To cud, że żyję

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 104 osoby
2 675,06 zł (22,29%)

Gdańsk, pomorskie

Rozpoczęcie: 30 Kwietnia 2014
Zakończenie: 30 Stycznia 2015

Pierwsza ciąża i to z bonusem. Podwójne szczęście. Zdwojone przygotowania na dwóch nowych członków naszej rodziny. Ciąża bliźniacza – miały być dwie, malutkie księżniczki Marika i Jessica. Po wszystkich traumatycznych doświadczeniach, z którymi przyszło nam się zmierzyć, wiemy, że to, że Jessica żyje i jest wśród nas, to cud.


W czasie ciąży mama dziewczynek złapała podstępnego wirusa toksoplazmozy. Kiedy i w jaki sposób, nie wie do dzisiaj. Malutka Marika, jedna z bliźniaczek, przestała się rozwijać w łonie matki. Okazała się zbyt słaba, by walczyć z infekcją. W 24 tygodniu ciąży rodzice dziewczynek zostali zmuszeni do podjęcia najtrudniejszej decyzji w ich młodym życiu – odłączenia dziewczynki od łożyska. Jessica była silniejsza, walczyła do końca, nie dość że z wirusem, to również z martwym płodem leżącym tuż obok, którego obecność nie była obojętna dla rozwoju Jessici. Usunięcie martwego płodu było zbyt ryzykowne i niebezpieczne dla Jessici.


 



Informacja o zarażeniu się wirusem toksoplazmozy była okrutna. Wiedzieliśmy, że nie będzie to obojętne dla naszych jeszcze nienarodzonych dziewczynek, ale nie spodziewaliśmy się, że zasieje takie spustoszenie u Jessici, a Marikę odbierze. Byliśmy świadomi, że nasza córeczka może urodzić się niepełnosprawna, że może być chora, jednak nie chcieliśmy wiedzieć nic więcej. Dla matki było to zbyt trudne – "gdyby nie partner, nie potrafiłabym przejść przez to wszystko i pogodzić się z tym, co zesłał na nasze dziecko los".



W mroźne, zimowe popołudnie urodziła się Jessica. Rokowania były przerażające. Małogłowie z wodogłowiem wewnętrznym, brak płatów czołowych oraz problemy z potylicą. Ogólna diagnoza padła na wiele wad wrodzonych, w wyniku których nie powinna widzieć, słyszeć, mówić, chodzić, właściwie nie powinna żyć – zaznaczyli lekarze, gdy rodzice opuszczali szpital.



Jessica jest dwuipółletnią uśmiechniętą dziewczynką, na którą spadła nieuleczalna choroba. Nie da się jej wyleczyć, jedyne co można zrobić, to uśmierzyć ból dziecka. Jessica nie mówi, nie chodzi, nie siedzi, widzi jedynie z bliska, ma zanik bocznego widzenia, słyszy, bo reaguje na dźwięk. Jakby tego było mało, niedawno padło podejrzenie wykrycia padaczki. Jej ciałko bardzo mocno odgina się w drugą stronę, w wyniku czego, podczas badań już widać zniekształcenie panewki kości biodrowej. Silne napięcia mięśniowe potrafią rozluźnić się jedynie podczas zajęć na basenie. W wodzie Jessica staje się innym dzieckiem. Częściej się uśmiecha, jej twarz promienieje i staje się „zdrowa”. Ciało przybiera naturalne formy, jak u każdego maluszka. Niestety, w pobliżu nie ma specjalistów, którzy podjęliby się zajęć terapeutycznych dzieci niepełnosprawnych w wodzie. Dlatego rodzice korzystają z zajęć w towarzystwie innych, zdrowych dzieci. Rodzice nadal nie mogą przyswoić myśli, że ich córeczka może w każdej chwili umrzeć. Pomocną dłoń znaleźli w Domowym Hospicjum dla Dzieci, które przygarnęło Jessicę pod swoje skrzydła, ratujące utkane cierpieniem ciałko Jessici i zalane bólem dusze rodziców.
 


 

Jak będzie wyglądać przyszłość Jessici, tego nie wie nikt. Wiemy natomiast, że rodzice będą już zawsze walczyć o życie bez bólu dla swojego jedynego dziecka. Specjalistyczny wózek inwalidzki, przystosowany do potrzeb malutkiej Jessici pozwoli ukoić cierpienie w najprostszych czynnościach przemieszczania się. Dołóżmy swoją cegiełkę, która stanie się balsamem dla chorego ciała małej dziewczynki i pokrzepieniem dla zdruzgotanych rodziców.

Jessicka Ostrowska

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 104 osoby
2 675,06 zł (22,29%)