Pilne - małe życie i rak! Ratujmy Adasia, zanim będzie za późno!

Zbiórka na cel: Immunoterapia przeciwciałami anty-GD2, by ratować życie Adasia
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 16 163 osoby
676 467 zł (100,03%)

Adam Maślanka, 3 lata

Pabianice, łódzkie

Nowotwór złośliwy – Neuroblastoma

Rozpoczęcie: 24 Stycznia 2019
Zakończenie: 21 Marca 2019

01 Kwietnia 2019, 11:01
Jest promyk nadziei, Adaś czuje się dużo lepiej!

Kochani, mamy dla Was super informacje... Nasz waleczny, najdroższy Adaś został wczoraj przeniesiony z Intensywnej Terapii do Przylądka Nadziei... Jego stan zdrowia polepszył się! Uśmiech zagościł na jego buzi – napisali kilka dni temu szczęśliwi rodzice chłopca. 

Adaś jest już w szpitalu, miał robione echo serca i rezonans. Znów ma siłę, leczenie jest kontynuowane.

Trzymajcie dalej kciuki, bo walka o życie trwa!

Adam Maślanka

Pokaż wszystkie aktualizacje

21 Marca 2019, 17:10
Mamy 100% kwoty, potrzebnej na leczenie Adasia!

Znów udało nam się sprawić to, co wydawało się niemożliwe – zebrać ogromną kwotę na ratowanie tego, co najcenniejsze: życia niewinnego dziecka.

- Mamy 100% potrzebnych środków, potrzebnych na opłacenie immunoterapii Adasia, ostatniego etapu walki z nowotworem – napisali szczęśliwi rodzice chłopca. Gdy dowiedzieliśmy się o chorobie naszego synka, był to dla nas cios prosto w serce. Gdy lekarze poinformowali nas, jaki będzie koszt leczenia, odebrało nam mowę i siły do wszystkiego… I wtedy na naszej drodze stanęliście Wy – ludzie o dobrych sercach, którzy zaczęli działać. Okazało się, że ludzie uwielbiają pomagać… Kochani, pokazaliście nam, że los Adasia jest bliski Waszym sercom. Pokazaliście to każdą złotówką oraz każdym ciepłym, mądrym słowem wsparcia. Nie spodziewaliśmy się, że na nasz apel o pomoc odpowiecie tak licznie i tak ochoczo.

Dziękujemy jeszcze raz za WSZYSTKO! Brakuje słów, które by opisały nasza wdzięczność za to, że zechcieliście dać Adasiowi szansę na życie.

Teraz prosimy o jeszcze jedno...
Módlcie się razem z nami o zdrowie dla Adasia. Żeby jak najszybciej opuścił Intensywną Terapię i miał siłę do dalszej walki...

Rodzice Adasia – Kasia i Piotr

Przyłączamy się do prośby rodziców i wysyłamy w stronę Adasia moc dobrych myśli oraz modlitwę. Walcz, maluszku!

19 Marca 2019, 11:10
Stan Adasia pogorszył się... :( Potrzebne wsparcie i modlitwa!

Chcielibyśmy przekazywać Wam same dobre wiadomości. Niestety, nie tym razem… :(

Od czwartku Adaś przebywa na Oddziale Intensywnej Terapii. Jego stan pogorszył się… Maluszek walczył o życie.

Adaś miał wrócić na jakiś czas do domu – wyniki badań odroczyły w czasie pobranie komórek macierzystych… Mama spakowała już ubranka, piżamkę, zabawki. Gotowy był już wypis… Przy zmianie opatrunku Adaś stracił jednak przytomność. Serduszko zatrzymało się na chwilę. Konieczna była natychmiastowa reanimacja…

To jego ostatnie zdjęcie, zrobione chwilę przed załamaniem…

Adam Maślanka

Adaś przebywa w śpiączce, jego mały, wymęczony chemioterapią organizm musi się zregenerować… Maluszku, odpoczywaj, musisz się wkrótce obudzić...

Rodzice Adasia bardzo proszą o modlitwę.

Pomóż i bądź z Adasiem myślami i sercem!

06 Marca 2019, 10:41
Walka o życie Adasia trwa! Potrzebna Twoja pomoc!

Rak atakuje Adasia, my walczymy o jego życie!

To długa walka, pełna wzlotów i upadków… Są małe zwycięstwa  – jak wtedy, gdy okazało się, że guz się zmniejszył! Są też porażki… Wyniki Adasia pogorszyły się, znów musiał mieć przetaczaną krew i płytki krwi… Kolejne dni w szpitalu, znów onkologia, czas odmierzany przez kroplówkę, badania lekarskie, obchody… Adaś, dzielny wojownik, nie skarży się, walczy...

Lekarze niedługo wyznaczą termin rozpoczęcia immunoterapii. Czekają, aż wyniki badań Adasia polepszą się. Narasta strach, kurczy się czas… Powoli już go nie mamy. Jest 6 marca… Wciąż brakuje nam ogromnej sumy pieniędzy, od której zależy dalsze leczenie Adasia… Od której zależy jego ŻYCIE.

Adam Maślanka

Zwykłe dni, w których jesteśmy razem, w domu, w których mogę budzić Adasia, gotować mu obiad, bawić się z nim, odprowadzać do przedszkola – tylko o tym marzę.

Proszę, pomóż nam, by ten onkologiczny koszmar był niedługo tylko wspomnieniem… Uratuj życie Adasia.

Jestem na oddziale onkologii, na którym moje dziecko walczy o życie. Adaś rozpoczął właśnie czwarty cykl chemioterapii… Od kilku tygodni szpital jest naszym domem - ten prawdziwy zniknął wraz z diagnozą. Neuroblastoma, nowotwór złośliwy… Takie miano przyjęła śmierć, która chce odebrać mi synka. Wszystko zniknęło, jest tylko paniczny strach, wypełniający szpitalną izolatkę i ból na twarzy Adasia. I cisza, a w niej mój niemy krzyk o pomoc, krzyk matki, której dziecko bez ratunku może umrzeć!

Adam Maślanka

Gdyby ktoś niedawno powiedział mi, że będziemy tutaj, nie uwierzyłabym... Jeszcze niedawno nasze życie wyglądało normalnie. Tak jak Twoje. Pod koniec listopada Adaś obchodził swoje trzecie urodziny. Jeszcze wtedy dobrze się czuł. Jeszcze wtedy byliśmy beztroscy i szczęśliwi… Zimą wiele osób choruje, zachorował i Adaś – zaczął przeraźliwie kaszleć. To był zwykły kaszel, taki, który leczy się syropem, taki, z którym musi zmierzyć się każdy przedszkolak. Tak przynajmniej myślałam, tak sugerował mi lekarz. Kolejne dni jednak mijały, a kaszel, zamiast słabnąć, przybierał na sile. Dziś wiem, że to był pierwszy odgłos raka, który już wtedy zabijał Adasia od środka.

Zwykłe przeziębienie zamieniło się w zapalenie krtani, lekarz internista w pulmonologa… Pojechaliśmy na prześwietlenie klatki piersiowej. Nasza historia, onkohistoria, zaczęła się właśnie wtedy... Wtedy Adaś przestał być zwykłym przedszkolakiem, a stał się chłopcem walczącym o życie. PILNE – słowo, które widzisz na tej zbiórce, wtedy zobaczyłam po raz pierwszy na skierowaniu na oddział onkologii i hematologii. Naszym bilecie w jedną stronę do onkologicznego piekła...

20 grudnia byliśmy już w szpitalu. Kilka dni później była Wigilia… Dzień wyczekiwany przez innych z utęsknieniem. Dla nas ta Wigilia była inna. Zamiast bieli obrusu na wigilijnym stole była sterylna biel. Zamiast zapachu pomarańczy i piernika – zapach szpitala… Nie było rodziny siadającej do kolacji. Nie było dzielenia się opłatkiem, życzeń, prezentów. Była diagnoza. Moment jak z najgorszego koszmaru. Nowotwór. Ogromny guz w szyi i klatce piersiowej Adasia… Neuroblastoma to wyjątkowo okrutny przeciwnik, rzadki, niebezpieczny, śmiertelny. Wybiera tych słabych, tych bezbronnych - atakuje tylko maleńkie dzieci… Połowa zaatakowanych przez niego dzieci umiera.

Adam Maślanka

Nie było czasu się rozpłakać, przyswoić, zrozumieć, nie było czasu na nic. Lekarze podjęli decyzję o natychmiastowej chemioterapii, by ratować życie Adasia. W radiu kolędy, za oknem mróz i ludzie spieszący się do swoich bliskich… A w szpitalu ja, moje dziecko i śmierć. Mała rączka zaciśnięta w mojej dłoni, podłączona do kroplówki z chemią. Koszmar, który trwa do dziś… Każdą igłę wbijaną w maleńkie ciało Adasia odczuwam tak, jakby ktoś wbijał mi ją w serce.

Chemia ma zabijać nowotwór, ale zabija też to, co zdrowe… Po pierwszym cyklu Adaś był cieniem siebie. Leciał mi przez ręce, chemia zabrała mu siły i włoski. Po drugim drastycznie spadły mu wyniki badań krwi… Krew to przecież życie, konieczne było jej przetaczanie. Teraz trwa czwarty cykl… Zadanie chemioterapii jest jedno – obkurczyć guz tak, by nadawał się do wycięcia. Lekarze czekają, a ja razem z nimi… Plan walki ze śmiercią jest prosty, a jednocześnie arcytrudny – operacja, przeszczep komórek macierzystych, a następnie immunoterapia przeciwciałami anty-DG2. Zmniejsza znacznie ryzyko wznowy, bo neuroblastoma jest jak bumerang, wypuszczony przez śmierć – bardzo często wraca. Każda kolejna walka jest trudniejsza. Szanse na życie maleją...

Immunoterapia to finalny i chyba najważniejszy etap leczenia… I, co wciąż budzi w nas przerażenie i szok – nierefundowany! W walce o Adasia my, jego bliscy, jesteśmy pozostawieni sobie – nie możemy liczyć na NFZ. Za jego życie musimy zapłacić. Kwota jest horrendalna… Życie mojego dziecka jest dla mnie bezcenna, tymczasem okazało się, że dla innych ma cenę, której nie jestem w stanie sama zapłacić…

Nie wiem już, co to dzień bez strachu, nie wiem, co to spokojny sen… Wiem za to, czym jest koszmar – to każdy dzień, odkąd Adaś zachorował. Codziennie modlę się, aby nie usłyszeć, że jest gorzej, że są przerzuty. Modlę się też, żeby Adaś wyzdrowiał, żeby wrócił do przedszkola, do domu, gdzie czeka już na niego kochający tata wraz z bratem… Dzisiaj modlę się też i proszę o Twoją pomoc, bo bez niej nie  mam szans, by uratować życie Adasia.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 16 163 osoby
676 467 zł (100,03%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość