Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mamo...bolą mnie włoski

Amelia Raputa
Zbiórka zakończona
63 806,24 zł ( 100,25% )
Wsparło 1339 osób
Amelia Raputa, 11 lat
Wieliczka, małopolskie
Guz mózgu – wyściółczak anaplastyczny III stopnia złośliwości
Rozpoczęcie: 21 Sierpnia 2013
Zakończenie: 13 Listopada 2013

Rezultat zbiórki

Pod koniec stycznia 2014 roku Amelia miała kontrolny rezonans główki. Wyniki zaskoczyły wszystkich, aż ciężko było uwierzyć w to, co pokazywały: brak jakichkolwiek nawrotów, odrostów, „czysto” w miejscu operowanego guza. Nie mogliśmy uwierzyć, że to prawda, a nie sen, z którego zaraz się obudzimy. W związku z tym skonsultowaliśmy się dodatkowo z warszawskim Centrum koordynującym leczenie guzów u dzieci. Nasi lekarze po otrzymaniu tak dobrych wyników mieli wątpliwości co do słuszności naświetlania, jeśli nie ma co naświetlać. 

Tak jak i nasi lekarze, tak i lekarze z Warszawy jednomyślnie mówią, że póki co nie ma konieczności stosowania naświetleń. Dotychczasowa chemioterapia działa i nie ma co za bardzo obciążać Amelki radioterapią, jeśli nie ma nawrotu choroby.

Planowo leczenie Amelii ma trwać do końca czerwca 2014 roku. Będzie to ponad 18 miesięcy chemioterapii. Jeśli w czerwcu wyniki będą takie, jak do tej pory, kończymy leczenie i kontrolujemy się do końca życia. Lekarze cały czas nam tłumaczą, że nawet po zakończonym leczeniu nie ma 100-procentowej pewności, że guz nie odrośnie. Wtedy będzie trzeba jechać na naświetlanie protonowe.  

Wiem, że wiele osób nam pomogło i jesteśmy ogromnie wdzięczni za tę pomoc. I wiemy, że gdyby teraz po drodze coś niepokojącego się działo, to mamy możliwość od razu jechać i leczyć się dalej dzięki tej pomocy. A z drugiej strony wiadomo, że nie chcielibyśmy musieć korzystać z tych pieniędzy. Czekamy, co będzie dalej.

Niestety, niepewność pozostanie z nami przez całe życie, bo choroba, niestety, jest podstępna. Dziękujemy raz jeszcze z pomoc w zbiórce. Dziękujemy wszystkim za całe dobro i walczymy dalej. Wiemy, że teraz, gdy już mamy zebrane środki, od razu będziemy mogli reagować, gdyby choroba zaatakowała.

Pozdrawiamy serdecznie, Rodzice z Amelką

Opis zbiórki

- Mamo, chciałabym już mieć takie włoski jak Ty. Takie moje, jak miałam wcześniej – jak wyjaśnić 3-letniej dziewczynce, dlaczego wypadły jej włoski, a w główce siedzi kilkucentymetrowy guz?

Amelka jest naszym jedynym dzieckiem. Piękne oczka, burza loków na głowie. Do grudnia 2012 roku była okazem zdrowia, nigdy nie chorowała. I my nie wiedzieliśmy, co oznacza strach o życie dziecka. Najchętniej nigdy byśmy się tego nie dowiadywali, jednak los zmusił nas do walki z nieprzewidywalnym przeciwnikiem, który zaatakował zupełnie niespodziewanie w grudniu 2012 roku. Najgorsze jest to, że stawką jest życie naszej córeczki.

- Mamo, boli mnie główka. Mocno boli. – coraz częściej w nocy pojawiał się ból głowy, coraz silniejszy. Lekarz przepisał środek przeciwbólowy i wróciliśmy do domu. Kilka dni później Amelka zaczęła wymiotować i to nas zmyliło, ponieważ panował wtedy wirus grypy żołądkowej. Ile byśmy dali, żeby to rzeczywiście była grypa żołądkowa! Gdy Amelcia próbowała wstać z łóżka, pojawił się kolejny problem – plątały się jej nóżki, przewracała się. Z godziny na godzinę była coraz słabsza, niechętna do zabawy. Gdy zaczęły się trudności w mówieniu, przerażeni natychmiast pojechaliśmy do szpitala.

Tomografia głowy pokazała najgorszą diagnozę: guz mózgu. Operacja odbyła się następnego dnia. Wielkim szczęściem było to, że guz upatrzył sobie takie miejsce, że można go było wyciąć. Dla nas ta cała sytuacja była kompletnym szokiem. Patrzyliśmy na Amelkę i nie mogliśmy uwierzyć w to, co się dzieje. Jeszcze 4 dni temu była zdrowym, uśmiechniętym dzieckiem. A teraz…nie potrafiła sama siedzieć, mówić, a na dodatek operacja spowodowała prawostronny niedowład i oczopląs.

Po operacji Amelce pozostała blizna – kreseczka. Mogłoby się wydawać, że jest za mała, żeby pojąć to wszystko. Jednak ona widziała, pytała. A my tłumaczyliśmy, jak umieliśmy. Swoimi małymi garstkami wyciągała wypadające włosy. Na początku nie potrafiła się z tym pogodzić. Wstydziła się przed rodziną, nie chciała, żeby ją ktoś odwiedzał.

Na wyniki badań czekaliśmy jak na ścięcie, jednocześnie uparcie wierząc w cud. Nie tym razem – to guz złośliwy ependymoma anaplasticum. Rozpoczęliśmy chemioterapię. Mówiliśmy, że jedziemy przyjąć niebieski lek, bo chemia była w niebieskim opakowaniu. Mówiliśmy, że włoski odrosną. Pomału Amelka odzyskiwała mowę, była coraz weselsza. Po dwóch miesiącach zaczęła znowu stawiać pierwsze kroczki.

W mózgu Amelki wciąż są resztki guza. Chemia zabija komórki nowotworowe, jednak organizm Amelki jest po niej coraz słabszy i wyniszczony. Mimo wszystko chemioterapia daje jedynie możliwość przedłużenia życia, a nie wyleczenia. Najlepszą metodą walki z guzem mózgu jest połączenie chemioterapii z radioterapią. U tak małego dziecka zwykła radioterapia może spowodować ogromne uszkodzenia, takie jak utrata wzroku, słuchu, zahamowanie wzrostu, zaburzenia psychiczne. Te skutki uboczne są niestety trwałe.

Jest jedna metoda, która daje szansę na wyleczenie Amelki – radioterapia protonowa. W odróżnieniu od standardowej radioterapii, protonowa celniej trafia w miejsce guza, nie niszcząc po drodze zdrowych tkanek mózgu. Niestety, nie jest dostępna w Polsce. Leczenie w Niemczech kosztuje ok. 20.000 euro.

Gdy tylko usłyszeliśmy o tej metodzie, wysłaliśmy wyniki Amelki. To wielka szansa dla Amelki, niestety, jeszcze większe koszty. Zaczęliśmy zbierać pieniądze, gdzie tylko można. W Polsce i za granicami kraju. Nie mamy nawet połowy…dlatego zwracamy się z prośbą o pomoc w ratowaniu naszej córeczki.

63 806,24 zł ( 100,25% )
Wsparło 1339 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki