Pilne - małe życie i rak! Ratujmy Adasia, zanim będzie za późno!

Zbiórka na cel: Immunoterapia przeciwciałami anty-GD2, by ratować życie Adasia
PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
10 dni do końca
Wsparły 9 784 osoby
409 156 zł (48,99%)
Brakuje jeszcze 425 950 zł
Wesprzyj

Adam Maślanka, 3 lata

Pabianice, łódzkie

Nowotwór złośliwy – Neuroblastoma

Rozpoczęcie: 24 Stycznia 2019
Zakończenie: 1 Marca 2019

Jestem na oddziale onkologii, na którym moje dziecko walczy o życie. Adaś rozpoczął właśnie czwarty cykl chemioterapii… Od kilku tygodni szpital jest naszym domem - ten prawdziwy zniknął wraz z diagnozą. Neuroblastoma, nowotwór złośliwy… Takie miano przyjęła śmierć, która chce odebrać mi synka. Wszystko zniknęło, jest tylko paniczny strach, wypełniający szpitalną izolatkę i ból na twarzy Adasia. I cisza, a w niej mój niemy krzyk o pomoc, krzyk matki, której dziecko bez ratunku może umrzeć!

Adam Maślanka

Gdyby ktoś niedawno powiedział mi, że będziemy tutaj, nie uwierzyłabym... Jeszcze niedawno nasze życie wyglądało normalnie. Tak jak Twoje. Pod koniec listopada Adaś obchodził swoje trzecie urodziny. Jeszcze wtedy dobrze się czuł. Jeszcze wtedy byliśmy beztroscy i szczęśliwi… Zimą wiele osób choruje, zachorował i Adaś – zaczął przeraźliwie kaszleć. To był zwykły kaszel, taki, który leczy się syropem, taki, z którym musi zmierzyć się każdy przedszkolak. Tak przynajmniej myślałam, tak sugerował mi lekarz. Kolejne dni jednak mijały, a kaszel, zamiast słabnąć, przybierał na sile. Dziś wiem, że to był pierwszy odgłos raka, który już wtedy zabijał Adasia od środka.

Zwykłe przeziębienie zamieniło się w zapalenie krtani, lekarz internista w pulmonologa… Pojechaliśmy na prześwietlenie klatki piersiowej. Nasza historia, onkohistoria, zaczęła się właśnie wtedy... Wtedy Adaś przestał być zwykłym przedszkolakiem, a stał się chłopcem walczącym o życie. PILNE – słowo, które widzisz na tej zbiórce, wtedy zobaczyłam po raz pierwszy na skierowaniu na oddział onkologii i hematologii. Naszym bilecie w jedną stronę do onkologicznego piekła...

20 grudnia byliśmy już w szpitalu. Kilka dni później była Wigilia… Dzień wyczekiwany przez innych z utęsknieniem. Dla nas ta Wigilia była inna. Zamiast bieli obrusu na wigilijnym stole była sterylna biel. Zamiast zapachu pomarańczy i piernika – zapach szpitala… Nie było rodziny siadającej do kolacji. Nie było dzielenia się opłatkiem, życzeń, prezentów. Była diagnoza. Moment jak z najgorszego koszmaru. Nowotwór. Ogromny guz w szyi i klatce piersiowej Adasia… Neuroblastoma to wyjątkowo okrutny przeciwnik, rzadki, niebezpieczny, śmiertelny. Wybiera tych słabych, tych bezbronnych - atakuje tylko maleńkie dzieci… Połowa zaatakowanych przez niego dzieci umiera.

Adam Maślanka

Nie było czasu się rozpłakać, przyswoić, zrozumieć, nie było czasu na nic. Lekarze podjęli decyzję o natychmiastowej chemioterapii, by ratować życie Adasia. W radiu kolędy, za oknem mróz i ludzie spieszący się do swoich bliskich… A w szpitalu ja, moje dziecko i śmierć. Mała rączka zaciśnięta w mojej dłoni, podłączona do kroplówki z chemią. Koszmar, który trwa do dziś… Każdą igłę wbijaną w maleńkie ciało Adasia odczuwam tak, jakby ktoś wbijał mi ją w serce.

Chemia ma zabijać nowotwór, ale zabija też to, co zdrowe… Po pierwszym cyklu Adaś był cieniem siebie. Leciał mi przez ręce, chemia zabrała mu siły i włoski. Po drugim drastycznie spadły mu wyniki badań krwi… Krew to przecież życie, konieczne było jej przetaczanie. Teraz trwa czwarty cykl… Zadanie chemioterapii jest jedno – obkurczyć guz tak, by nadawał się do wycięcia. Lekarze czekają, a ja razem z nimi… Plan walki ze śmiercią jest prosty, a jednocześnie arcytrudny – operacja, przeszczep komórek macierzystych, a następnie immunoterapia przeciwciałami anty-DG2. Zmniejsza znacznie ryzyko wznowy, bo neuroblastoma jest jak bumerang, wypuszczony przez śmierć – bardzo często wraca. Każda kolejna walka jest trudniejsza. Szanse na życie maleją...

Immunoterapia to finalny i chyba najważniejszy etap leczenia… I, co wciąż budzi w nas przerażenie i szok – nierefundowany! W walce o Adasia my, jego bliscy, jesteśmy pozostawieni sobie – nie możemy liczyć na NFZ. Za jego życie musimy zapłacić. Kwota jest horrendalna… Życie mojego dziecka jest dla mnie bezcenna, tymczasem okazało się, że dla innych ma cenę, której nie jestem w stanie sama zapłacić…

Nie wiem już, co to dzień bez strachu, nie wiem, co to spokojny sen… Wiem za to, czym jest koszmar – to każdy dzień, odkąd Adaś zachorował. Codziennie modlę się, aby nie usłyszeć, że jest gorzej, że są przerzuty. Modlę się też, żeby Adaś wyzdrowiał, żeby wrócił do przedszkola, do domu, gdzie czeka już na niego kochający tata wraz z bratem… Dzisiaj modlę się też i proszę o Twoją pomoc, bo bez niej nie  mam szans, by uratować życie Adasia.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
10 dni do końca
Wsparły 9 784 osoby
409 156 zł (48,99%)
Brakuje jeszcze 425 950 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość