Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Dlaczego mama płacze? Odgonić strach i wygrać ze śmiercią, zanim rak zabije Wojtusia

Wojtek Polański
289 742,00 zł ( 100,13% )
Wsparły 7124 osoby
Cel zbiórki:

2 cykle immunoterapii anty-GD2

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Wojtek Polański
Uhryń (Łabowa), małopolskie
neuroblastoma IV stopnia z MYCN+
Rozpoczęcie: 5 Lutego 2019
Zakończenie: 5 Kwietnia 2019

Aktualizacje

Wspaniałe wieści! Wojtuś wygrywa z chorobą!

Wojtuś jest po radioterapii i komplecie badań przed imunoterapią. Najważniejsze jest to, że wszystkie wyszły dobrze i w normie, wiec jest się z czego cieszyć. Przeciwciała zaczynamy 22 lipca! To nasza ogromna nadzieja, na pokonanie choroby raz na zawsze!

Wojtek Polański

Dzięki Wam to wszystko jest możliwe! Dziękujemy Wam z całego serca. 

Rodzice!

Dobre wiadomości!

Wojtuś przeszedł pomyślnie autoprzeszczep! Za 3 tygodnie musi stawić się do kontroli, ale wyniki badań są optymistyczne, a lekarze bardzo zadowoleni.

Teraz ogromnie ważny czas, którego zwieńczeniem będzie terapia, która zakończy zwycięstwem ten onkologiczny koszmar! Trzymamy kciuki za Wojtusia ze wszystkich sił! Ten dzielny chłopiec wiele razy udowadniał swój twardy charakter. 

W maju kolejne wyzwanie – radioterapia, ale by wygrać z tak strasznym przeciwnikiem, trzeba wszystkie kroki przejść z niebywałą precyzją i starannością. 

NIE MAMY PIENIĘDZY NA DALSZE LECZENIE❗️

Nie pozwólmy, aby jego cierpienie poszło na marne!

11 doba od podania szpiku. Wojtuś przez większość czasu leży w łóżeczku. Wyniki krwi są już trochę lepsze. Hemoglobina i płytki ciągle utrzymywane były przetoczeniami na minimalnych poziomie. Odporność Wojtusia była prawie że zerowa. Stąd ta sterylność dookoła.

Nasz synek jest teraz zupełnie bezbronny! Leukocyty już w 8 dobie spadły do 40, po dzisiejszych badaniach wynik 460‼️!

Wojtek Polański


Mamy nadzieję, że najgorsze za nim, ale odchodzimy od zmysłów, bo wciąż nie ma środków na dalsze leczenie naszego dziecka...

Błagamy Was o pomoc!

Zostało mało czasu, by uratować życie Wojtusia❗️

Wojtuś potrzebuje teraz waszej  modlitwy,  ale także ogromnej pomocy. Wciąż brakuje pieniędzy na dalsze leczenie. Czasu zostało niewiele, do 5 kwietnia musimy mieć pełną kwotę, żeby Wojtuś  mógł dalej żyć!

Wojtek Polański

Po standardowej chemioterapii kolejny trudny etap leczenia – autoprzeszczep. Najpierw kilka dni megachemii – potężnej dawki chemioterapii, która miała zniszczyć resztki komórek nowotworowych. Po niej przeszczep szpiku. Nowe życie, ale okupione ogromnym cierpieniem. 

Przed moim synkiem najcięższe dni – megachemioterapia.

W tym momencie Wojtuś w kiepskim stanie, na morfinie, antybiotykach i całej masie innych leków. Wojtuś ma popalone śluzówki, z powodu niechęci do jedzenia wdrożono dożywianie pozajelitowe. Każdy dzień jest walką o życie. 

Błagam, pomóżcie przeżyć mojemu dziecku...

Mama

Opis zbiórki

To ten moment, w którym człowiek czuje się zupełnie bezradny w obliczu niesprawiedliwości. Dlaczego tak straszna choroba dopadła najsłabszego z naszej rodziny? Dlaczego nie można nic zrobić, nie można nawet usłyszeć od nikogo, że wszystko będzie dobrze. Nikt nie wie, jak będzie, bo rak, Neuroblastoma IV stopnia, zabiła już mnóstwo dzieci.

Kiedy człowiek walczy z tak potężnym wrogiem, każdy źle postawiony krok może oznaczać koniec. Przychodzi chwila, w ktrórej trzeba wyjść ze szpitala, wiedząc, że za drzwiami zostawia się swoje ukochane dziecko. A przecież rodzic miał być tarczą dla tego kruchego życia, miał osłaniać bezsilność swojego dziecka przed wszelkim złem tego świata.

Wojtek Polański

W tej chwili nie możemy zrobić absolutnie nic więcej. Najbliższe miesiące pokażą, czy nasz 2-letni Wojtuś doczeka kolejnych urodzin…
Dopóki Wojtuś nie wygra, my nie odzyskamy spokoju, dopóki nie wygra ze żmiercią, będziemy z nim i za nim. Wojtek urodził się, by żyć, nie by walczyć o każdy, kolejny dzień.

Wierzymy, że ta gehenna się kiedyś skończy, że leczenie, które wdrożą lekarze, będzie tym właściwym. Wierzymy w nasze dziecko, choć wiemy, że ma dopiero 2 lata i słabnie z dnia na dzień. Marzymy o dniu, w ktrym weźmiemy go w ramiona, spakujemy rzeczy i zabierzemy do domu, tam, gdzie nie będzie szpitala, zastrzyków, smutnych min i cierpienia w każdej sali. Taki dzień nadejdzie, ale musimy wykorzystać każdą szansę.

Wiemy już, jak bardzo podstępna jest to choroba i wiemy, że przychodzi niepostrzeżenie. Pamiętamy dzień, w którym wszystko się zaczęło, kiedy po badaniu USG okazało się, że Wojtuś ma guza w brzuszku…

Nie wiedzieliśmy, co się dzieje, co to może oznaczać. W pośpiechu pakowaliśmy rzeczy i jechaliśmy do szpitala. Potem tak wielkie tempo, że nie było nawet czasu na to, by się zastanawiać. Ciosy przyszły ze strony ludzi, na których liczyliśmy. Lekarze nie mieli złudzeń – Neuroblastoma IV stopnia, guz w brzuszku, fatalnie położony, duży…

Wojtek Polański

Statystyki, które można przeczytać na temat tego nowotworu, odbierają nadzieję, ale lekarze nie zostawili nam czasu na to, by płakać.
Z diagnozą nerwiaka zarodkowego współczulnego – Neuroblastomą o wysokim stopniu ryzyka (MYCN dodatni stopień zaawansowania, IV stopień według INSS), trafiliśmy na oddział. 

Ukazał nam się obraz, którego zawsze się baliśmy. Wojtusiowi założono centralne wejście, dostał swoje łóżko i worek z chemią ze swoim imieniem. Tak rozpoczęła się walka o życie…
Biopsja wykazała 92% zainfekowanego szpiku. Nowotwór szalał już na dobre, nie było czasu do stracenia.

Wojtuś otrzymał 8 cykli chemioterapii – niewyobrażalna ilość trucizny skierowanej w nowotwór. Trucizna zadziałała i 28 stycznia Wojtuś przeszedł ciężką i bardzo skomplikowaną operację usunięcia guza. Doktor, który operował nasze dziecko, mówił, że było bardzo trudno, bo guz rozrastał się pomiędzy organami wewnętrznymi. Udało się, operacja przebiegła pomyślnie, a Wojtuś wracał do siebie na OIOM-ie. Trudno się cieszyć, kiedy widzi się własne dziecko na takim oddziale, ale sam Wojtuś zadbał o to, byśmy nie mieli czasu o tym myśleć.

Na trzeci dzień po operacji próbował siadać, a dwa dni później chciał już chodzić. Czuliśmy, jak chwile radości wyłaniają się z całego morza smutku i rozpaczy, które towarzyszą nam przez ostatnie miesiące.

Chemia i operacja to sam początek leczenia, potem przyjdzie czas na chemię zerującą i przeszczep szpiku. Jeśli nic się nie wydarzy, jeśli Wojtuś wytrwa, lekarze podejmą decyzję o radio- i immunoterapii z użyciem przeciwciał anty-GD2. To ostatnie leczenie to ogromny koszt, z którym sami sobie nie poradzimy. Lekarze przewidzieli 5 cykli leczenia immunologicznego. By rozpocząć leczenie, musimy zdobyć niemal 300 tys. zł. Bez Waszej siły i ogromnej pomocy nie damy rady, będziemy musieli przerwać leczenie w najważniejszym momencie.

Wojtek Polański

Wojtuś nie wie, o jak ważną sprawę przyszło mu walczyć w 2 roku życia. My wiemy, że w tej chwili nasze dziecko walczy o wszystko. Chcemy mu pomóc na tyle, na ile pozwala współczesna medycyna. Potrzebujemy Waszej pomocy. Nie mamy zbyt wiele czasu, a nie możemy się spóźnić, dlatego prosimy Was ze wszystkich sił o pomoc w ratowaniu życia naszego dziecka. Chcemy, byście wiedzieli, że nie można zrobić niczego większego dla drugiego człowieka, niż uratować jego dziecko. Za każdą pomoc, będziemy Wam wdzięczni już na zawsze. Kiedy dziecko ma dwa latka, powinno bawić się i śmiać, a nie leżeć w szpitalu. Ufamy, że tak właśnie będzie wyglądał koniec tego roku, że znów zobaczymy uśmiech na twarzy naszego synka, że sami przestaniemy się bać, że wygramy ze śmiercią!

289 742,00 zł ( 100,13% )
Wsparły 7124 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki