
Każdy napad epilepsji może odebrać nam naszego synka❗️
Cel zbiórki: Eksperymentalna terapia w Meksyku, przelot, pobyt, rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Eksperymentalna terapia w Meksyku, przelot, pobyt, rehabilitacja
Aktualizacje
Proszę, poświęć minutę na tę wiadomość. Muszę uratować mojego synka – mam 9 dni❗️❗️
Każdego dnia boję się, że stracę mojego syna Jestem tatą Olivera. I jestem już załamany.
Ataki padaczkowe stały się naszą codziennością. Oliver nagle upada, a ja za każdym razem zamieram ze strachu, czy tym razem nic mu się nie stanie. Po ataku jest wyczerpany, płacze i zasypia. My natomiast czuwamy przy nim dzień i noc, bojąc się kolejnego upadku.
Oddałbym własne życie za moje dziecko. Zrobiłbym wszystko, żeby zabrać od niego tę chorobę i wziąć cały jego ból na siebie. Ale nie mogę.
Oliver nie potrafi powiedzieć, co go boli, czego potrzebuje ani jak bardzo się boi. Patrzę na mojego synka i mam poczucie, że jego świat zamknął się w jego własnym ciele.

A czasu mamy coraz mniej. W listopadzie Oliver ma zaplanowaną terapię w Meksyku. Żeby jego termin nie przepadł, musimy pilnie opłacić faktury – już do 18 września.
Udało nam się zebrać połowę potrzebnej kwoty. Druga połowa wciąż jest poza naszym zasięgiem.
Błagam Was jako tata – pomóżcie mi ratować mojego syna. Nie chcę pewnego dnia patrzeć wstecz i myśleć, że mogłem zrobić więcej, ale zabrakło mi pieniędzy.
Opis zbiórki
Nagle upada. Jego ciało wygina się w nienaturalny sposób. Traci kontakt ze światem. A my stoimy obok i nie możemy zrobić nic… tylko czekać, czy tym razem przeżyje.
Tak wygląda codzienność naszego 8-letniego Olivera.
Powinien się śmiać, bawić, mówić do nas „mamo”, „tato”… Tymczasem ciężka, lekooporna epilepsja odebrała mu wszystko.
Olivierek nie mówi, nie potrafi się komunikować, nie wyraża swoich potrzeb, nie bawi się jak inne dzieci. Jest zamknięty w swoim ciele.
Choroba przyszła nagle, gdy miał 2 lata i 7 miesięcy. Od tamtej pory trwa nieustanna walka o jego życie i przyszłość.

Przeszliśmy wszystko, co było możliwe: liczne hospitalizacje w Polsce i Niemczech, dziesiątki badań, niemal wszystkie dostępne leki, codzienne terapie. Niestety – bez skutku.
Padaczka nie ustępuje. Każdego dnia niszczy jego mózg i odbiera kolejne umiejętności. Żyjemy w ciągłym strachu. Czuwamy dniem i nocą, bo napad może przyjść w każdej chwili.
Nie mamy już wielu możliwości… ale pojawiła się jedna – nasza ostatnia nadzieja. Specjalistyczna terapia neurocytronem w Meksyku.
To metoda, która może pomóc odbudować uszkodzenia w mózgu Olivera, zmniejszyć liczbę napadów i dać mu szansę na kontakt ze światem. Szansę na życie bez ciągłego cierpienia.
Koszt jednego wyjazdu to około 250 000 zł. To dla nas kwota nieosiągalna. A nie wiemy, czy jedna terapia wystarczy…

Dlatego błagamy o pomoc.
Każda wpłata to krok w stronę ratunku dla naszego dziecka. Każde udostępnienie daje nadzieję, że ktoś jeszcze usłyszy o Oliverze.
Prosimy – pomóżcie nam zawalczyć o naszego synka. O jego życie. O jego przyszłość. O to, żeby przestał cierpieć.
Dziękujemy z całego serca za każdą pomoc.
Rodzice Olivera