Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Potrzebny wózek dla mojego chorego tatusia!

Piotr Kalinowski
Zbiórka zakończona

Potrzebny wózek dla mojego chorego tatusia!

5 479,10 zł ( 44,2% )
Wsparło 121 osób
Cel zbiórki:

wózek inwalidzki - inaczej Piotr będzie przykuty do łóżka

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Piotr Kalinowski, 50 lat
Gniewkowo, kujawsko-pomorskie
porażenie kończyn dolnych
Rozpoczęcie: 8 Grudnia 2017
Zakończenie: 23 Maja 2018

Poprzednie zbiórki:

Piotr Kalinowski
6 845,00 zł ( 100% )
Wsparło 268 osób
03.06.2016 - 11.10.2016

rower trójkołowy wspomagany elektrycznie

6 845,00 zł ( 100% )

rower trójkołowy wspomagany elektrycznie

Opis zbiórki

Mam na imię Piotr i od 4 lat żyję, przecięty na pół. Taką właśnie krzywdę wyrządziła mi choroba. W ciągu jednego dnia zabrała mi czucie w nogach. Nie mogę nimi poruszyć, jakby od pasa w dół nic nie było. Zabrała możliwość chodzenia. Zabrała samodzielność. Zabrała to, co była dla mnie sensem życia – sport i ruch… Znokautowała, rzucając mnie na wózek inwalidzki, podczas gdy połowa mnie leży na nim bezwładna.

Wtedy pękło moje życie. A teraz pęka mój wózek, jedyne „nogi”, jakie jeszcze mam! Dlatego proszę o pomoc, choć starałem się robić wszystko, żeby poradzić sobie sam… Proszę o nowy wózek, bo bez niego będę przykuty do łóżka, licząc dni, w których będę tylko leżeć i patrzeć w sufit… Każdy mój dzień to niepokój i stres, że uszkodzony wózek odmówi posłuszeństwa i zostanę uwięziony w łóżku.

Piotr Kalinowski

Jeszcze kilka lat temu, gdyby ktoś powiedziałby mi, że jestem osobą niepełnosprawną, na pewno bym nie uwierzył. Nic nie zapowiadało tragedii. Zawsze byłem energiczny, wysportowany, dbałem o kondycję, o zdrowie. Cieszyłem się każdym dniem. Uwielbiałem grać w piłkę, mimo swoich 43 lat. Grałem wszędzie – na boisku, na hali... Moją pasję podzielali synowie. Chwile, gdy graliśmy razem, w trójkę, były najpiękniejsze w moim życiu.

Najpierw zaczęły drętwieć mi nogi. Wydawało się, że to nic takiego. Aż któregoś dnia ja, dotychczas zdrowy, silny mężczyzna, usiadłem na podłodze i już nie potrafiłem wstać. Koniec. I tak jest do dziś.

Najpierw zdiagnozowano poprzeczne zapalenie rdzenia kręgowego, na które leczono mnie ponad dwa lata. Bezskutecznie. Nie ustępowałem, szukałem szans, dociekałem - po prostu walczyłem. Dzięki ludziom dobrej woli  i ogromnemu szczęściu wyjechałem na leczenie do Mayo Clinic w Rochester, USA. Tam postawiono zupełnie inna diagnozę, która potwierdza się w badaniach. Okazuje się, że przyczyną porażenia nóg i braku czucia w nich jest przetoka oponowa rdzenia. W Mayo Clinic usunięto mi przetokę, jednak nadal jestem przykuty do wózka inwalidzkiego. Moją jedyną szansą na powrót do zdrowia jest ciągła i nieprzerwana rehabilitacja ruchowa.

Kiedyś moje życie wyglądało tak: 3 razy w tygodniu treningi, w soboty mecze, w pozostałe dni – rower, basen…   Dzisiaj każdego dnia pokonuję 30 do 40km rowerem rehabilitacyjnym. Codziennie ćwiczę na siłowni. Wyjeżdżam do ośrodków rehabilitacyjnych. Wszystko, byle by tylko stanąć na nogi, odzyskać samodzielność, a dla moich dzieci znowu być sprawnym tatą!

Piotr Kalinowski

To właśnie codzienna walka o powrót do sprawności spowodowała, że mój wózek zaczął pękać. Nie wytrzymał mojego codziennego wysiłku… To paradoks – żeby kiedyś wstać z wózka, muszę wciąż go mieć! Inaczej nie będę w stanie poruszać się, ćwiczyćnawet dotrzeć na rehabilitację!

Cena nowego wózka aktywnego, który umożliwi mi walkę o normalne życie, to niemal 17 000 złotych… On wytrzyma intensywną rehabilitację, mordercze treningi na sali… Część kwoty pokryję z oszczędności, ale reszta? Niestety nie mam… Zapracowałbym, ale jak, skoro nawet nie mogę wyjść z domu? A dalsze korzystanie z obecnego wózka staje się już niebezpieczne…

Choć choroba złamała mnie na pół, nie złamała mojego ducha walki. Nie zamierzam się poddać. Walczę, bo mam dla kogo. Marzę o tym, aby kiedyś po prostu iść z moją rodziną na spacer. Aby iść do szkoły, odebrać syna z lekcji. Aby znów zagrać w piłkę z synami, uczyć ich, jak strzelać do bramki…

 Na utratę czucia w nogach nie mogłem nic poradzić. Teraz jednak mogę! Proszę o pomoc w zakupie nowego wózka, bo to moja odrobina godności, odrobina samodzielności… Mam siłę, determinację, wolę walki. Brakuje mi tylko wózka…

5 479,10 zł ( 44,2% )
Wsparło 121 osób

Obserwuj ważne zbiórki