzo odległe. Musielibyśmy czekać nawet rok, a my tego czasu nie mamy… Synek musi być kontrolowany minimum raz w miesiącu! Wada jego serca jest skrajnie niebezpieczna...

Kiedy Wojtuś jest w szpitalu, my musimy wynajmować mieszkanie obok, by móc się zmieniać w opiece nad Wojtusiem. W szpitalu może przebywać tylko jeden rodzic. Koszty związane z leczeniem synka powoli nas przytłaczają, dlatego ośmieliliśmy się poprosić o pomoc. Wiemy, że nasze dziecko będzie potrzebowało specjalnej opieki właściwie do końca życia. My robimy wszystko, by było ono jak najdłuższe i jak najszczęśliwsze. A dziś prosimy, pomóż nam walczyć o nasze najcenniejsze serce - naszego dziecka.

Justyna - mama Wojtusia

Ta zbiórka jest już zakończona. Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Obserwuj ważne zbiórki