Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nie mam nikogo! Proszę o pomocną dłoń!

Potrzebująca
Zbiórka zakończona

Nie mam nikogo! Proszę o pomocną dłoń!

Cel zbiórki:

Rehabilitacja i pomoc społeczna

Organizator zbiórki: Fundacja VOTUM
Potrzebująca, 64 lata
Żywiec, śląskie
Rozpoczęcie: 24 Września 2020
Zakończenie: 4 Grudnia 2020

Opis zbiórki

Nie wiem, co jest gorsze. Choroby czy samotność… Połączenie obu tych nieszczęść spadło właśnie na mnie. Przeszłam w swoim życiu dwa udary mózgu. Cierpię na nadciśnienie tętnicze, chorobę zwyrodnieniową stawów, depresję. Od 15 roku życia zmagam się z łuszczycą. Każdy dzień to ból… Muszę pozostać sprawna, bo nie mam na kogo liczyć. Konieczna jest rehabilitacja, bez której trafię na wózek inwalidzki… Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak wyglądałoby wtedy moje życie…  Proszę, pomóż mi… 

Mieszkam sama. Nie mam nikogo, kto mógłby mi pomóc… Staram się, próbuję radzić sobie ze wszystkim sama, ale jest mi coraz ciężej. Chce mi się płakać, gdy myślę o codzienności… Zdarzają się dni, gdy choroba doskwiera mi bardziej. Wtedy nawet nie jestem w stanie wyjść do sklepu po chleb. Nie mam siły, aby zanieść większe zakupy do domu, a muszę coś jeść… Trzeba też wychodzić do apteki, bez leków ból byłby nie do zniesienia.  Jestem słaba i czuję coraz większą bezradność… 

Od wielu lat zmagam się z kilkoma chorobami przewlekłymi. Jednak mój stan zdrowia drastycznie pogorszył się 12 lat temu. Wtedy przeszłam pierwszy udar. Dopiero na tomografii lekarz zauważył dziwne zmiany i powiedział, że przeżyłam zawał mózgu. Nie wiedziałam, o co dokładnie chodzi. Zawał kojarzył mi się tylko z zawałem serca. Po chwili pan doktor wyjaśnił mi, że chodzi o udar niedokrwienny… Drugi udar przeżyłam rok temu. Dokładnie pamiętam ten dzień. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Wszystko wokół wirowało. Grało mi w uszach. Czułam ogromny ból głowy. Byłam przerażona, wiedziałam, że dzieje się coś bardzo złego... Zadzwoniłam po pogotowie, póki byłam w stanie. W szpitalu okazało się, że to kolejny udar… Mam szczęście, że żyję.

To jednak nie koniec nieszczęść. Dwa lata temu podejrzewano u mnie nowotwór narządów rodnych. Lekarz zlecił usunięcie macicy... Przeszłam operację.  Czułam się, jakby pozbawiono mnie mojej kobiecości. To było straszne! Uświadomiłam sobie wtedy w całej pełni, jak bardzo skatowane jest moje ciało przez wszystkie choroby... 

Nie mam bliskich ludzi wokół siebie. Miałam męża. Sądziłam, że będziemy razem na zawsze, jednak życie miało inne plany. Wzięliśmy rozwód jeszcze w latach 90. Mogę liczyć jedynie na siebie. To wszystko, co dzieje się z moim ciałem i umysłem, zaczyna mnie już przerastać. Proszę, o pomoc... Walczę przede wszystkim o moją sprawność. Nie mogę jej stracić. Przez chorobę zwyrodnieniową nie powróciłam do pełnej sprawności po przejściu dwóch udarów. Mój stan wymaga stałej opieki fizjoterapeutycznej. Od lat kontynuuję leczenie u tego samego specjalisty, ale nigdy nie było mnie stać na pełną opiekę… 

Potrzebuję pieniędzy na roczną, regularną rehabilitację. Wymagana jest przynajmniej roczna opieka terapeuty, aby mój stan uległ wyraźnej poprawie. Jeżeli nie rozpocznę rehabilitacji, niedługo będę zmuszona poruszać się na wózku inwalidzkim. To najstraszniejsza wizja… Muszę pozostać sprawna. Nie mam siły krzyczeć, dlatego proszę...

Z całego serca proszę o wsparcie! 

Obserwuj ważne zbiórki