
Filipek walczy z nowotworem mózgu... Dziś potrzebuje nas bardziej niż kiedykolwiek❗️POMOCY❗️
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, profesjonalna opieka, zakup domu
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
12 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już 2 miesiące
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 2 miesiące
- Eluniawspiera już 2 miesiące
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, profesjonalna opieka, zakup domu
Aktualizacje
Nowe wieści o Filipku❗️Przeczytaj i POMÓŻ❗️
Kochani, od naszej ostatniej aktualizacji wydarzyło się bardzo dużo. Były chwile ogromnego lęku, dni, w których brakowało nam już sił, ale pojawiły się również momenty, które dały nam odrobinę nadziei i pozwoliły na chwilę spokojniej odetchnąć.
Najważniejsza wiadomość przyszła po badaniu Filipa. W czwartek 9 lipca pojechaliśmy do Warszawy, do Centrum Zdrowia Dziecka, na długo wyczekiwany rezonans magnetyczny. Każdy rodzic dziecka onkologicznego zna ten strach przed wynikiem. Człowiek próbuje normalnie rozmawiać, funkcjonować i nie pokazywać dziecku własnego lęku, a w środku przygotowuje się na każde możliwe słowo.
Tym razem usłyszeliśmy, że guz jest stabilny. Od poprzedniego badania, wykonanego w grudniu, nie powiększył się. W naszej sytuacji słowo „stabilny” brzmi jak naprawdę dobra wiadomość. Nie oznacza końca choroby ani tego, że wszystkie problemy zniknęły. Guz nadal znajduje się w głowie Filipa, a jego skutki każdego dnia wpływają na życie naszego syna i całej rodziny. Mimo to świadomość, że przez ostatnie miesiące nie urósł, dała nam coś, czego bardzo potrzebowaliśmy — chwilę oddechu.
Codzienność Filipa pozostaje jednak bardzo nierówna. Są dni wyjątkowo trudne, kiedy napięcie i agresja są tak silne, że nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować. W takich chwilach cała nasza uwaga skupia się na tym, żeby ochronić Filipa, Ewę, Zuzię. Zdarzają się też okresy, kiedy przez kilka dni Filip jest spokojniejszy. To dla nas naprawdę piękne chwile. Możemy wtedy pobyć razem bez ciągłego napięcia, porozmawiać, zobaczyć jego czułość i wrażliwość.
Zauważyliśmy, że kiedy Filipowi uda się zdrzemnąć w ciągu dnia, później funkcjonuje zdecydowanie lepiej. Z kolei gwałtowne zmiany pogody często zbiegają się u niego z pogorszeniem zachowania. Uczymy się obserwować każdy sygnał i doceniać nawet krótki spokojny dzień. To, co dla innych rodzin może być czymś zwyczajnym, dla nas bywa dziś najcenniejszym prezentem.
Bardzo ważne wydarzyło się także w życiu Zuzi. Dzięki pomocy i życzliwości dobrych ludzi siostra Filipa mogła wyjechać na upragnioną kolonię. Była bardzo szczęśliwa. Dla niej był to nie tylko wyjazd, ale kilka dni zwykłego dzieciństwa, odpoczynku i radości poza codziennym napięciem związanym z chorobą brata. Patrząc na jej szczęście, zrozumieliśmy jeszcze mocniej, jak bardzo również ona potrzebuje uwagi, spokoju i możliwości przeżywania swojego dzieciństwa. Z całego serca dziękujemy osobom, dzięki którym ten wyjazd był możliwy.

Od końca maja robimy wszystko, co jesteśmy w stanie zrobić, żeby historia Filipa dotarła jak najdalej. Wysyłamy maile, piszemy na Facebooku, Instagramie i LinkedInie, rozmawiamy z firmami, prosimy o pomoc, tworzymy skarbonki. Ruszyliśmy również z licytacjami w grupie „Przyjaciele Filipa Olchowego”. Każdy fant, voucher, udostępnienie i każda osoba prowadząca własną skarbonkę pomagają nam dotrzeć do ludzi, których sami nigdy byśmy nie poznali.
Nawiązaliśmy także kontakt z mediami. Historia Filipa kilkukrotnie została pokazana w telewizji. Takie rozmowy są dla nas bardzo trudne. Za każdym razem ponownie otwieramy wspomnienia, które najchętniej zostawilibyśmy za sobą. Robimy to jednak dlatego, że wierzymy, iż materiał zobaczy osoba, która przekaże historię Filipa dalej albo pomoże nam otworzyć drzwi, do których sami nie mamy dostępu. Nie odbieramy obecności w mediach jako sukcesu. Kiedy wyłączają się kamery, wracamy do tej samej codzienności. Każdy materiał daje jednak szansę, że o Filipie usłyszy ktoś, do kogo sami nigdy byśmy nie dotarli.
W ostatnich tygodniach wykonaliśmy również jeden z najtrudniejszych kroków: rozpoczęliśmy sprzedaż naszego obecnego mieszkania, miejsca, które przez lata było naszym domem. Równolegle rozpoczęliśmy poszukiwania nowego lokum – potrzebujemy takiego, w którym na parterze znajduje się już pokój z łazienką albo istnieje możliwość przygotowania takiej przestrzeni dla Filipa. Chodzi o miejsce, w którym nie będziemy musieli przenosić go po schodach podczas trudnych epizodów, gdzie będziemy mogli bezpieczniej reagować i zapewnić trochę więcej spokoju również Ewie i Zuzi.
Na koniec chcemy powiedzieć coś najważniejszego. Dziękujemy każdej osobie, która wsparła zbiórkę, założyła własną skarbonkę, przekazała fant na licytację, wzięła udział w licytacji, udostępniła naszą historię albo napisała do nas kilka dobrych słów. Każdy z tych gestów jest częścią szansy, której jeszcze kilka miesięcy temu nie potrafiliśmy nawet zobaczyć.
Dzięki Wam po raz pierwszy możemy realnie myśleć o miejscu, w którym opieka nad Filipem będzie bezpieczniejsza, a cała nasza rodzina otrzyma choć odrobinę spokoju. Wynik rezonansu dał nam chwilę oddechu. Wasza pomoc daje nam siłę, żeby wykorzystać tę chwilę i dalej działać.
Prosimy, zostańcie z nami jeszcze na tej drodze. Udostępniajcie zbiórkę, wspierajcie skarbonki i licytacje, opowiadajcie o Filipie swoim bliskim. Każda osoba, do której dotrze jego historia, może przybliżyć nas do bezpieczniejszej codzienności.
Z całego serca dziękujemy.
Rodzice Filipa
Sytuacja jest tak dramatyczna – walczymy o los Filipa! Prosimy, pomóż!
Kochani, piszę do Was te słowa, bo doszedłem już do granic własnej wytrzymałości. Nie jestem w stanie tego wszystkiego unieść dalej sam. Guz mózgu u Filipa na obecnym poziomie medycyny jest nieusuwalny. Deficyty powstałe w wyniku jego wystąpienia, jak i pooperacyjnych skutków – w tym chemioterapii – spowodowały postępujące napady niekontrolowanej agresji…
Jest kilka do kilkunastu dziennie. Ataki nożem, bicie, przemoc fizyczna względem członków rodziny, w tym mamy i 10-letniej siostrzyczki… Ponadto Filip w wyniku uszkodzeń pooperacyjnych nie posiada poczucia nasycenia. Bez względu na to ile zje, jest stale głodny i za choćby skrawek jedzenia jest w stanie zrobić wszystko.
Chociaż Filip ma dopiero 12 lat, to waży już 68 kg. W momencie ataków Filipa nie jestem już w stanie „wciągnąć" Filipa po schodach na I piętro samodzielnie czy nawet z żoną – do jego specjalnie przygotowanego pokoju. Często sytuacja wgląda tek, że muszę obezwładnić go i leżeć na nim do czasu pewnego wyciszenia i wyczerpania z sił i dopiero później po upływie nieraz kilkanaście, kilkadziesiąt minut, w zależności od sytuacji – czy te emocje puszczą całkowicie, czy częściowo – próbuję przejść z nim do jego pokoju na piętrze.
Niestety ataki występują zarówno w dzień, jak i w nocy. Wiążą się z jego krzykiem, uderzaniem w drzwi, co często słychać w całym budynku i nie pozwala zapewnić ciszy nocnej dla sąsiadów. Nie wspominając o tym, że zarówno my, jak i młodsza siostra Filipa, nie śpimy w tym czasie, próbując go wyciszyć i uspokoić.
Kochamy Filipa całym sercem i jeśli byłaby taka możliwość, to chcielibyśmy mu zapewnić odpowiednie warunki w domu, ale obecnie ze względów finansowych nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Jedynym innym rozwiązaniem jest powierzenie go opiece specjalistów w odpowiednim ośrodku. Pogodziliśmy się nawet z myślą, że to może być jedyne rozwiązanie, by pewnego dnia w naszym domu nie doszło do tragedii.
Jednak wszystkie placówki, do których zgłosiliśmy się z prośbą o pomoc, przekazują nam te same informacje: nie mają możliwości przyjęcia dziecka z takimi napadami agresji, m.in. ze względu na dobro i bezpieczeństwo innych osób. Nie jest to możliwe choćby na tydzień, aby dać nam chwilę na to, by się wyspać, odetchnąć, odpocząć… Szukaliśmy pomocy wszędzie, gdzie tylko mogliśmy, jednak pozostajemy w naszej tragedii zdani tylko na siebie.
Pozostają jeszcze ośrodki zasądzone sądownie i ZOL'e, ale i tym przypadku potrzebna jest decyzja sądu. Ze względu na trwające leczenie, m.in. onkologiczne niemal co tydzień lub dwa mamy jakieś wizyty lekarskie. Zgodnie z tym, co przekazał nam ZOL, będzie stanowiło podstawę do odmowy przyjęcia, gdyż pacjent nie jest gotowy na pobyt w takim ośrodku.
Dodatkowo oznaczałoby to dla nas dramatyczne ograniczenia w kontakcie z Filipem. Gdyby trafił do takiego miejsca, to prawdopodobnie przebywałby tam w stałej izolacji, jedynie z możliwością odwiedzin go na miejscu. Nie moglibyśmy zabrać syna do domu na weekendy, święta czy przepustki… Pomimo tak dramatycznej sytuacji, w której się znaleźliśmy, nie możemy zaakceptować takiego losu Filipa.
To nasz kochany syn, którego nie możemy „porzucić”. Poza atakami jest bardzo czułym, empatycznym, troskliwym i troskliwym chłopcem. Niestety, Filip pamięta wszystkie momenty napadów. Agresja dzieje się poza jego kontrolą, a po ataku ma ogromne wyrzuty sumienia związane z tym, co w ich trakcie zrobił. Płacze, obwinia siebie, ale w ich trakcie nie jest w stanie nad nimi fizycznie zapanować.
Poza tą sytuacją związaną z emocjami, Filip cały czas walczy z guzem mózgu, stopniową utratą wzroku i innymi konsekwencjami pooperacyjnymi. Chcieliśmy zatrudnić kogoś do pomocy, kto chociaż przez kilka godzin byłby w stanie pomóc nam zabezpieczyć opiekę nad Filipem w momencie jego normalnego funkcjonowania i ataków agresji, abym jako ojciec, chociaż w godzinach pracy, mógł spokojnie wykonywać obowiązki służbowe. Żona nie jest już niestety w stanie samodzielnie zabezpieczyć Filipa w momentach napadów.
Mamy świadomość, że sytuacja z dnia na dzień będzie coraz trudniejsza i zaczęliśmy rozważać sprzedaż naszego domu i zakup nowego, w spokojniejszej okolicy. Kluczowe jest specjalne pomieszczenie przeznaczone dla Filipa, które byłoby dostępne na parterze, z własną łazienką i odpowiednim dostosowaniem i zabezpieczeniem. W obecnym momencie nie jesteśmy jednak w stanie, zapewnić nam takiego rozwiązania ze względów finansowych – koszt wykracza poza możliwości finansowe mojej rodziny.
Jako tacie jest mi wstyd, że nie mogę zabezpieczyć odpowiednich warunków życia rodzinie. To mnie po prostu przerasta, ale proszę, postawcie się w mojej sytuacji, choćby na chwilę… Nie mam innego wyjścia, tylko próbować.
Dlatego proszę, pomóżcie mi w walce o lepszy los dla mojego syna. Pomóżcie zapewnić bezpieczeństwo jego mamie i 10-letniej siostrzyczce. Ja naprawdę wierzę, że uda się nam przetrwać ten koszmar, że naszą rodzinę czekają jeszcze dobre dni – razem z Filipem.
Tata
Opis zbiórki
W sierpniu 2021 roku nasz świat się zatrzymał. Wraz z diagnozą przyszedł strach, który już nigdy nas nie opuści – strach o życie naszego ukochanego syna. Wtedy dowiedzieliśmy się, że Filip ma guza mózgu. Zaczęło się niepozornie – od bólu głowy. Z czasem ból narastał, pojawiły się poranne wymioty. W szpitalu okazało się, że w głowie Filipa gromadzi się płyn, a ciśnienie było tak wysokie, że zagrażało jego życiu. Od tragedii dzieliły nas godziny…
Od tamtej chwili Filip przeszedł już 8 poważnych operacji – 5 związanych z wodogłowiem, 2 z częściowym usunięciem guza i 1 z założeniem portu do chemioterapii. Te zabiegi uratowały mu życie, ale pozostawiły trwałe ślady: wodogłowie, ograniczona chwiejność afektywna, zespół porażeniowy, zniekształcenie układu mięśniowo-szkieletowego, zaburzenia widzenia, niedoczynność przysadki, zaburzenia ośrodkowego układu nerwowego, podwzgórzyca.

W głowie Filipa wciąż znajduje się znaczna część guza, której nie można usunąć – jego lokalizacja sprawia, że operacja mogłaby odebrać mu wzrok i sprawność. Mimo leczenia guz nadal wykazuje aktywność. Filip był poddawany kolejnym cyklom chemioterapii, jednak leczenie zostało przerwane z powodu ciężkich powikłań. Obecnie czekamy na rezonans, który odbędzie się w lipcu 2026 i decyzję lekarzy o dalszym postępowaniu.
Po licznych zabiegach i długim leczeniu u Filipa pojawiły się poważne problemy neurologiczne oraz emocjonalne, a także bezsennością nocną. Mimo prób różnych terapii i leków – żadne z nich nie przynoszą efektu.

Ataki silnych emocji występują od kilku do kilkunastu razy dziennie. To dramatyczna, codzienna rzeczywistość, w której żyje nasza rodzina. Filip wymaga stałej opieki przez całą dobę. Musimy być przy nim niemal cały czas, reagować natychmiast na każdy atak, chronić go, siebie i jego młodszą siostrę Zuzię. To ogromne obciążenie fizyczne i psychiczne. Zarówno my, jak i siostra Filipka korzystamy ze wsparcia psychologa i psychiatry, ale codzienność coraz częściej przerasta ludzkie siły.
Tata Filipa nie może normalnie pracować. Zmęczenie, brak snu i ciągły stres stają się nie do zniesienia. Nasz dom przypomina dziś niemal więzienie – jesteśmy praktycznie uwięzieni w czterech ścianach, bo nie możemy zostawić Filipa samego ani na chwilę. Wyjścia z domu są rzadkością, a poczucie osamotnienia i bezradności narasta każdego dnia.

Koszty związane z leczeniem, rehabilitacją i sprzętem medycznym są ogromne. Od ponad 4 lat walczymy z potworem, który wdarł się w życie naszego synka i naszej rodziny. Nie poddajemy się, ale coraz częściej brakuje nam sił.
Dlatego błagamy – pomóż nam dalej walczyć o Filipa i naszą rodzinę. Każda złotówka, każde udostępnienie, każda modlitwa ma znaczenie. Dziękujemy za Twoje wsparcie.
Rodzice Filipa

➡️ Reportaż o Filipku w TVP 3 (otwiera nową kartę)
➡️ Dramat rodziny spod Poznania – artykuł na epoznan.pl (otwiera nową kartę)
➡️ „Guz mózgu zmienił wszystko." - historia Filipka w Newsmax (otwiera nową kartę)
➡️ O Filipku w TVP1 Teleexpress (otwiera nową kartę)
➡️ Reportaż o Filipku w TVP Info – Panorama (otwiera nową kartę)
➡️ „Ja się po prostu boję". O sytuacji Filipka i jego rodziny w TVP3 Poznań - Teleskop (otwiera nową kartę)