❗️Umrzeć – nie możesz nam tego zrobić... Pilnie potrzebna pomoc dla Małgosi!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 28 626 osób
1 681 164,70 zł (100,68%)
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Immunoterapia przeciwciałami anty-GD2 w klinice w Greifswaldzie

Małgosia Kląskała, 6 lat

Wrocław, dolnośląskie

Neuroblastoma - groźny nowotwór dziecięcy

Rozpoczęcie: 23 Września 2019
Zakończenie: 30 Listopada 2019

18 Listopada 2019, 13:26
Dziękujemy za Wasze wielkie serca!

Dziękujemy!

Kiedy rozpoczynaliśmy zbiórkę ten cel wydawał się niemal niewykonalny. Tymczasem dzisiaj jest już faktem. Pasek na zbiórce osiągnął 100%!

"W ubiegłym tygodniu odebraliśmy badania kontrolne. Tomograf nie pokazał żadnych niepokojących zmian – to wspaniała wiadomość. Punkcja nie wykazała, by w szpiku znajdowało się coś podejrzanego! Gosia jest w remisji, co znaczy, że w tym momencie dostępne badania obrazowe nie wykazują zmian nowotworowych w jej ciele. To idealny czas, by dokonać definitywnego ataku na Neuroblastomę i nie dopuścić do jej wznowy!

Małgosia zbiera siły przed trudną terapią antyGD-2. Czekamy na sygnał z kliniki w Greifswaldzie i szykujemy się do wyjazdu. Mamy nadzieję, że stanie się to na dniach. Będziemy informować Was na bieżąco.

Raz jeszcze z całego serca Wam DZIĘKUJEMY!"

Mama Gosi

Małgosia Kląskała

Pokaż wszystkie aktualizacje

08 Października 2019, 11:41
❗️Trwa walka o życie Małgosi. Potrzebna pomoc!

Małgosia jest już po megachemii i autoprzeszczepie szpiku. Nie da się policzyć łez i załamań, które przeszłyśmy w ostatnim czasie. Małgosia przez 31 dni była podłączona do kroplówki, 49 razy pobierano jej krew, połknęła ponad 200 tabletek. Po megachemii miała popalony przełyk, nie mogła jeść. Prawie dwa miesiące spędziłyśmy w szpitalu. Kiedy ona płakała z bólu, ja płakałam z bezsilności…

Małgosia Kląskała

Małgosia zakończyła kolejny etap leczenia, co oznacza, że jesteśmy coraz bliżej rozpoczęcia immunoterapii. Kwota do zebrania wciąż jest ogromna, dlatego proszę Cię o pomoc – proszę o życie dla mojej córeczki.

Mama

“Mamo, to niesprawiedliwe, że dzieci muszą umierać. Są jeszcze za małe na niebo”. Odkąd Gosia zachorowała na raka, zadaje coraz więcej pytań – tych doroślejszych, o życie, choroby i śmierć. Kilkoro jej małych przyjaciół z oddziału onkologii już odeszło. Gosia czasem ich wspomina – mówi, że jeśli też pójdzie do nieba, znowu ich spotka... 

Gosia niedawno skończyła 6 lat. Swoje urodziny obchodziła tutaj, na oddziale. Kiedy dmuchała świeczki na torcie, w głowie pojawiała się tylko jedna myśl – by te urodziny nie były ostatnimi. By żyła, pokonała raka i nigdy więcej nie mówiła już o śmierci....

Małgosia Kląskała

Kiedy przekraczasz próg oddziału onkologii, trzymając swoje dziecko za rączkę, uświadamiasz sobie jak szczęśliwe było Twoje życie przed diagnozą. Ściskasz tę małą ukochaną dłoń i wszystkie dotychczasowe problemy sprowadzają się tylko jednego jedynego – na zawsze zabrać dziecko ze szpitala i już więcej nie musieć do niego wracać.

Po raz pierwszy trafiliśmy z Gosią na onkologię trzy lata temu. U córeczki wykryto raka – Neuroblastomę, bardzo złośliwy nowotwór dziecięcy. Guz w brzuszku miał już wtedy 14 cm x 10 cm x 7,5 cm! Był wielkości dużego grejpfruta… Rak rósł w siłę już znacznie wcześniej, kiedy my jak dzieci we mgle szukaliśmy właściwej diagnozy. Lekarze twierdzili, że brak apetytu i ból brzuszka to kwestia problemów psychicznych. Dopiero USG wykazało guza. Tomograf potwierdził najgorsze...

Małgosia Kląskała

Razem z wynikami otrzymaliśmy skierowanie na onkologię. Trzeba było działać jak najszybciej, bo każdy kolejny dzień oczekiwania byłby śmiertelnym ryzykiem. Nasze 3-letnie dziecko musiało rozpocząć chemioterapię. Kiedy Gosia czesała się swoją kolorową szczotką, włosy wychodziły z każdym jej pociągnięciem. Po kilku cyklach wyglądała już jak pozostałe dzieci z oddziału – miała łysą główkę, była blada i wymęczona. Była cieniem dawnej siebie… W końcu lekarze podjęli decyzje o operacji. Guza udało się usunąć – wreszcie pojawiło się światełko w tunelu. Późniejsza radioterapia i retinoterapia miały zmniejszyć ryzyko nawrotu choroby. Kiedy opuszczaliśmy szpital, tak bardzo wierzyliśmy, że już tam nie wrócimy. 

Wróciliśmy po roku… Rak dał nam tylko kilka miesięcy względnego spokoju. Gosia wyrwała chorobie rok beztroskiego dzieciństwa – bez zastrzyków, kroplówek, zapachu szpitala i potwornego strachu. 

Małgosia Kląskała

W grudniu Gosię znów zaczął boleć brzuch. Po tym, co przeżyliśmy, nie ignorowaliśmy żadnego, nawet najmniejszego objawu. Pojechaliśmy na SOR, gdzie stwierdzono, że to infekcja lub przejedzenie. W styczniu przeprowadzono badanie tomografem, a my przeżywaliśmy najgorsze déjà vu w naszym życiu. Znów wykryto guza – tym razem po prawej stronie. Zdążył już dać przerzuty do węzłów chłonnych i płuc. Znowu przekraczaliśmy te same drzwi onkologii. Mimo że drugi guz nie był tak duży, jak ten pierwszy, leczenie wznowy jest intensywniejsze… Gosia rozumie też więcej niż poprzednio. Zadaje pytania i wie, że rak to śmiertelna choroba. Widziała, jak dzieci z sąsiednich sal nagle znikały z oddziału. Zawsze nazywa je “aniołkami”. 

W lutym Gosia przeszła kolejną operację. Po niej lekarze ustalili intensywne leczenie choroby szczątkowej – 10 cykli chemii, autoprzeszczep szpiku i radioterapię.

W swoim krótkim życiu Gosia przeszła już 16 chemii. Były dni, kiedy płakała z bólu. Nie była w stanie przełknąć nawet tabletki, bo miała popalony przełyk i rany w buzi. Rak nie raz udowodnił nam, jak bardzo bezlitosnym jest przeciwnikiem i jak brutalnie obchodzi się ze wszystkimi, nawet z dziećmi...

Małgosia Kląskała

Przed Gosią ostatni etap leczenia nowotworu – immunoterapia przeciwciałami anty-GD2 w klinice w Greifswaldzie. Tamtejsi lekarze mają długoletnie doświadczenie w tego rodzaju leczeniu. Poznaliśmy dzieci, które wróciły stamtąd bez nowotworu i wierzymy, że tak też będzie w przypadku naszej Gosi. Niestety – najpierw trzeba zapłacić olbrzymią sumę.  Czasu jest mało, ponieważ immunoterapia powinna odbyć się najpóźniej 3 miesiące od autoprzeszczepu, czyli w naszym przypadku w listopadzie. 

Ostatnio na placu zabaw podeszła do nas dziewczynka w wieku Gosi i powiedziała jej jedno zdanie – “Gosiu, ja nie chciałabym, żebyś Ty umarła...:”. Odpowiedziałam jej, że zrobimy wszystko, by Gosia żyła. Obiecaliśmy sobie przecież, że zapukamy do każdych drzwi, żeby tylko ją ratować! Dla Gosi uwierzyliśmy w cud. Jesteśmy tutaj dla niej i z całego serca prosimy Cię o pomoc!

Pomóż nam ratować życie naszej córeczki…

–Rodzice

–––––––––––––––––––

Dobro, raz puszczone w świat, nigdy się nie zatrzyma! Borysek odszedł z tego świata zbyt wcześnie… Wciąż jednak czuwa nad tymi, którzy tu są. Środki, zebrane na jego leczenie, decyzją mamy, zostaną przekazane na ratowanie życia m.in. Małgosi. Zmniejszamy więc kwotę zbiórki i walczymy dalej! I prosimy – bądź z nami! Już coraz mniej brakuje!

___________________

TVP Wrocław o Małgosi:

Małgosia Kląskała

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 28 626 osób
1 681 164,70 zł (100,68%)
Wesprzyj Wesprzyj