Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Choroba zabrała połowę mnie

Piotr Kalinowski
Zbiórka zakończona
6 845,00 zł ( 100% )
Wsparło 268 osób
Cel zbiórki:

rower trójkołowy wspomagany elektrycznie

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Piotr Kalinowski, 50 lat
Gniewkowo, kujawsko-pomorskie
porażenie kończyn dolnych
Rozpoczęcie: 3 Czerwca 2016
Zakończenie: 15 Października 2016

Rezultat zbiórki

Dziękuję wszystkim Pomagaczom, dzięki którym spełniło się moje marzenie – ja, dotychczas zamknięty w czterech ścianach, mogę w końcu wyjść z domu z żoną i synkami. Jeszcze nie na własnych nogach, ale na dwóch kółkach. To dzięki Wam trafił do mnie rower trójkołowy z napędem elektrycznym, który jest też dla mnie ogromnym wsparciem w bodźcowaniu mięśni i codziennej rehabilitacji.

W końcu zwykła wycieczka rowerowa z rodziną do lasu przestała być czymś niemożliwym. Od ponad roku mogę jeździć leśnymi duktami, polnymi drogami, towarzyszyć moim dzieciom w wycieczkach rowerowych, dzięki czemu łączę rehabilitację z normalnym życiem. Opuszczenie murów zamkniętych sal ośrodków rehabilitacyjnych to również duży odpoczynek dla mojej nadwyrężonej psychiki.

Dziękuję i dalej walczę o sprawność!

Piotr Kalinowski

Opis zbiórki

Jestem uwięziony w klatce własnego ciała. Zachorowałem 3 lata temu. Stopniowo traciłem czucie w nogach, aż w końcu ja, dotychczas zdrowy, silny mężczyzna, usiadłem na podłodze i już nie potrafiłem wstać. I tak jest do dziś.

Kiedyś byłem pełen energii i zapału, cieszyłem się każdym dniem.  Uwielbiałem grać w piłkę, mimo swoich 43 lat. Grałem wszędzie – na boisku, na hali... Moją pasję podzielali synowie. Chwile, gdy graliśmy razem, w trójkę, były najpiękniejsze w moim życiu.

Choroba odebrała mi wszystko. Piłka nożna jest dzisiaj tylko czymś, co mogę oglądać na ekranie telewizora. Nie mam czucia w nogach, nie mogę nimi poruszyć, jakby od pasa w dół nic nie było. Choroba zabrała połowę mnie.

Wyobrażasz to sobie, być zdrowym człowiekiem i nagle stracić wszystko? Nie na skutek wypadku, ale nikomu nieznanego powodu...




Najpierw zdiagnozowano poprzeczne zapalenie rdzenia kręgowego, na które leczono mnie ponad dwa lata. Bezskutecznie. Nie ustępowałem, szukałem szans, dociekałem - po prostu walczyłem. Dzięki ludziom dobrej woli  i ogromnemu szczęściu wyjechałem na leczenie do Mayo Clinic w Rochester, USA. Tam postawiono zupełnie inna diagnozę, która potwierdza się w badaniach. Okazuje się, że przyczyną porażenia nóg i braku czucia w nich jest przetoka oponowa rdzenia. W Mayo Clinic usunięto mi przetokę, jednak mój  stan się jednak nie poprawia. Niestety nadal jestem przykuty do wózka inwalidzkiego.

Jedynym „sportem“, który dzisiaj uprawiam, jest rehabilitacja, na którą wydaje nawet kilka tysięcy miesięcznie. Niezmiernie ważne jest ciągłe, nieprzerwane bodźcowanie mięśni unieruchomionej połowy ciała. Wierzę, że kiedyś w końcu coś poczuję. Nie zamierzam się poddać. Walczę.

Marzę o tym, aby kiedyś po prostu iść z moją rodziną na spacer. Tak po prostu. Jeszcze nie mogę tego zrobić na własnych nogach. Tak bardzo jednak chcę po prostu wyjść z domu, móc opuścić cztery ściany i wyjść gdzieś z żoną i synkami… Jest to możliwe.

Znalazłem producenta nietypowych rowerów trójkołowych z napędem elektrycznym. Budują dla mnie rower, który, używając silnika, będzie poruszał moimi nogami. To sprzęt rehabilitacyjny, na część kwoty udało mi się zdobyć finansowanie. Zostało parę tysięcy. To cena za moje marzenia, za to, by móc w sposób nieograniczony prowadzić rehabilitację, która, mam nadzieję, pomoże mi znowu stanąć na własnych nogach.

Tak bardzo chcę po prostu wyjść z domu. Jeśli możesz to zrobić na własnych nogach, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie masz szczęście. Dopóki nie odzyskam sprawności, chcę mieć po prostu coś, dzięki czemu będę mógł się poruszać. Dzięki czemu wycieczka rowerowa z rodziną do lasu przestanie być niemożliwym do spełnienia marzeniem…

6 845,00 zł ( 100% )
Wsparło 268 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki