
By choroba nie zabrała tego, co najważniejsze! Pomocy!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Fundraiser description
Nazywam się Adam, mam 61 lat. Mieszkam w Tczewie i dotychczas wiodłem spokojne, szczęśliwe życie. Mam cudowną rodzinę, dom i pracę, w której się spełniam... Niestety, do naszej rzeczywistości nagle i niespodziewanie wdarł się nieproszony gość – nowotwór. Teraz próbuje zabrać mi wszystko to, co najcenniejsze – sprawność, zdrowie i przede wszystkim życie!
Od 43 lat pracuję w branży budowlanej. Praca jest też dla mnie pasją, którą realizuję również po godzinach. Lubię majsterkować, budować, remontować oraz tworzyć coś z niczego. Jestem człowiekiem pełnym życia, którego nic nie jest w stanie zatrzymać... W realizowaniu moich pasji zawsze wspierali mnie najbliżsi – moja rodzina, mój cały świat. To właśnie dla nich muszę walczyć... Jednak walka z tak bezwzględnym przeciwnikiem, zawsze jest nierówna.
Wszystko zaczęło się w styczniu 2021 roku. Najpierw silne bóle głowy, zapalenie zatok, chwilę później niedowład lewej strony ciała i pogarszające się samopoczucie. Trafiłem na SOR, a później wszystko działo się tak szybko. Mnóstwo badań, ból i przerażająca niepewność – co przyniesie jutro.
Niestety, wyniki wykazały zmiany w mózgu. Podejrzenie – glejak wielopostaciowy. Wszystkie te informacje wzbudziły we mnie ogromne przerażenie. A kolejne diagnozy wciąż nie napawały optymizmem...
Dla mnie, jak i całej mojej rodziny poznanie diagnozy było traumatycznym przeżyciem, które trudno opisać słowami. Bo jak zareagować na wiadomość, że Twojemu ojcu lub mężowi zostało zaledwie kilka miesięcy życia? Załamanie, rozpacz, gorzkie łzy... Przyjęcie takiej rzeczywistości jest niezwykle trudne. Nagle plany i dawne marzenia znikają, a jedynym priorytetem jest szukanie ratunku...

28 stycznia 2021 przeszedłem operację usunięcia guza mózgu. Mimo wielkiego ryzyka wszystko przebiegło pomyślnie. To rozbudziło w nas wiarę, że jeszcze będzie dobrze...
Niestety, na początku marca wyniki wykazały wznowę. Nasza nadzieja zgasła, a radość z pomyślnego przebiegu operacji natychmiast zmieniła się w rozpacz. Glejaki są bardzo agresywnym rodzajem nowotworu. Szybko odrastają i potrafią się rozprzestrzeniać… Nie pozostało mi nic innego, jak po raz kolejny poddać się operacji.
Tym razem, zaraz po zabiegu rozpocząłem radio i chemioterapię, które trwały do końca listopada 2021. Teraz czekam na wynik rezonansu magnetycznego i na informację, jak obecnie wygląda mój stan zdrowia i czy kwalifikuje mnie do dalszego leczenia...
Dziś wiemy, że przede mną jeszcze naprawdę długa droga... Przy tak ciężkim i nieobliczalnym wrogu, potrzebne jest długoterminowe, specjalistyczne i kosztowne leczenie. To jedyna szansa na życie bez wznowy i cierpienia.
Niestety, nasze oszczędności są już na wyczerpaniu, a koszty rosną – dojazdy do szpitali, wszelkie konsultacje, rehabilitacje, leki... Wydatków wciąż przybywa... Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak prosić Was o pomoc. Jesteście dla mnie ostatnią deską ratunku.
Adam