Śmierć jest coraz bliżej i chce zabrać nam synka! Tylko Ty możesz ją powstrzymać!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 5 679 osób
215 700,31 zł (104,78%)
Zbiórka na cel
jedyna szansa na życie - biopsja guza mózgu w Szwajcarii, by wdrożyć leczenie

Oskar Kubicki, 6 lat

Chmielów , świętokrzyskie

rozległy glejak mózgu - DIPG

Rozpoczęcie: 20 Marca 2019
Zakończenie: 13 Kwietnia 2019

Zobacz wszystkie zbiórki

02 Października 2019, 10:17
Aktualizacja

Oskarek wciąż walczy. Rodzice nie ustają w poszukiwaniu ratunku dla synka. Wszyscy trzymamy kciuki, żeby im się udało. Prosimy Was o to samo i o modlitwę.

Pokaż wszystkie aktualizacje

08 Lipca 2019, 15:44
Wieści, których nie chcielibyśmy usłyszeć... :(

Dzięki Waszej pomocy udało nam się zebrać środki na biopsję Oskarka w Zurychu. Sprawdzenie, jaki nowotwór tkwi w głowie chłopca i próba dobrania leczenia, to była ostatnia szansa na życie.

Niestety… Dostaliśmy dramatyczną wiadomość od taty chłopca:

Wykonano biopsję. Przyszły wyniki. Niestety bardzo złe... Naszemu synkowi zostało kilka miesięcy życia, bez możliwości leczenia, bez możliwości podania żadnych leków. Po prostu nie ma ratunku. Serce nam pękają, czujemy przerażającą bezradność. Jedynie, co możemy w tej chwili zrobić, to spełniać marzenia Oskara, takie jak wyprawa do Disneylandu, podróże zabawki.  Bardzo byśmy chcieli, żeby te kilka miesięcy były dla niego czymś wyjątkowym, czymś pięknym, czymś, co sprawi, że będzie szczęśliwy. Tak mało czasu nam zostało.

Decyzją Zarządu Siepomaga środki, które nie zostały wykorzystane na leczenie chłopca, zostaną przeznaczone na pomoc rodzicom w spełnianiu marzeń Oskara.

Dziękujemy Wam za tę ostatnią szansę i wciąż modlimy się o cud…

08 Kwietnia 2019, 11:50
100% kwoty - dziękujemy!

Kochani, chcieliśmy bardzo wszystkim podziękować za tak ogromne wsparcie... W tydzień uzbierala się tak ogromna kwota, która da nam szansę i odpowiedź, z czym tak naprawdę walczymy i jaki to potwór wkradł się do małej, bezbronnej główki naszego synka... Wierzymy i modlimy się, by to nie było to, co  podejrzewają lekarze... Już 7 maja wylatujemy do Zurychu, by poznać prawdę i walczyć o życie Oskarka. Dziękujemy ♥️

---

Ze względu na to, że wielu Darczyńców wciąż chce jeszcze wesprzeć Oskarka, zostawiamy przez kilka dni zbiórkę otwartą i prosimy o dalsze wsparcie. Jeśli po biopsji guza mózgu okaże się, że wciąż można walczyć, w ciągu kilku tygodni Oskar będzie potrzebować środków na dalsze leczenie. 

Walcz, maluchu!

6 do 9 miesięcy – tyle życia zostało jeszcze naszemu synkowi… Jeśli ostatnia szansa, którą mamy, zawiedzie, w tym roku Oskarka nie będzie już z nami. Dzieci, chore na to, co nasz synek, odchodzą, ich małe życie gasną jak zapałki na wietrze. My już nie prosimy o pomoc, my błagamy, bo Oskar umiera i bez ratunku jego też zaraz nie będzie…

Oskar Kubicki

Dawne życie, to, co było przed chorobą Oskara – zniknęło. Skończyło się wraz z trzaśnięciem drzwi oddziału onkologii. Nie ma już budzenia synka do przedszkola, kupowania mu butów na wiosnę, rodzinnego obiadu, wieczornego tulenia… Jest szpitalne łóżeczko, mała rączka ściskająca nasze dłonie, podłączona do kroplówki z chemią, zapach środków dezynfekujących i leków... W oczach Oskara, kiedyś pełnych beztroski i ufności, jest przerażenie i ból. Synek ma 5 lat. Nie do końca rozumie, co się dzieje, dlaczego szpital, dlaczego te wszystkie badania, dlaczego tak bardzo boli. Nie jest sobą, bywa agresywny, krzyczy, ma ataki paniki. Bardzo cierpi…

W styczniu jeszcze wszystko było dobrze. 2019 rok witaliśmy szczęśliwi, pełni nadziei, co przyniesie przyszłość… W najczarniejszych koszmarach nie śniliśmy, że przyniesie właśnie to… Że będziemy budzić się i zasypiać, niedowierzając, że największa tragedia – śmiertelna choroba własnego dziecka – spotkała właśnie nas… Jak się zaczęło? To były drobne rzeczy. Nagle Oskar zaczął przechylać główkę, oglądając bajki; potem patrzył na telewizor bokiem. Okulista był pewien, że synek widzi prawidłowo, ale jedno oczko zaczęło lekko zezować… Przegonili nas ze szpitala – lekarz uznał, że to kręcz szyjny, bandaż i kołnierz ortopedyczny miały pomóc. Oskar miał wyzdrowieć w kilka dni. Tak się jednak nie stało. Znów to samo - okulista, neurolog, szpital… Wtedy dopiero padło to słowo, nowotwór. Lekarze pytali o przypadki w rodzinie. Wystraszyliśmy się, ale nikt jeszcze nie był pewien, dopiero rezonans miał dać ostateczną odpowiedź, co jest Oskarowi.

Pierwszy dzień lutego. Siedzieliśmy w szpitalnej sali. Weszła lekarka, w oczach miała łzy. Państwa synek ma guza pnia mózgu. Słowa zawisły w ciszy, zatrzymały czas, a potem wszystko działo się tak szybko, zbyt szybko. Karetka, Centrum Zdrowia Dziecka, onkologia, chemia.

Oskar Kubicki

Świat nie kończy się nagle, nie wybucha w jednej chwili. Rozpada się powoli, kawałek po kawałku, z każdym dniem spędzonym w szpitalu, każdym badaniem, którego wynik jest gorszy niż poprzedni, z każdym wieczorem, kiedy brakuje sił… Potem przychodzi poranek, w którym już się nie płacze. Łzy w pewnym momencie zwyczajnie się kończą, nie kończy się tylko nadzieja, ona jest trwalsza niż życie. Jeśli śmiertelna choroba własnego dziecka nie jest końcem świata, to co nim jest?

Guz, najgorszy ze wszystkich, w najgorszym możliwym miejscu. Takie też są rokowania – najgorsze z możliwych… Rozległy glejak pnia mózgu. To jeden z najbardziej niebezpiecznych nowotworów, najbardziej śmiertelnych. U synka rozwija się w części mózgu, odpowiedzialnej za oddychanie i połykanie. Guz się rozrasta, atakuje coraz rozleglejsze partie mózgu. W Polsce nikt nie podejmie się operacji. Lekarze nie zrobili nawet biopsji, nie mogli, powiedzieli nam wprost – guz jest w takim miejscu, że boją się, że Oskar umrze na operacyjnym stole.

Glejak to cichy zabójca, kradnie życie powoli, ale zaciekle i skutecznie. Nie odpuszcza i nie daje się pokonać. Chemioterapia zwykle nie działa, nie zadziałała też u synka. Oskar reagował na nią bardzo źle. Cały czas wymiotował, słabł… Nie liczyliśmy już dni, tylko kroplówki zmieniane w ciągu doby. Czasem było ich 15, czasem 20… Potem radioterapia, Oskar jest w połowie… W połowie leczenia, które może nieznacznie przedłuży życie… Ale go nie uratuje. Wiemy, że nasi lekarze bardzo chcieliby nam pomoc, ale są po prostu bezradni, a rokowania – bezlitosne. Gdy się słyszy, że szanse są zerowe, że guz jest całkowicie nieoperacyjny, że zostało kilka miesięcy życia… Można się poddać i płakać, ale można też chwytać się jakiejkolwiek szansy i walczyć. My już płakaliśmy, a w walce o życie naszego synka nie poddamy się nigdy.

Oskar Kubicki

Szwajcaria – to nasz kierunek leczenia… Na Oskara czeka klinika w Zurychu. Tam lekarze podejmą się biopsji… Przebadają Oskara i jeśli wszystko pójdzie dobrze – wdrożą mu leczenie, które ma zlikwidować guz. Jest cień szansy, że może jednak okaże się, że to inny rodzaj nowotworu niż podejrzewają w Polsce… Że może jest uleczalny. To nasza jedyna szansa i nadzieja na uratowanie naszego synka. On musi żyć!

Oskar widzi nasze łzy i czuje nasz strach. Sam też się boi… Nie wie jednak, że choroba może za chwilę nas rozdzielić. Dlatego prosimy, nie pozwól na to, uratuj jego życie. On jest naszym ukochanym dzieckiem i ma dopiero 5 lat…

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 5 679 osób
215 700,31 zł (104,78%)