
Ratujemy zdrowie Ady! To jej jedyna szansa!
Fundraiser goal: terapia komórkami macierzystymi i inne koszty leczenia
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: terapia komórkami macierzystymi i inne koszty leczenia
Fundraiser description
Ta historia jest tak nieprawdopodobna, że jeśli tylko jakimś cudem zmrużę na chwilę oko, budzę się z nadzieją, że to tylko koszmarny sen… Nic z tego. Ile nieszczęść może spaść na jednego człowieka? Ile cierpienia i bólu może znieść? Odpowiedzi na te pytania znam aż za dobrze. Los nigdy nie oszczędzał mojej córki Adrianny. Również teraz, gdy zamiast studiować i spełniać marzenia, leży w śpiączce i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się wybudzi.

Życie Ady to nieustanne wizyty u specjalistów. Razem z córką od wielu lat szukałam przyczyn zaburzeń immunologicznych i genetycznych, by w końcu usłyszeć druzgocącą diagnozę — padaczka. Gdy poznaliśmy przyczynę jej złego samopoczucia i mogliśmy zacząć leczenie, zacząć walkę z chorobą, zdarzył się okropny wypadek.
To był Dzień Ojca tego roku, sytuacja aż nadto zwyczajna. Łazienka, czynność, którą wykonuje się każdego dnia bez większego zastanowienia. Adrianna myła włosy nad wanną, gdy nastąpił atak. Córka zsunęła się do wanny i po kilku minutach nieprzytomną znalazł ją tata. Adę udało się uratować, ale niedotlenienie trwało zbyt długo. Mózg został uszkodzony i do tej pory nie ma z nią kontaktu.

Nie minęły jeszcze nawet 2 miesiące, ale ja mam wrażenie, że czas się zatrzymał. Wszystko runęło. Nadzieje, plany, marzenia. Nikt nam nie potrafi powiedzieć, co dalej, nie możemy znaleźć żadnej kliniki, córka nie mieści się w żadnych ramach. Jesteśmy na skraju wyczerpania, właśnie przywieźliśmy ją do ośrodka rehabilitacyjnego, ale już wiemy, że nie zostanie tam na długo. Córka powinna trafić na specjalistyczną neurorehabilitację, ale to wiąże się z niewyobrażalnymi kosztami.
Trudno w tej beznadziei pozbierać myśli. Adusia czasami się uśmiechnie, bywa, że oczy zalewają się łzami. Ja wiem, że ona tam jest. Ukryta, uwięziona w swoim niesprawnych ciele, niczym księżniczka w wieży, którą zwykle ratuje rycerz w złotej zbroi. My dzisiaj nie potrzebujemy rycerzy, tylko całego zastępu dobrych ludzi, którzy nie przejdą obok historii naszej córki obojętnie i pomogą nam uwierzyć, że nie jesteśmy z tymi wszystkim sami…
Proszę o pomoc finansową. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, ile kosztuje pobyt w ośrodku i zajęcia z fizjoterapeutami, dopóki sam nie znajdzie się w potrzebie. Ada ma marzenia i przed sobą całą przyszłość. Proszę Cię z całego serca — pomóż mi sprawić, aby moja córeczka wróciła do życia. Tylko to się teraz liczy. Kto ma wołać o wsparcie, jeśli nie mama. Kiedy była malutka i równie bezradna, jak teraz, wszystko leżało w moich rękach. Dzisiaj tych rąk musi być wiele… Błagam, niech Twoje będą wśród nich.
Agnieszka - mama