Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

PILNE❗️Białaczka wróciła. Kuba walczy o życie

Kuba Jaffke
69 680,00 zł
Wsparło 1351 osób
Cel zbiórki:

Nierefundowany lek w walce ze wznową białaczki

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Kuba Jaffke
Rumia, pomorskie
Ostra białaczka limfoblastyczna
Rozpoczęcie: 18 Lutego 2020
Zakończenie: 17 Marca 2020

Rezultat zbiórki

Walczył do samego końca, ale gdzieś po drodze zabrakło mu sił. Jedyne pocieszenie to, że już nie cierpi... 

Kuba odszedł 20 marca. Mama czuwała przy jego łóżku do samego końca w nadziei, że syn zwycięży dramatyczną walkę z chorobą. 

Na zawsze zapamiętamy jego pasję, uśmiech i energię, którą codziennie się z nami dzielił. Dziękujemy za to, że wspieraliście nas w walce do samego końca. Niech dobro do Was wraca!

Opis zbiórki

Sytuacja jest dramatyczna. Lekarze nie są pewni, jakie leczenie zastosować, by zatrzymać rozwój powracającej białaczki. Mamy tylko kilka tygodni, by uzbierać środki na kolejną dawkę leku. Pomocy! 

Myśleliśmy, że choroba została pokonana. Zaczęliśmy żyć na nowo, przekonani, że to co najgorsze już za nami. Do wspomnień związanych z onkologią nikt nie chciał wracać. Kolejne dawki leku, niepewność, badania, siły, których z dnia na dzień było coraz mniej. I powtarzane po cichu wytrzymaj, kiedy wydawało się, że to wszystko wisi na włosku... Po wyjściu ze szpitala wygląd Kuby każdego dnia przypominał nam każdego dnia o horrorze, ale ze wszystkich sił staraliśmy się ruszyć dalej. 

Z tego stanu już nigdy nie wychodzisz do końca. Powroty na badania, kontrole, konsultacje sprawiały, że znów stawała nam przed oczami niedawna rzeczywistość. Mieliśmy ogromne szczęście, bo nie musieliśmy zostawać tam na dłużej. Miałam ogromną nadzieję, że już nigdy nie będziemy musieli. Dla każdej matki każda chwila spędzona obok szpitalnego łóżka to paraliżujący strach, przerażenie szargające wszystkie nerwy. To trauma, o której nikt nie mówi. Bo obserwowanie każdego dnia tego cierpienia bywa potwornie wyczerpujące, a najgorsze jest to, że nie możesz zamienić się miejscami i zabrać cierpienia własnemu dziecku, które na szpitalnym łóżku walczy o wszystko. 

Kuba Jaffke

Ta informacja spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Jeszcze w poniedziałek podczas kontroli usłyszeliśmy, że krew jest czysta, a lekarz prowadzący bez wątpliwości zapowiedziała Kubie, że już za kilka miesięcy wróci do swoich dwóch największych pasji: jazdy na rowerze i fotografowania. Ta wiadomość dodała nam skrzydeł. Niestety, euforia trwała dosłownie krótką chwilę… Minęły dwa dni, Kuba poczuł się gorzej, poczuł dolegliwości, które za pierwszym razem zwiastowały chorobę. Bał się nam o tym powiedzieć, bo wiedział, że to zapowiedź najgorszego. Następnego dnia trafiliśmy do szpitala, Kuba już tam został. Okazało się, że organizm został zaatakowany. Wznowa choroby. Najgorsza wiadomość, jaką mogliśmy usłyszeć… Cała radość, nadzieja, życie - wszystko legło w gruzach w ciągu kilku minut. 

Powiedzieć, że Kuba się załamał to za mało. Jeszcze na początku tygodnia słyszał, że jest zdrowy, by pod koniec rozpocząć kolejną walkę na śmierć i życie. Druga jest znacznie trudniejsza, bo syn doskonale wie, co go czeka… Wizja bólu i cierpienia jest paraliżująca już na tym etapie. Najgorsze jest to, że w tej sytuacji ja zupełnie nie wiem, co mówić, a cisza ciąży między nami jak ogromny kamień, który tworzy niewidzialną granicę pomiędzy światem zdrowych i chorych. Załamaliśmy się, ale ja wiem, że muszę w sobie znaleźć siłę, by znów zawalczyć o ratunek! Kuba potrzebuje nierefundowanej terapii, która może uratować mu życie. Na tym etapie nie wiemy dokładnie, jak długo będzie trwało ani jaki będzie ostateczny koszt. Potrzebujemy środków, by zapewnić Kubie leczenie i możliwość zabezpieczenia na każdą ewentualność. Będę szukać pomocy wszędzie! 

Kilka dni temu dosłownie błagałam mojego syna, by zgodził się znów stanąć do walki z białaczką. Jego nadzieja zniknęła w momencie postawienia diagnozy. Ja zostałam na placu boju i chociaż boję się cokolwiek obiecywać, muszę zrobić wszystko, by dać mojemu dziecku kolejną szansę na życie. Nie chcę przywracać mu nadziei, chcę zawalczyć o każdy dzień, by za kilka miesięcy spełnić jego największe marzenie - marzenie o normalności.

69 680,00 zł
Wsparło 1351 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki