
Mam 31 lat, 2 małych synków i raka z przerzutami❗️Proszę - pomóż mi walczyć o życie!
Cel zbiórki: Zagraniczne leczenie onkologiczne, leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Zagraniczne leczenie onkologiczne, leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Jako mama, która stanęła w obliczu śmiertelnej choroby, proszę Cię z całego serca: zatrzymaj się na chwilę i nie przechodź obojętnie... Mam na imię Karolina, mam dopiero 31 lat, dwoje dzieci i raka żołądka z przerzutami. Nie mogę i nie potrafię pogodzić się z myślą, że moi chłopcy mieliby dorastać bez mamy... Proszę o Twoją uwagę, pomoc i o odrobinę nadziei, bo zrobię wszystko, bym mogła zostać przy moich dzieciach!
Jestem żoną wspaniałego męża i mamą dwóch cudownych synków: 11-letniego Szymona i 3-letniego Nikodema. Do niedawna nasza codzienność była zwyczajna i piękna – wypełniona pracą, domowym ciepłem, wspólnym spędzaniem czasu i planami na przyszłość. Wszystko zmieniło się w jednej chwili, a nasza rodzina została poddana brutalnej próbie, jaką stała się choroba nowotworowa.

Zaczęło się niepozornie – od powiększonego brzucha. Lekarze wykryli zmianę na jajniku. Wykonano pierwszą operację, usunięto jajnik, a wynik histopatologiczny wskazał na nowotwór jajnika. Aby ratować moje życie, lekarze podjęli decyzję o kolejnym, bardzo drastycznym zabiegu – usunięto mi drugi jajnik oraz macicę... Dobrze, że wcześniej zostałam mamą, bo choroba niestety bezpowrotnie zamknęła mi drogę do ponownego macierzyństwa.
Dopiero kolejny, szczegółowy wynik histopatologii przyniósł brutalną prawdę... To nie był rak jajnika, ale zaawansowany rak żołądka – gruczolakorak w IV stadium, który zdążył już się rozsiać i dać przerzuty m.in. do otrzewnej i kości!
Jestem w trakcie ciężkiego leczenia onkologicznego. Każdy cykl chemioterapii to dla mnie potworny sprawdzian sił. Przez pierwszy tydzień po chemii leżę bez sił, dziećmi zajmuje się mąż... ale gdy tylko mija najgorsze – wstaję z łóżka, zaciskam zęby i wracam do moich chłopców. Mojej choroby na pierwszy rzut oka nie widać... Nie straciłam włosów po chemii, jeśli tylko mogę, staram się funkcjonować normalnie i z całych sił wierzyć, że będzie dobrze. Jestem mamą - muszę i mam dla kogo żyć!
Niestety, choroba jest w IV stadium... Usłyszałam słowa, które ciężko mi zaakceptować: lekarze nie są w stanie mnie wyleczyć, a jedynie przedłużyć mi życie. Zostaje tylko leczenie paliatywne... Nie potrafię i nie chcę się z tym pogodzić. Szymon i Nikodem są jeszcze tacy mali... Kiedy patrzę w ich oczy, wiem, że muszę zrobić wszystko, by być przy nich, tulić, wspierać ich i patrzeć, jak dorastają. Nie chcę niczego więcej niż kolejnych dni, spędzonych z moją rodziną.

Poza leczeniem w Polsce i pozostawaniem pod opieką naszych onkologów, chcę skorzystać jeszcze z leczenia zagranicą, by dać sobie jak największą szansę na życie. Pojawiła się dla mnie realna nadzieja na walkę z chorobą. Specjalistyczne leczenie w klinice IOZK (Immun-Onkologisches Zentrum Köln) w Niemczech to szansa na to, by zatrzymać nowotwór i podarować mi jak najwięcej cennego czasu z rodziną.
Niestety, koszty leczenia za granicą, badań oraz dojazdów są ogromne i całkowicie przekraczają finanse naszej rodziny. Bez Waszej pomocy nie będę w stanie rozpocząć tej terapii. Stąd moja prośba o pomoc.
Proszę... Każda, nawet najmniejsza wpłata przybliża mnie do rozpoczęcia leczenia i pozwala mi wierzyć, że będę mogła jak najdłużej być obok moich dzieci i cieszyć się wspólnym życiem. A jeśli nie możesz wesprzeć, udostępnij ten apel – pomóż mi dotrzeć do jak największej liczby osób o wielkich sercach.
Będę ogromnie wdzięczna nawet za niewielką wpłatę oraz udostępnienie mojej zbiórki. Dziękuję za pomoc, dobre słowo i każdą iskrę nadziei, którą mi dajecie.
Karolina
- Wiolka100 zł
Duuuuużo siły i szybkiego powrotu do zdrowia 😉
Tomasz Popik100 złTrzymaj się!
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł