Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

POMOCY ❗️Niezwykle złośliwy nowotwór odbiera małe życie... Ratujmy Wojtusia!

Wojtek Bąk
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Immunoterapia w walce z neuroblastomą

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Wojtek Bąk, 4 latka
Ślemień, śląskie
Guz nadnercza z przerzutami do wątroby, węzłów chłonnych i szpiku - neuroblastoma IV stopnia
Rozpoczęcie: 28 Lutego 2020
Zakończenie: 30 Marca 2020

Rezultat zbiórki

Na takie wieści warto było czekać! Wyniki nie pozostawiają złudzeń – jest czystko, nowotwór pokonany!

Wojtek Bąk

Rodzice Wojtusia:

Baliśmy się otworzyć maila z opisem. Nie spodziewaliśmy się, aż tak dobrego wyniku! Dla nas to cud! 

To były dla nas prawie 3 lata ciężkiej walki. Najpierw walka z czasem o  życie synek. Kilkakrotnie Wojtuś był na OIOM-ie w ciężkim stanie. Moment wahania lekarzy czy dalsze leczenie ma sens. Później walka o życie podczas trzech ciężkich operacji, których mógł nie przeżyć. Następnie walka o to, aby jak najwięcej guzów zmniejszyć. Chemia za chemią. Immuno za immuno, a na końcu tabletki, które sprawiły, że stał się cud!

Prawda jest taka, że gdyby nie dobre decyzje lekarzy, to Wojtka nie byłoby tu z nami. To oni odwalili kawał dobrej roboty. Stawali na głowie, żeby wszystko poszło tak, jakbyśmy wszyscy tego chcieli. Już na samym początku leczenia nie owijali w bawełnę. Powiedzieli, jak okrutna jest ta choroba i w jak ciężkim stanie jest Wojtek. Mimo to nie poddali się i robili wszystko, co w ich mocy. Jesteśmy im bardzo za to wdzięczni ! Ogromne brawa dla nich!

Wojtek Bąk


Podczas tych 3 lat leczenia poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi o wielkim sercu: WAS! Każdego dnia czuliśmy ogromną moc, jaką nas obdarzacie. Wasze wsparcie w tej walce jest nieocenione! Wy również macie udział w cudzie, jakim jest życie Wojtusia!

Trzeba też uświadomić sobie, że choroba nowotworowa jest jak jedna wielka loteria. Trzeba mieć też w tym wszystkim dużo szczęścia. Nie wszystkie dzieci miały tyle szczęścia co Wojtek, a również dzielnie walczyły do samego końca…

My jako rodzice Wojtka bardzo dziękujemy wszystkim za zaangażowanie w każdym momencie, w każdej sprawie. Za wsparcie i modlitwy. Mamy nadzieję, że choroba już nigdy nie wróci. Że Wojtuś będzie w tej grupie szczęśliwców...

Zamierzamy cieszyć się chwilą i w najbliższym możliwym momencie wyjechać na jakieś wakacje w końcu całą rodzinką, by zapomnieć choć trochę o tym, co było i z czym musieliśmy się zmierzyć.

Pozdrawiamy Was i za wszystko dziękujemy!

Najnowsza aktualizacja

Kochani udało się, dziękujemy!

Wasza gigantyczna pomoc sprawiła, że Wojtuś dostanie szansę na pokonanie nowotworu! Dzięki zbiórce rodzice chłopca mogą odetchnąć z ulgą - mamy środki na immunoterapię, ostatni etap walki z rakiem!

Trzymajcie mocno kciuki za Wojtusia. Taki maleńki, a taki dzielny... Czekamy na dobre wieści, bo wierzymy, że z Waszą pomocą chłopiec wygra walkę o życie!

Wojtek Bąk


Mamy dla Was specjalne podziękowania od Eli, mamy Wojtusia. To jednocześnie apel, bo w trudnym czasie, który właśnie nadszedł, Wasza pomoc jest bezcenna:

"Brak słów, by wyrazić naszą wdzięczność. Dziękujemy za wszystko, co zrobiliście dla Wojtusia! My walczymy dalej - możemy właśnie dzięki Wam. Nie jest łatwo...

Kochani, rozmawiałam z lekarzem. Mają ogromne braki krwi i płytek. W ostatnim czasie, przez wzgląd na walkę z pandemią, mało ludzi zgłasza się do centrum krwiodawstwa.

Dlatego prosimy z całego serca, kto może, niech uda się do najbliższego centrum krwiodawstwa i podzieli się płytkami krwi (bo tego mają najmniej) bądź swoją krwią. Pożądane grupy to B rh + lub 0 rh, ale inne też miłe widziane.

Zbiórka dla Wojtusia zostaje otwarta do końca marca, cała nadwyżka zostanie przeznaczona na dodatkowe koszty leczenia i rehabilitacji naszego synka.

Jeszcze raz za wszystko dziękujemy. Jesteście wspaniali!"

Wojtuś dzielnie walczy - immunoterapia coraz bliżej!

Wojtuś jest już po przeszczepie komórek macierzystych - kolejnym etapie leczenia nowotworu. Jest bardzo słaby, leukocyty są niskie, nie ma właściwie żadnej odporności. To trudny czas, ale wierzymy, że to przetrwamy. Leczenie trwa.

Przed wejściem do sali synka musimy się cali umyć, by nie wnieść do izolatki żadnych bakterii, które mogłyby okazać się śmiertelnie niebezpieczne. Obowiązkowo wchodzimy w maseczkach i specjalnych ubraniach ochronnych.

Wojtek Bąk

Czekamy na polepszenie się wyników. Przed Wojtusiem radioterapia, a po niej już ostatni etap walki ze złośliwym nowotworem - immunoterapia przeciwciałami, na którą cały czas zbieramy.

Dziękujemy wszystkim, którzy wspierają nas w tej trudnej walce. Dajecie nam siłę i wiarę, że wygramy...

Rodzice Wojtusia

Opis zbiórki

Już wiemy, jak to jest patrzeć na to, jak własne dziecko umiera. Znamy ten paraliżujący strach i ściskające serce słowa lekarza: “Proszę przygotować się na najgorsze”. Wiemy, jak to jest, gdy świat się rozpada, a przez palce przecieka sens życia… Właśnie dlatego nie możemy pozwolić, by stało się tak po raz kolejny. By tym razem śmierć odebrała nam synka… Prosimy z całego serca o pomoc. By pokonać nowotwór, potrzebna jest nierefundowana terapia. Mamy mało czasu, a na szali jest życie Wojtusia…

Wojtek Bąk


Listopad 2018 roku. Wojtuś obudził się w nocy i strasznie płakał. Wiedzieliśmy, że to coś więcej, niż zwykła infekcja. Jego brzuszek był napęczniały, bolał. Pojechaliśmy do najbliższego szpitala. Już zwykłe badanie USG pokazało guz nadnercza i dwa guzy na wątrobie. Byliśmy w szoku… Zamiast do domu, pojechaliśmy do szpitala w Krakowie. Tam szybko zapadła diagnoza: nowotwór dziecięcy neuroblastomą IV stopnia, rozsiany po całym ciele naszego synka. Wtedy skończyło się nasze dawne życie, a zaczęło to nowe, onkologiczne.


Dowiedzieliśmy się, że szanse przeżycia to tylko 15%. Ciągle pytaliśmy, dlaczego właśnie on, dlaczego nasz synek? Nigdy jednak nie poznamy odpowiedzi. Tak chciał los, a my możemy tylko zrobić wszystko, co w naszej mocy, my Wojtuś to przetrwał!

Wojtek Bąk


Zaczęła się walka o życie. Lekarze nie czekali, od razy podali chemię. Po niej były poważne skutki uboczne. W organizmie Wojtusia zatrzymała się woda, trafiliśmy na intensywną terapię. Stan krytyczny, przez cały miesiąc… Godziny płynęły jak w zwolnionym tempie, każda wypełniona rozpaczą. Zdecydowano o dalszym podawaniu chemii oraz diagnostyce pod kątem innej choroby, VIPoma.

W lutym 2019 roku lekarze zdecydowali się na przyspieszenie operacji. Niestety, wyniki badań pozbawiły nas złudzeń: guzy zaczęły się powiększać, przyszedł progres choroby… Z Francji przyszła także informacja potwierdzająca chorobę VIPoma.

Po tej diagnozie lekarze zastanawiali się, jak dalej leczyć nasze dziecko. Przypadek Wojtusia jest niezwykle ciężki i nietypowy. Kolejna chemia i kolejne powikłania. 2 marca zeszłego roku serce naszego synka przestało bić na 5 minut… Do końca życia będziemy pamiętać ten dzień. Sala pełna ludzi, którzy ratowali to jedno, maleńkie życie. Patrzenie bezradnie oczami pełnymi łez na to, jak ukochane dziecko umiera. Koszmar, którego nie wyrażą słowa. Ale Wojtuś chciał tu być! Walczył i został, nie zostawił nas!

Wojtek Bąk

Kolejne tygodnie były jednak najcięższymi w naszym życiu. Lekarze powiedzieli, że mamy przygotować się na najgorsze. Choroba rozsiała się także do główki. Nasz mały, dzielny wojownik nie poddał się. Wróciliśmy na oddział po dodatkową chemię. Potem była niezwykle ryzykowna operacja i tylko 10% szans, że Wojtuś ją przeżyje… 

Po długim, niezwykle wyczerpującym leczeniu nastąpił przełom - we wrześniu 2019 roku mogliśmy wrócić do domu na przepustkę. Wojtuś dalej przyjmował chemię, a w styczniu tego roku w Niemczech przeszedł terapię MIBG. Naszego synka czeka jeszcze autoprzeszczep poprzedzony megachemią, radioterapia i immunoterapia przeciwciałami Anty-GD2. To jedyna droga do pokonania nowotworu, jedyna szansa na życie naszego synka, który już tak wiele razy uciekł przed śmiercią…

Wojtek Bąk

Niestety, ostatni etap leczenia nie jest refundowany, kosztuje majątek. Bez pomocy tysięcy ludzi, bez Twojej pomocy, nie zdołamy uratować naszego Wojtusia, ostatecznie wygrać tej walki… Błagamy. Pomóżcie nam pokonać potwora. Nasz synek tak wiele przeszedł, a mimo wszystko nie poddał się. Mało tego! On cały czas się uśmiecha, jakby to wszystko było tylko złym snem… My jednak wiemy, że to rzeczywistość, że w tym maleńkim ciele nadal mieszka nowotwór, który chce nam odebrać Wojtusia. Prosimy, nie pozwól na to…

Rodzice


*******

Licytując, możesz uratować życie Wojtusia: Licytacje dla Wojtusia #wojtuswojownik

Losy Wojtusia możesz śledzić także tu: Wojtuś Bąk- mały Wojownik walczący o swoje życie

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki