Fundraiser finished
Adam Fiedziuszko - main photo

Młody tata walczy o zdrowie - dla siebie i rodziny. Pomóż!

Fundraiser goal: Półroczna rehabilitacja w specjalistycznym ośrodku

Fundraiser started by:
Adam Fiedziuszko, 31 years old
Węgorzyno, zachodniopomorskie
Stan po udarze niedokrwiennym rdzenia
Starts on: 16 December 2020
Ends on: 30 March 2021
PLN 111,091(102.97%)
Donated by 1158 people

Fundraiser goal: Półroczna rehabilitacja w specjalistycznym ośrodku

Fundraiser started by:
Adam Fiedziuszko, 31 years old
Węgorzyno, zachodniopomorskie
Stan po udarze niedokrwiennym rdzenia
Starts on: 16 December 2020
Ends on: 30 March 2021

Fundraiser result

Dziękuję bardzo wszystkim za zbiórkę, za każdą wpłatę oraz udostępnienia. Dzięki temu mogłem podjąć profesjonalną rehabilitację i mieć szansę na poprawienie mojego stanu. Przez udar niedokrwienny rdzenia, którego doznałem rok temu (06.07.20 r.), moje życie już nigdy nie będzie takie, jak kiedyś.

Na szczęście rdzeń nie jest uszkodzony, dlatego dzięki rehabilitacji mój stan ciągle się poprawia. Przez ostatnie miesiące codziennie trenuję po kilka godzin, co nie jest łatwe, ale się nie poddaję!

Nie chcę spędzić mojego życia, będąc uzależnionym od kogoś. Mam dla kogo żyć, trójka dzieci czeka na mnie, co mnie jeszcze bardziej motywuje!

Adam

Fundraiser description

Mam na imię Adam, mam 26 lat. Mimo młodego wieku mam wspaniałą rodzinne - żonę oraz trójkę dzieci. Najstarszy poszedł w tym roku do zerówki. Pracuję na pełny etat w stoczni jako konserwator statków. Moje życie do dnia 6.07.20 r. było bardzo spokojne: praca, dom, żona i dzieci wypełniały mój czas. A teraz wszystko się skończyło… Bardzo proszę o pomoc. Chcę, muszę wrócić do dawnego życia, bo żyję i walczę nie tylko dla siebie!

Jeszcze tak niedawno bawiliśmy się często z dziećmi w ogrodzie, gdzie rok wcześniej zbudowałem im plac zabaw, od zera, ponieważ bardzo lubię majsterkować. Moim marzeniem jest wychowywanie moich dzieci. Chciałbym patrzeć, jak dorastają, jak zmieniają się z dnia na dzień, szczególnie najmłodsza, bo ma teraz zaledwie 18 miesięcy. Chciałbym pomagać im w odrabianiu prac domowych i móc uczyć ich nowych rzeczy. Po prostu chciałbym być najlepszym tatą, jakim mogą sobie wymarzyć!

Adam Fiedziuszko

Nigdy na nic nie chorowałem, byłem zdrowym, pełnym życia człowiekiem. Chętnie pomagam innym, nigdy nie narzekam. Moją pasją od zawsze była motoryzacja, sam umiem wiele rzeczy zrobić w domu, czy w aucie. Moje życie zmieniło się 6.07.2020 roku. Tego dnia doznałem udaru niedokrwiennego rdzenia. Szok. Nikt nie mógł się tego spodziewać...

Wcześniej nigdy na nic się nie leczyłem, nie piłem alkoholu, nie paliłem. Tamtego feralnego dnia mieliśmy z żoną kilka spraw do załatwienia. Wstałem rano, trochę bolała mnie szyja, nic poważnego. Myślałem po prostu, że źle spałem. Wsiedliśmy do auta. Po około półgodzinnej jeździe zaczęły drętwieć mi ręce, nie mogłem zmieniać biegów. Zamieniliśmy się z żoną miejscami, bo nie byłem w stanie dalej prowadzić. Jeszcze wtedy myślałem, że to jakieś skurcze i zaraz przejdzie. Przesiadłem się na miejsce pasażera z ledwością, bo nogi też już powoli odmawiały posłuszeństwa. 

Godzinę później czułem się jeszcze gorzej. Żona zawiozła mnie pod przychodnie, ale mimo jej pomocy nie dałem rady wysiąść. Osunąłem się na chodnik. Leżałem tak do przyjazdu karetki. Miałem mierzone w międzyczasie ciśnienie i temperaturę - wszystko było w normie. Karetka zawiozła mnie do szpitala w Szczecinie.

Adam Fiedziuszko

Początkowo zostałem przyjęty na oddział neurologiczny, ale jeszcze tego samego dnia miałem kłopoty z oddychaniem. Kolejnego dnia trafiłem na intensywną terapię. Nie mogłem sam oddychać. Podpięto mnie pod respirator. Kolejne tygodnie pamiętam tylko z opowieści…

Przez tydzień byłem w śpiączce farmakologicznej. Robiono mi szereg badań, rezonansów. Szukano przyczyny mojego stanu. Ja walczyłem o każdy oddech, byłem poddany zabiegowi tracheostomii. Do już i tak złego stanu doszło zapalenie płuc i zatok. Po około 2 tygodniach zapadła diagnoza -  udar niedokrwienny rdzenia kręgowego, głęboki niedowład czterokończynowy.

Nagle z dnia na dzień nie mogłem zrobić nic, poruszyć się, oddychać czy nawet rozmawiać. Przez kilka tygodni tylko leżałem i czekałem, czy leczenie przyniesie jakiś efekt... Po miesiącu wróciło mi czucie w palcach u stóp. Mogłem lekko poruszać jedynie prawą ręką. Długo nie byłem w stanie nawet się sam napić. Na oddziale intensywnej terapii spędziłem 82 dni, aż paraliż dzięki ćwiczeniom puścił na tyle, żebym mógł oddychać bez wspomagania. Później trafiłem na rehabilitację NFZ. Niestety ze względu na zamknięcie oddziału przez covid, zostałem odesłany po miesiącu do domu. 

Cieszyłem się nawet, bo po 4 miesiącach zobaczyłem wreszcie swoje dzieci! Niestety rehabilitacja w domu nie da mi takich efektów jak w ośrodku. Po miesiącu w domu trafiłem znów na ten sam oddział, niestety nadal są problemy z rehabilitacją. Nie mogę sobie pozwolić na przestój nawet kilkudniowy, bo na moją chorobę nie ma cudownego leku, nie ma żadnej operacji. Muszę mieć codzienną profesjonalną, dostosowaną do mnie rehabilitację. Tylko to pozwoli mi funkcjonować, a nawet wrócić do chodzenia! Powoli wracają mi ruchy w lewej ręce czy w nogach, mogę już usiąść z pomocą na wózku, mogę już podnieść nogi. Są niewielkie postępy z tygodnia na tydzień. Teraz marzę o tym, żeby chodzić i być z rodziną.

Bardzo Cię proszę, pomóż mi w tym! Nie mogę przerwać rehabilitacji, bo wszystko pójdzie na marne! Moja rodzina mnie potrzebuje…

 

➡️ Festyn Charytatywny Online dla Adama (opens a new tab)

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 66.13
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Magda i Tomek
    Magda i Tomek
    Share
    PLN 250

    Dasz radę! Pamiętaj też o Bogu, który jest Twoim największym Sprzymierzeńcem. Powodzenia! :)

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 600

Adam Fiedziuszko is still fighting for recovery. Support the current fundraiser.

DonateDonate