Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

"To nie czas się żegnać, córeczko..." – tylko tydzień, by uratować życie Marysi!

Maria Szlązak
Zbiórka zakończona
452 099,45 zł ( 114,62% )
Wsparło 17831 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0003376 Maria
Cel zbiórki:

Leczenie neuroonkologiczne w szpitalu Bambino Gesu w Rzymie

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Maria Szlązak, 5 lat
Świdnik, lubelskie
Medulloblastoma, rdzeniak zarodkowy – nowotwór o wysokim poziomie złośliwości, sepsa
Rozpoczęcie: 1 Października 2018
Zakończenie: 3 Października 2018

Rezultat zbiórki

Niedziela, 14.10.2018

Marysia dość spokojnie przetrwała weekend, choć denerwowała się podczas wczorajszych ćwiczeń z ciocią Gosią, a dziś po południu obudziła się z płaczem (po podaniu paracetamolu powoli się uspokoiła). Nie gorączkuje, parametry na monitorze są w porządku. Dostaje planowo leki dożylnie (przez cewnik centralny) i doustnie (przez sondę), ma specjalną mieszankę żywieniową, podawaną przez sondę za pomocą rurki sterowanej przez osobną pompę. 

Wciąż prosimy o modlitwę. Wierzymy, że Marysia będzie żyła! 

Maria Szlązak

Wtorek, 09.10.2018

Dziś dzień pełen emocji. Marysia między 14, a 15 opuściła szpital i pojechała karetką na lotnisko. Tam została przeniesiona do samolotu medycznego i razem z tatusiem, w asyście przesympatycznych specjalistów z Air Med Escort, poleciała do Rzymu. Lot zajął im dwie godziny, Marysia dobrze go zniosła, do szpitala Dzieciątka Jezus dojechała na 18:30. Naszym przyjaciołom dziękujemy za wsparcie i życzliwe towarzyszenie. Oczywiście będziemy dalej pisać o postępach w leczeniu Marysi, gdziekolwiek się znajdziemy.

Maria Szlązak

Opis zbiórki

Marysia umiera na naszych rękach. Na własne oczy widzimy, jak nowotwór niszczy jej ciało, jak odbiera nam ją kawałek po kawałku! Guz mózgu to potwór, który codziennie wysysa z niej życie. Patrzymy w pełne ufności oczy naszej córeczki i wiemy, że musimy zrobić wszystko, by ją uratować. Nie możemy czekać na dzień, w którym nadejdzie koniec. Dzień, w którym lekarze powiedzą nam, że czas się z nią żegnać...

Maria Szlązak

Gdyby trzeba było, po życie dla Marysi pojechalibyśmy i na koniec świata. Leczenie ostatniej szansy znaleźliśmy w klinice w Rzymie na tamtejszym oddziale neuroonkologicznym wyspecjalizowanym w leczeniu tego rodzaju nowotworów. Lekarze czekają na nas, leczenie można rozpoczynać już teraz. Pod jednym warunkiem – najpierw trzeba zapłacić olbrzymie pieniądze. Poprosić to za mało, my błagamy, pomóż nam ratować Marysię!

Kiedy widzisz jak twoje dziecko cierpi, najchętniej wziąłbyś cały ten ból na siebie, zamieniłbyś się z nim. Gdyby tylko było można… Niestety – w rzeczywistości pozostaje Ci bezsilność, widok cierpienia osoby, którą kochasz najbardziej na świecie i wiara w to, że ratunek nadejdzie na czas.

Przez 6 miesięcy choroba ogołociła nasze dziecko niemal ze wszystkiego – z dziecięcej beztroski, z uroczych blond włosków, z normalności… Zaczęło się w kwietniu. Marysię bolał brzuszek. Stała się markotna, bez energii, często pokazywała rączką, gdzie boli. Badania u pediatry nic nie wykazały. Zapisaliśmy ją do gastrologa. Diagnoza? Refluks żołądka. Dostaliśmy kilka zaleceń, receptę na syrop i pojechaliśmy do domu. Nikt nie pomyślał, żeby przyczyny szukać w jej główce. W tym czasie guz mózgu rósł w siłę, stan Marysi, zamiast poprawiać, pogarszał się.

Maria Szlązak

W końcu nasza córeczka została skierowana na szczegółowe badania neurologiczne – badania, na których miała być jedynie chwilę. Ta chwila trwa do dziś, bo Marysia ze szpitala jeszcze nie wyszła. Wykryto guza mózgu – rdzeniak zarodkowy, Medulloblastoma anaplastyczna. Nazwę tej choroby trudno jest nawet wypowiedzieć, a co dopiero z nią walczyć. A Marysia walczy – codziennie od pół roku.

Trzeba było działać szybko! Lekarze natychmiast podjęli decyzję o operacji. Kiedy zabrano Marysię na blok operacyjny, zostaliśmy sami na szpitalnym korytarzu – my i przerażający strach o życie własnego dziecka. Wydawało się, że każda minuta trwa godzinę… Lekarzom udało się wyciąc większość guza. Niestety – zostały dwa 3-milimetrowe punkty na pniu mózgu. Kolejny cios – guz Marysi to nowotwór o wysokim poziomie złośliwości, ze skłonnością do przerzutów.

Czujemy na plecach oddech śmierci. Na główce naszej córeczki codziennie widzimy długą bliznę na jej małej główce. Marysia leży na małym szpitalnym łóżeczku w jednej z sal oddziału onkologii. Jest blada, nie ma już prawie sił…

Maria Szlązak

Po operacji przeszła 2 cykle chemioterapii. Całe dnie spędzamy w szpitalu. Raz jesteśmy na oddziale intensywnej terapii, następnie na onkologii, później znów intensywna terapia i tak na zmianę. Marysia jest wprowadzana w stan śpiączki farmakologicznej. Guz sieje spustoszenie – pojawiają się problemy neurologiczne. Marysia ma drgawki, czasem traci wzrok, ma problemy z oddychaniem.

Cierpienie własnego dziecka boli tak mocno, że twoje serce rozpada się na kawałki! Nasze są w strzępach. Marysia musi trafić na oddział neuroonkologii.  Po wielu konsultacjach na całym świecie, szpital Bambino Gesu w Rzymie zadeklarował, że przyjmie Marysię, a tamtejsi lekarze rozpoczną leczenie, którego do tej pory nie było – megachemioterapię z autologicznym przeszczepieniem hematopoetycznych komórek macierzystych.

Maria Szlązak

Jesteśmy w trakcie trzeciej chemioterapii w Polsce. Kolejną możemy zacząć już we Włoszech. Żeby tak się stało, w ciągu tygodnia trzeba zapłacić za leczenie i transport medyczny do Włoch.

Ze strachem patrzymy na zegarek, a upływający czas przeraża coraz mocniej. Tu chodzi o życie naszego dziecka – o najważniejsze, co mamy. Błagamy Cię, pomóż nam dostać się tam, gdzie czeka ratunek dla Marysi.

–Rodzice

452 099,45 zł ( 114,62% )
Wsparło 17831 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0003376 Maria
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki