Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Już za kilka dni muszę zacząć walkę o życie... Czy mi pomożesz?

Ryszard Andrzejewski
Zbiórka zakończona
47 756,00 zł ( 100% )
Wsparło 2191 osób
Cel zbiórki:

leczenie onkologiczne w klinice w Medias Klinikum w Niemczech

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Ryszard Andrzejewski, 50 lat
Choszczno, zachodniopomorskie
Nowotwór złośliwy krtani
Rozpoczęcie: 17 Października 2018
Zakończenie: 18 Kwietnia 2019

Rezultat zbiórki

W Polsce nie miałem nadziei — lekarze proponowali mi tylko usunięcie krtani. Mam dopiero 48 lat, chcę, muszę przecież pracować, nie mogłem zostać inwalidą! Mam żonę, córeczkę... Najbardziej bałem się, że stanę się dla nich ciężarem, a przecież miałem być wsparciem!

Gdy było już bardzo źle, pojawiła się nadzieja — leczenie w klinice w Burghausen. Wtedy też poznałem ogrom mocy pomagania, bo dzięki dobrym ludziom udało mi się opłacić leczenie! Dziękuję wszystkim, którzy przez Siepomaga.pl wsparli moją zbiórkę, dziękuję firmom, które zdecydowały się pomóc, mojej rodzinie, przyjaciołom znajomym oraz zupełnie obcym ludziom, którzy postanowili ratować moje życie!

Po leczeniu w niemieckiej klinice nastąpiła znaczna poprawa! Guz zniknął na tyle, że odzyskałem głos! Pozostały jednak plamy nowotworowe. W kraju proponują mi bardzo obciążającą radioterapię, natomiast niemiecka klinika chemię celowaną, która trafi tylko w miejsce zmienione chorobowo. Chemia celowana jest znacznie bezpieczniejsza, niesie za sobą o wiele mniej powikłań i daje większą szansę na wyleczenie. Niestety, muszę za nie zapłacić ponad 130 tysięcy złotych...

W Niemczech dostałem nadzieję, na nowo poczułem, że żyję! Dlatego bardzo bym chciał kontynuować terapię. Żeby tak się stało, będę musiał ponownie poprosić o pomoc. 

Dziękuję wszystkim, dzięki którym jestem tu, gdzie jestem. Rak jest w odwrocie, a ja nadal mogę mówić! Rozmawiać z najbliższymi, cieszyć się życiem i mieć nadzieję na zdrową, szczęśliwą przyszłość! Dobrze, że Was spotkałem.

Ryszard

Aktualizacje

Leczenie rozpoczęte!

Pan Ryszard jest już w Niemczech! Dzięki Wam mogliśmy zapłacić pierwszą transzę wymaganą przez klinikę - niezbędną, by rozpocząć leczenie:

Ryszard Andrzejewski



"Wczoraj o 14:00 zameldowałem się w Medias Klinikum. Dzisiaj jestem przygotowywany do zabiegu, robią mi wszystkie niezbędne badania. Jutro wielki dzień - przez obie tętnice w udach lekarze dostaną się bezpośrednio do guza w krtani, gdzie podadzą celowaną chemię. 

Jestem pełen nadziei, że się uda, guz się zmniejszy i będzie można go wyciąć, a ja nie stracę krtani! Jesteśmy w kontakcie z kliniką w Gliwicach, która prawdopodobnie podejmie się operacji. 

Czuję się dosyć dobrze, jak na to wszystko, co się dzieje. Wypadły mi włosy po chemioterapii, ale to nic - przecież odrosną. Najważniejsze, że jest dla mnie nadzieja i to mnie pcha do przodu, tak samo jak moja żona i córeczka, które dzielnie mnie wspierają.

Dzięki Waszej pomocy jestem dzisiaj w Niemczech i zacząłem leczenie. Dziękuję z całego serca! Jednak żeby zakończyć terapię, muszę zapłacić całość, a brakuje jeszcze dużej sumy... Proszę o pomoc, jednocześnie dziękując, że jesteście tu ze mną!"

Rysiek

Opis zbiórki

Najtrudniej mi myśleć o tym, że przez złe diagnozy dzisiaj jestem w tak złym stanie… Chcę żyć, chcę pracować. Muszę! Mam małą córeczkę, mam żonę, dla których muszę walczyć! Przez rok lekarze w Polsce zwodzili mnie, uspokajali, zwlekali. Potem okazało się, że już za późno… Miało nie być nic groźnego, tymczasem w mojej krtani rósł nowotwór. Jest złośliwy, guz bardzo urósł. Teraz jedyne, co mogą mi zaproponować, to usunięcie całej krtani. Nie mogę się z tym pogodzić, tym bardziej, że medycyna daje mi jeszcze jedną szansę - pokonanie raka bez skazania mnie na kalectwo! Proszę, pomóż mi ją wykorzystać, pomóż mi żyć…

Nie byłem przygotowany na wyrok, który usłyszałem… Przecież przez tyle czasu mówili mi, że mam się nie martwić, że wszystko jest dobrze! Zaufałem lekarzom. Nigdy wcześniej nie chorowałem, nie miałem z tym styczności. Dzisiaj żałuję, byłbym o wiele mądrzejszy… Większość badań zrobiłbym na własną rękę, teraz miał większą szansę na pokonanie raka, na przeżycie…

Ryszard Andrzejewski

Zaczęło się od chrypki. Mijały tygodnie, ona nie ustępowała, mimo bioprądów, które zlecił mi laryngolog. Zaczynała być coraz bardziej uciążliwa, więc poszedłem prywatnie do innego lekarza. Ten wykrył narośl, wysłał mnie do szpitala. Pojawił się niepokój, ale starałem się wytłumaczyć sobie, że to nic poważnego - tak też mówili mi wszyscy specjaliści. Podejrzewali refluks, różne inne schorzenia, ale wykluczali nowotwór. To trwało pół roku - co miesiąc jeździłem na różne badania, które nic nie wykazywały. W końcu zlecili biopsję, pobrali wycinek. Wyniki były niepokojące - podejrzenie nowotworu, ale za mało materiału, by być pewnym na sto procent. Poprosili o powtórzenie, ale lekarze znowu zwlekali. Kolejne pół roku… Tak minął 2017 rok.

W styczniu tego roku ponowna biopsja i słowa, które zachwiały w posadach moim światem - złośliwy nowotwór, guz chrząstki - bardzo zaawansowany. Powiedzieli mi, że już za późno na leczenie, że zostało tylko usunięcie krtani… Wiem, że gdyby zrobili odpowiednie badania wtedy, gdy zgłosiłem się do lekarzy ponad rok wcześniej, możliwe było wycięcie guza laserem, o wiele łatwiej pokonać nowotwór! Byłem zły - na siebie, że nie naciskałem lekarzy, nie poszedłem prywatnie. Ale skąd miałem wiedzieć? Byłem też zły na lekarzy, którzy tak długo zwlekali, a teraz umywają ręce. Wiedziałem, że zostałem sam i nie zostało mi wiele czasu…

Wiedziałem, że po usunięciu krtani stanę się kaleką - stracę głos, nie mógłbym normalnie jeść i oddychać. Zostałbym z dziurą w krtani, niezdolny do pracy, do niczego… Pogodziłbym się z tym, gdybym miał 70 lat. Wziąłbym stos książek, usiadł przy kominku i tak egzystował czekając na koniec… Ale nie teraz! Moja córeczka ma dopiero 8 lat, muszę żyć dla niej i dla żony, muszę pracować! One mnie potrzebują...

Ryszard Andrzejewski

Konsylium lekarskie zdecydowało, żeby wysłać mnie na radiochemię do Szczecina. Wcześniej jednak pojechałem do Poznania, do jednego z najlepszych specjalistów w kraju na konsultację. On pierwszy dał mi nadzieję… Powiedział, że jest cień szansy, by pokonać nowotwór i zachować krtań - niezwykle silna chemia indukcyjna. Jestem jeszcze młody, mam silny organizm. Musiałem to wytrzymać. Od maja przez 1,5 miesiąca wziąłem trzy cykle takiej chemii. Przez pięć dni, dzień i noc bez przerwy, do moich żył sączyła się trucizna, która miała pokonać raka. Cierpiałem, bardzo. Potem był tomograf i cała nadzieja prysła jak bańka mydlana - chociaż rozwój nowotworu zatrzymał się, chemia nie pomogła. Nadal wyjście było tylko jedno - wycięcie całej krtani…

Zacząłem szukać ratunku za granicą. Leczenie w Hannowerze nie zadziałało, dostałem namiary na inną niemiecką klinikę - Medias Klinikum GmbH & Co KG w Burghausen. Tam stosują nowatorskie leczenie, którego NFZ nie refunduje. Próbowałem znaleźć taką terapię u nas, w Polsce, ale nie udało się. Pojechałem do Niemiec na konsultację - tam usłyszałem, że rokowania są dobre, bo guz jeszcze nie uciska od środka, jest szansa na uratowanie krtani! Po leczeniu  onkologicznym lekarze mogliby wyciąć samego guza z martwą częścią tkanek, oszczędzając resztę. To moja jedyna szansa!

Zebraliśmy oszczędności, pomogli dobrzy ludzie - pojechałem do Niemiec. Skończyłem już pierwszy etap, ale na drugi, który musi zacząć się już 28 października, już mnie nie stać… Bardzo proszę o pomoc, bo chcę żyć, chcę wyzdrowieć! Wiem, że muszę spróbować, bo to jedyna szansa na pokonanie raka i zachowanie krtani. Nie mam już czasu - straciłem go już zbyt wiele… Jeśli skończę terapię i wyniki badań wyjdą zgodnie z oczekiwaniami, czeka mnie operacja. Postaram się, żeby odbyła się w Polsce - jestem już umówiony w polskim szpitalu onkologicznym. Muszę wierzyć, że się uda i skupić się tylko na tym, by przeżyć. Mam przecież dla kogo…


Ryszard

47 756,00 zł ( 100% )
Wsparło 2191 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki