
Podąża za nią śmierć... Ocal życie Majeczki❗️
Cel zbiórki: Dalsze leczenie i operacja serca w Stanford, rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
3 Stałych Pomagaczy
Dołącz- Anonimowy Pomagaczwspiera już 11 miesięcy
- Aleksandra Szwedwspiera już 4 miesiące
Mikołajzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Dalsze leczenie i operacja serca w Stanford, rehabilitacja
Aktualizacje
Strach jest coraz większy... Majusia potrzebuje pomocy❗️
Ostatnie wyniki Mai okazały się gorsze, niż się spodziewaliśmy... Każde kolejne słowo w opisie badań bolało jakby podwójnie, bo za liczbami na kartce stoi przecież małe, dzielne serduszko... Pomóż nam walczyć o naszą córkę, tak bardzo prosimy...
To wszystko działo się przed Świętami, w grudniu. Zamiast myśleć o choince i prezentach, siedzieliśmy nad dokumentacją medyczną. Tłumaczyliśmy ją dla kliniki w Stanford, kompletowaliśmy papiery, prosząc o opinię. Bo kiedy chodzi o życie dziecka, człowiek przestaje myśleć o zmęczeniu. Liczy się tylko jedno – zrobić wszystko, co trzeba, żeby jej pomóc.
U Mai do objawów dołączyły kołatania serca. Ma też coraz gorszą tolerancję wysiłku. Rzeczy, które dla innych dzieci są zwyczajne, dla niej bywają wyzwaniem. A my… my żyjemy z tym nieustannym lękiem gdzieś z tyłu głowy. Tym cichym, najgorszym strachem – przed nagłą śmiercią.

Zwiększyła się częstotliwość wizyt u kardiologa, częściej trzeba też zakładać Mai holter. Często sami podpinamy Maję do kardiomonitora, wpatrując się w ekran, jakby cyfry mogły nas uspokoić. Jakby mogły dać gwarancję, że jeszcze mamy czas... Maja jest niesamowicie dzielna. Uśmiecha się, choć jej ciało codziennie toczy swoją walkę. Czasem to my jesteśmy słabsi niż ona...
Nie prosimy o cuda. Prosimy o pomoc finansową na dalsze leczenie i operację w Stanach Zjednoczonych. Koszty konsultacji, transportu, hospitalizacji i samego zabiegu są ogromne – przekraczają nasze możliwości. Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo realnie przybliża Maję do szansy na życie, na przyszłość, na zwykłą codzienność bez strachu. Bo dla nas każda minuta z Mają to cały świat.
Rodzice
Walczymy każdego dnia, ale sami nie damy rady! Proszę o pomoc dla mojej dzielnej córeczki❗️
Kochani, Maja ma zaledwie kilka lat, a przeszła już więcej niż niejeden dorosły. Dwie operacje serca — pierwszą paliatywną w Polsce i drugą, ratującą życie, w Stanach Zjednoczonych. Każda z nich była walką o oddech, o kolejny dzień, o to, by mogła żyć.
Dziś stoimy jednak przed kolejnym, być może najtrudniejszym krokiem. Operacja serduszka i tętnic płucnych to jedyna droga, by wcześniejsze poświęcenia i cierpienie Mai miały sens. Córeczka rośnie… ale jej serce nie nadąża. Korekta wykonana wcześniej stoi w miejscu. Jeśli nie zareagujemy na czas — tlen przestanie docierać tam, gdzie powinien, Maja zacznie się po prostu dusić...

Piszę te słowa drżącymi rękami, bo nie da się pogodzić z myślą, że życie dziecka może zależeć od daty w kalendarzu, od decyzji lekarzy, od pieniędzy… Tak bardzo się boimy. Każdy lekarz powtarza, że to operacje obarczone najwyższym ryzykiem. Życie albo śmierć.
Ale wiem jedno: będę walczyć o Maję do ostatniego tchu. Nie pozwolę jej umrzeć. Ona już tyle przeszła… tyle razy udowodniła, że chce być tu z nami. Teraz nasza kolej, by dać jej szansę, której sama nie może sobie wywalczyć.
Proszę Was — pomóżcie nam sprawić, by to serduszko mogło dalej bić! Dziękujemy za każde wsparcie, za każdą modlitwę, każdą złotówkę i każde dobre słowo. Nie znamy Was wszystkich, ale każdy z Was jest częścią walki o naszą córeczkę.
Kinga Rutkowska, mama Mai
Kolejne problemy Mai... Czy nasza córeczka zazna kiedyś zwykłego, zdrowego dzieciństwa? POMOCY!
Serce nam pęka. Maja ma coraz częstsze duszności... Robiliśmy mnóstwo badań, trzymając się nadziei, że to wszystko wina alergii. Niestety lekarze potwierdzają, że to wina wady serduszka... Złych wieści jest jeszcze więcej... Bardzo prosimy o wsparcie!
Najgorsze dla córeczki są noce, często śpi na wpół siedząco, żeby mogła spokojniej oddychać.... Specjaliści szukają lekarstw, które mogłyby dać Mai ulgę, ich lista ciągle się wydłuża.
Tak jak pisałam wcześniej, Maja ma też bardzo poważną wadę słuchu. Bardzo trudno jest się jej z nami porozumieć. Teraz dodatkowo wyszło jej okropne uczulenie na wkłady, uszka wręcz zalewają się krwią... To odparzenia, które przeradzają się w bolesne, krwawiące rany... Dzieje się tak przez leki rozrzedzające krew, które Majunia przyjmuje.
Nadal musimy kontrolować zakrzepice, przepływ w tętnicy udowej się zmniejsza... Z tego powodu córeczkę często boli nóżka. A w nas narasta ogromny strach...
Jeśli chodzi o operację to cały czas jesteśmy w zawieszeniu. Jest ona tak bardzo ryzykowna, że lekarze w Stanach podejmą się jej, gdy Maja już nie będzie mogła oddychać... Gdy zamkną się jej tętnice płucne... Wtedy wszystko będzie zależało od tego, czy będziemy mieli środki na operację.
Prosimy, pomóżcie nam zebrać tę ogromną kwotę, żeby uratować Maję! Sami nigdy nie damy rady...
Rodzice
Opis zbiórki
Majunia z ciężko chorym sercem znów staje do walki o swoje małe życie! Jej stan się pogarsza… Musimy jak najszybciej lecieć do USA na dokładną diagnostykę. Prawdopodobnie córeczka będzie wymagała pilnej, nieplanowanej wcześniej operacji! Tymczasem lekarz poinformował nas, że nie podpisze wniosku o jej refundację… Jesteśmy załamani i z całego serca prosimy o pomoc! Koszt operacji w USA może sięgnąć kilku milionów złotych!
Maja urodziła się 6 lutego 2021 roku z poważną wadą serca: atrezją zastawki płucnej z ubytkiem międzykomorowym typu IV. Lekarze w Polsce nie dawali szans na uratowanie życia naszej córeczki… Zaczęliśmy szukać ratunku za granicą. Wtedy pierwszy raz poprosiliśmy o pomoc! W międzyczasie okazało się, że Mai została przyznana decyzja o refundacji! Szaleliśmy ze szczęścia. Ze środków ze zbiórki opłaciliśmy wszystkie pozostałe koszty – przelot medyczny, pobyt na miejscu, dzięki tym środkom wracamy wkrótce do USA na badania diagnostyczne.

W maju zeszłego roku lekarze w Stanford dokonali cudu – uratowali życie naszej córeczce! Wada jej serca jest skrajnie skomplikowana i niebezpieczna, a jednak się udało! Wróciliśmy do domu szczęśliwi i przez kolejne miesiące mogliśmy obserwować, jak Maja się rozwija, jak jest szczęśliwa.
Na początku tego roku jednak zaczęło dziać się coś złego…
Maja zaczęła mieć duszności. Staraliśmy się dostać na badania do szpitala w Polsce, by dowiedzieć się, co dzieje się w jej małym ciałku. Niestety, terminy przyjęcia są bardzo odległe. Musieliśmy czekać do marca. Wtedy udało nam się dostać do szpitala – niestety, nie specjalistycznego. Przez to córeczka nie mogła mieć wykonanych wszystkich niezbędnych badań! Radiolodzy nazwali Maję trudnym przypadkiem i stwierdzili, że nie są w stanie zrobić rezonansu magnetycznego – nikt nie umiałby opisać wyników.
Ostatecznie okazało się, że niewidoczna jest lewa tętnica płucna, a lewe płuco nie domaga. Tego nikt się nie spodziewał… Maja rośnie, ucisk zaczyna być coraz większy. Jesteśmy zrozpaczeni!

Walczymy o życie Mai, ale walczymy też z systemem. Trudno nam opisywać nawet, czego doświadczamy w szpitalach w Polsce, jak tragikomicznych sytuacji, nielogicznych zaleceń, gdy chodzi o życie dziecka! Tutaj nikt nie ma doświadczenia w leczeniu dzieci operowanych w USA przez tamtejszych specjalistów. Często nie wiedzą nawet, jakim cudem serce, które miało dawno nie żyć, wciąż bije…
W Stanford już na nas czekają – wyraźnie zaniepokoiły ich przesłane wyniki badań – te, które udało nam się tu zrobić. Muszą sami przebadać córeczkę, by wiedzieć, co się dzieje z jej sercem i płucami.

I teraz sytuacja, w którą nadal nie możemy uwierzyć… Jeśli okaże się, że dzieje się źle, Maja będzie musiała przejść pilną operację. Dlatego poprosiliśmy naszego kardiochirurga o podpisanie w razie konieczności dokumentów do refundacji. Dostaliśmy odmowę! Przy tym cały czas lekarz na mnie krzyczał, nie dał mi dojść do słowa, jakbyśmy zawinili tym, że zabraliśmy dziecko na operację do USA, choć w Polsce wcześniej wszyscy skazywali ją na śmierć! Zostaliśmy więc bez szansy na refundację...
Lecimy do USA tylko na badania. Nawet jeśli Maja będzie musiała przejść operację ratującą życie – co jest prawie pewne – nie możemy tam zostać! Musimy wrócić do Polski i zbierać brakującą kwotę, ok. 3 milionów złotych! Jesteśmy zrozpaczeni…

Dlatego musimy zacząć działać już teraz, bo nie ma czasu… Zakładamy kolejną zbiórkę i znów z całego serca prosimy o pomoc dla małego serduszka naszej Mai…
Tylko dzięki Wam – ludziom o wielkich sercach – mamy siłę walczyć. Mamy wiarę, że nasza Majeczka będzie miała piękne i długie życie, mimo tak skomplikowanej wady serca… Uwierzyliśmy w cud – jeden już się wydarzył. Teraz przyszło nam walczyć o kolejny. Bez Was się nie uda… Błagamy o pomoc…
Kinga i Janusz, zrozpaczeni rodzice Majuni

➡️ Strona na FB: Maja Rutkowska - uratuj życie Majki (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa15 zł
- Wiesław100 zł
- Jerzy8 zł
- Maria50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł