Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Proszę o pomoc, bo chcę żyć. Mam dla kogo...

Kamil Kosior
Zbiórka zakończona

Proszę o pomoc, bo chcę żyć. Mam dla kogo...

87 245,96 zł ( 100,01% )
Wsparło 1479 osób
Cel zbiórki:

Eksperymentalne leczenie komórkami macierzystymi

Kamil Kosior, 42 lata
Lublin, lubelskie
Stwardnienie Zanikowe Boczne (SLA)
Rozpoczęcie: 21 Marca 2018
Zakończenie: 7 Lipca 2018

Opis zbiórki

Nadia ma 10 lat, kocham ją nad życie, a nie mogę nawet jej uściskać. Ona ma za to przed oczami wciąż ten sam obraz ojca, który właściwie nic nie może dla niej zrobić. Choroba sprawiła, że to ja jestem najsłabszy w mojej rodzinie i wymagam pomocy. Mężczyzna zawsze chce opiekować się swoją rodziną, a ja bez opieki nie mogę wykonać najprostszych czynności. Marzyłem, by być obecnym w życiu mojej córeczki, a los sprawił, że pozostaję jedynie tłem historii, która toczy się bez mojego czynnego udziału. Jeśli czegoś nie zrobię, umrę, a moja córce pozostawię po sobie zaledwie mgliste wspomnienie...

Choruję od 2009 roku, kiedy to pierwszy raz pojawiły się dziwne bóle głowy, które nie ustępowały pod wpływem środków przeciwbólowych. Bolał mnie też kręgosłup, a mięśnie słabły. Czułem się zmęczony, choć nie miało mnie co zmęczyć. Czułem, że wymyka mi się z rąk mój własny organizm, a z nim cała reszta życia. Przechodziłem szereg badań, jednak lekarze nie potrafili wskazać przyczyny moich dolegliwości.

Kamil Kosior

Odbijałem się od drzwi kolejnych specjalistów przez niemal 7 lat, aż przyszedł rok 2016, a wraz z nim diagnoza. 3 litery, które są niemal jak zapowiedź niechybnej śmierci. SLA – stwardnienie zanikowe boczne. Kiedy wpiszecie te 3 litery w Google, ukaże się dramatyczna notatka – choroba neuronu ruchowego, która powoduje systematyczne i powolne pogarszanie się sprawności ruchowej. Po pewnym czasie ciało jest już całkowicie sparaliżowane, a chory czeka, aż choroba dobierze się do układu oddechowego, by zdławić każdy oddech, prowadząc aż do śmierci w męczarniach.

Zadałem siebie pytanie, czy na to wszystko ma patrzeć moje dziecko? Czy Nadia ma patrzeć na moje umierające bezwładne ciało, które z dnia na dzień będzie w gorszym stanie? To, co myślałem, że będzie najgorsze, już się stało. Obecnie jestem sparaliżowany, nie ruszam rękami ani nogami, jeżdżę na wózku inwalidzkim, którego tak się bałem. Wiecie co? To nie było takie złe, w obliczu tego, co ma przyjść.

Teraz jeszcze jestem ojcem i mężem, patrzę na moją rodzinę, myślę o niej, cieszy mnie to, jak rośnie moja córeczka. Teraz też zacząłem bać się na poważnie, bo wiem już, jak bardzo skutecznie zabija. Co będzie, gdy przyjdzie dzień, kiedy nie uda mi się zaczerpnąć powietrza? Jeśli rodzina będzie przy mnie i wychwyci ten moment, trafię na kilka miesięcy pod respirator, przy którym nie będę mógł nawet powiedzieć Nadii, jak ją kocham. Nie wyobrażam sobie, jaka to będzie dla niej trauma, jeśli zobaczy mnie w takim stanie.

Kamil Kosior

W ostatnich tygodniach mówienie zaczęło sprawiać mi trudność. We wszystkich codziennych czynnościach pomagają mi członkowie najbliższej rodziny. Jestem w stanie obsłużyć samodzielnie myszkę komputera, to wszystko, co mogę zrobić sam. Dzięki dobrym ludziom wciąż mogę pozostać aktywny zawodowo i w ten sposób pomagać rodzinie. Gdyby tak mogło zostać, byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Niestety choroba sama się nie zatrzyma, nie cofnie, nie da mi wygrać, jeśli nie ucieknę się do podstępu.

Zdecydowałem się poddać terapii komórkami macierzystymi, która może spowolnić, a być może nawet zatrzyma rozwój choroby. Koszt takiego leczenia wynosi ok. 82 000 zł i nie jest w żaden sposób refundowany przez NFZ. Nie jestem w stanie samodzielnie sfinansować terapii, szczególnie biorąc pod uwagę inne koszty, które ponoszę w związku z leczeniem – leki, sprzęt ortopedyczny i rehabilitacyjny.

Kamil Kosior

Proszę Was o pomoc, w zatrzymaniu choroby, która odbiera mi życie. Proszę was o to, byście dali mi szansę patrzeć na moją córeczkę jak najdłużej. Zapewniam, że każdy, kto prawdziwie kocha swoją rodzinę, będzie chciał zostać z nią, bez względu na to, w jakim będzie stanie. Nikt nie chce umierać – ja też nie...

87 245,96 zł ( 100,01% )
Wsparło 1479 osób

Obserwuj ważne zbiórki