Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nicola toczy walkę ze śmiertelnym wrogiem – guzem mózgu. Pomóżcie mi ją uratować!

Nicola Zygmunt
519 299,16 zł ( 100,52% )
Wsparło 27580 osób
Cel zbiórki:

Leczenie guza mózgu: chemioterapia i immunoterapia w klinice IDOI w Monterrey

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Nicola Zygmunt
Poniatowa, lubelskie
guz pnia mózgu DIPG (glejak)
Rozpoczęcie: 9 Lutego 2018
Zakończenie: 20 Lutego 2018

Rezultat zbiórki

Przyszedł czas odpocząć...

8 marca o godzinie 15:15 Nicola dołączyła do grona Aniołków. Chociaż lekarze dawali jej znacznie mniej czasu, od dnia diagnozy przez 25 miesięcy dzielnie walczyła o każdy dzień swojego dzieciństwa, o każdy oddech. Jej bliscy robili wszystko, by ten krótki czas, który otrzymała tu, na ziemi, był jak najbardziej szczęśliwy, nawet pomimo choroby.

Dla nasz wszystkich Nicola wygrała tę walkę!

"Teraz jest już szczęśliwa, bez bólu i cierpienia bawi się w niebiaństkim przedszkolu. Dzieli nas tylko czas nasz malutki Skarbie..."

Dziękujemy z całego serca wszystkim, dzięki którym Nicola miała więcej czasu na tym świecie. O to zawsze warto walczyć! Środki, które nie zostały wykorzystane, decyzją rodziców i fundacji zostaną przekazane na leczenie innych dzieci, które toczą walkę z rakiem.

Rodzicom i bliskim Nicoli składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Aktualizacje

Walka trwa!

Walka o życie Nicoli trwa tutaj: 

https://www.siepomaga.pl/zycie-nicoli2

Leczenie rozpoczęte!

Nicola wyjeżdża na leczenie!

Kochani!

Chcemy Wam podziękować z całego serca! To dzięki Wam nasza córeczka może podjąć leczenie w Meksyku. Bez Was by się nie udało!

Teraz wiemy, że spokojnie możemy lecieć, nie martwiąc się o pieniądze, które potrzebne są na leczenie. Wierzę w to, że już teraz musi się wszystko udać, że niedługo wrócimy z naszą ZDROWĄ córeczką i wrócimy do normalnego życia. Jeszcze raz dziękujemy za Wasze wsparcie, modlitwy oraz pieniążki przeznaczone na Nicolke. Wiem, że nie jestem w stanie podziękować każdemu z osobna, ale mam nadzieję. że przynajmniej większość przeczyta moje podziękowania.

Jesteście wspaniałymi ludźmi o WIELKICH sercach! Na bieżąco będziemy pisać, co słychać u Nicolki!



Wdzięczni Rodzice

Opis zbiórki

Moje życie runęło dwa razy – pierwszy raz, gdy usłyszałam diagnozę: pamiętam, że krzyczałam tak głośno, że zamarł cały szpital… drugi raz kilka dni temu, gdy usłyszałam, że w Polsce nie ma już dla niej żadnych szans na skuteczne leczenie…

Ostatni rok był największym koszmarem, jaki rodzic może przeżyć, ale nauczył mnie jednego – walki. Walki o mój Największy Skarb – Moje Dziecko. Lekarze od samego początku nie karmili mnie złudną nadzieją, nie znieczulali rzeczywistości. Powiedzieli od razu, że guz jest nieoperacyjny, a chemia da Nicoli może 5% szans na przeżycie: „Proszę pani, prawda jest taka, że pani dziecko pożyje jeszcze 6 miesięcy”. Podjęliśmy walkę. I tak moja Mała Wojowniczka zamiast 6 miesięcy przeżyła kolejnych 12 miesięcy!

Nicola Zygmunt

Nicola urodziła się w kwietniu 2014 roku – całkowicie zdrowa. Tysiące razy całowałam jej główkę, zupełnie nieświadoma tego, że rośnie w niej guz. Do 3 urodzin Nicola była radosnym dzieckiem, taką iskierką, której wszędzie jest pełno, którą wszystko ciekawi. I nagle, z dnia na dzień posmutniała, przestały ją cieszyć ulubione zabawy. Poczułam niepokój w sercu, który przerodził się w strach, gdy córeczkę zaczęła coraz częściej boleć głowa, a ból był nie do zniesienia – doprowadzał ją do strasznego płaczu, a nawet wymiotów. Co chwilę pojawiały się kolejne złe objawy. Chodziliśmy od jednego lekarza do drugiego, a ci przepisywali nam leki na wirusy, zlecali kolejne badania, które zamiast alarmować, uspokajały i byliśmy odsyłani do domu. Straciliśmy tyle czasu przez niewałaściwe diagnozy, a guz rósł.

Do szpitala trafiliśmy niespodziewanie 13 lutego 2017 roku – Nicola zakrztusiła się jedzeniem. Rezonans pokazał w jej główce guza wielkości 5 cm przy głównej tętnicy. Guz pnia mózgu z cechami glejaka. Zagraża życiu, ale ze względu na fatalne umiejscowienie nie kwalifikuje się do operacji. Nigdy w życiu nie bałam się tak bardzo. Od tamtej chwili nie opuszcza mnie ten strach, a serce wypełnia niewyobrażalna rozpacz – budzę się po kilkanaście razy w nocy, by sprawdzić, czy moja najukochańsza córeczka oddycha, czy żyje.

Nicola Zygmunt

Wszystko w jednej chwili przestało miec znaczenie. Stan Nicoli pogarszał się, a ja nie mogłam nic zrobić, żeby przerwać jej cierpienie. Przestała mówić, przestała jeść, przestała chodzić, nie umiała juz nawet samodzielnie siedzieć, a jej główka latała na wszystkie strony. Krzyczała, rzucała się po całym łóżeczku z bólu, robiąc sobie ogromne siniaki na rączkach i nóżkach. Nie mogłam tego słuchać, nie mogłam na to patrzeć. Nawet gdy Nicola w końcu zasnęła, cały czas słyszałam jej krzyk, pod powiekami miałam te okropne obrazy. I ciągle zadawałam sobie pytanie: czym moja mała córeczka zasłużyła sobie na takie cierpienie?


Trafiliśmy na onkologię, nie byłam na to gotowa, przeżyłam kolejną traumę. Gdy zobaczyłam te wszystkie smutne dzieci bez włosków na główkach, miałam wrażenie, że w ich oczach widzę tylko śmierć... Właśnie wtedy dotarło do mnie, że to wszystko dzieje się naprawdę. Niedługo potem Nicola dostała pierwszy cykl chemioterapii, w jej żyłach leciał lek i jednocześnie trucizna, która oprócz raka zabijała przy okazji cały jej organizm. Nicola dostała 10 cykli chemii, która przez wiele godzin leciała maleńkimi kropelkami, przepełniając nasze oczy łzami, a serce nadzieją, że to wszystko ma sens, że to całe cierpienie to nic w porównaniu z tym, o co toczy się walka – o życie. Że te dni, miesiące, lata – które wygramy dzięki leczeniu - pozwolą zapomnieć o szpitalu.

Nicola Zygmunt

Po radioterapii przyszły w końcu pierwsze sukcesy. Guz był stabilny, więc w grudniu 2017 roku, po 10 koszmarnych miesiącach, Nicola przeszła na chemię podtrzymującą. Wierzyliśmy, że wyzdrowieje, naprawdę w to wierzyliśmy. I wtedy 14 stycznia 2018 roku rezonans pokazał progresję guza. Guz rośnie, co oznacza, że zastosowane leczenie nie było w stanie go obezwładnić, żeby spokojnie siedział w główce Nicoli, ale nie zabijał. Nasza Pani Doktor kazała nam szukać pomocy za granicą, ponieważ jedyne, co oni mogą nam zaproponować, to chemię, która nie wiadomo, na jak długo i czy w ogóle zadziała lub ponowne naświetlanie, które wiąże się z groźnymi skutkami ubocznymi - nawet martwicą pnia mózgu, co może skończyć się śmiercią!

Jedynym i ostatnim kierunkiem po życie dla Nicoli jest klinika Instituto de Oncología Intervencionista w Monterrey w Meksyku, która ma świetne wyniki w leczeniu tego typu guzów – zgodzili się leczyć Nicolę! Ale cena za leczenie jest niewyobrażalnie wysoka – ponad 400 tysięcy złotych – to cena za życie mojego dziecka.  Gdy tylko zbierzemy te pieniądze, Nicola będzie mogła wyjechać na leczenie. Do tej pory zdrowie Nikoli było w rękach lekarzy - od teraz jest też w Waszych rękach – proszę, nie pozwólcie temu maleńkiemu życiu zgasnąć. Ja sama mogę niewiele, ale wiem, że takie cuda się zdarzają, że uzbieranie tej kwoty – chociaż będzie trudne, to jest możliwe. Tylko potrzebuję Was, potrzebuję ludzi, którzy czytając naszą tragedię, którzy czując nasz ból, będą z nami i pomogą mi uratować życie Nicoli.

Ja też jeszcze niedawno byłam po drugiej stronie. Słyszałam o ciężko chorych dzieciach, współczułam, wysłałam SMS-y... ale wydawało się że to nas się dotyczy bo przecież jesteśmy wszyscy zdrowi. Strasznie się myliłam – teraz sama jestem jedną z tych matek, które walczą o każdy dzień życia swojego dziecka. To może spotkać każdego z nas, w najmniej oczekiwanym momencie. I wtedy skołatane serce rodzica chce tylko jednego – żeby jego dziecko żyło i pojedzie na koniec świata, żeby je leczyć. Pomóżcie mi, proszę Was...

......

Edycja kwoty: 12.02.2018

Otrzymaliśmy aktualizację kosztorysu, który zawiera także niezbędne badania dodatkowe, bieżące monitorowanie wyników krwi oraz pozostałe koszty medyczne, które będzie musiała ponieść mama Nicoli. Musimy powiększyć więc kwotę zbiórki, cały czas wierząc, że mimo wszystko się uda. Ten cud - szansę na życie dziecka - możemy sprawić tylko razem!

519 299,16 zł ( 100,52% )
Wsparło 27580 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki