

Adrianek walczy z najcięższym NOWOTWOREM MÓZGU❗️Ratunku 🚨
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
PILNE! W takich chwilach w głowie pojawia się tylko jedno pytanie: Dlaczego…? Nie ma żadnych słów, które ukoją ból. Nie ma sposobu, by wyjaśnić dziecku, dlaczego tak niewyobrażalnie cierpi. Dlaczego, skoro jeszcze dwa miesiące temu cieszył się radosnym dzieciństwem. Był zdrowy, pełen sił, kochał życie. Dlaczego…?
Adrianek, nasz kochany synek, ma zaledwie 7 lat. Od trzech tygodni walczy z jednym z najgorszych i najbardziej zabójczych nowotworów — Medulloblastomą IV stopnia!
Od jakiegoś czasu leczyliśmy synka pod kątem alergii – Adrianek miał bardzo silne uczulenie na sezam. Tak silne, że powodowało realne zagrożenie życia – wystąpienie wstrząsu anafilaktycznego. Na szczęście udało nam się to opanować. Niestety z czasem synek zaczął się gorzej czuć – bolała go głowa, gdy próbował coś jeść, wymiotował... W najczarniejszych snach nie spodziewaliśmy się, że w jego główce rozwijał się wówczas potwór…

Adrianek nie rozumiał, dlaczego wcześniej mógł jeść sztućcami, a teraz zdarzało się, że wypadały mu z rączek. Bardzo się denerwował, a my nie potrafiliśmy wytłumaczyć mu, co się dzieje. Sami byliśmy przerażeni. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść.
25. stycznia trafiliśmy na SOR, bo Adriankowi uciekały oczka... Przeprowadzono rezonans i tomograf i… wtedy w naszym życiu nastał mrok. Nie docierało do nas, że życie synka jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Adrian zachorował na najgorszy i najbardziej złośliwy nowotwór.
Przeszedł dwie poważne operacje. Podczas jednej z nich udało się usunąć guza prawie w całości. Niestety jego bardzo trudna lokalizacja spowodowała, że teraz Adrian musi mierzyć się również z wodogłowiem. Pojawiła się cała masa skutków ubocznych – Adrian strasznie schudł, znika w naszych oczach, nie może sam jeść, widzi podwójnie…
Nie potrafimy mu wytłumaczyć, dlaczego czuje się tak potwornie. Dlaczego ma problemy z trafieniem łyżeczką do buźki, dlaczego nie ma siły się podnieść, nie ma siły zjeść… W naszym życiu rozgrywa się prawdziwy koszmar.

Przed Adrianem dwa lata wyczerpującego leczenia: chemio i radioterapia. Synek jest tak wycieńczony, że drżymy w obawie przed podaniem pierwszej dawki chemii. Ma zostać w szpitalu na obserwacji, ale jeśli będzie się dobrze czuł, możliwe, że zostanie wypuszczony do domu.
Od stycznia jego i nasza codzienność to szpitalne ściany, wizyty lekarskie, niekończące się badania i strach przed każdą rozmową z lekarzami… Spotkało nas najgorsze, co kiedykolwiek może spotkać rodzica.
Adrianek uwielbiał klocki lego, z przyjemnością układał kostkę Rubika, chodził na zajęcia z automatyki i robotyki, na basen.... Był wspaniałym, bardzo mądrym, wesołym chłopcem. Teraz pogrążył się w niewyobrażalnym smutku, z którego musimy go wyciągnąć…
Błagamy o pomoc. Być może jesteś rodzicem, na pewno tak jak my – zrobiłbyś dla swojego ukochanego dziecka wszystko. Nie pozwól, by ta potworna choroba odebrała nam Adriana. Stojąc przy jego szpitalnym łóżku chcielibyśmy obiecać mu, że musi wytrzymać jeszcze chwilkę, bo za moment ten zły sen się zakończy. Że obudzi się i znów będzie mógł bawić się z rówieśnikami, chodzić do szkoły... Nie możemy.
To walka na śmierć i życie. Będziemy walczyć do końca, do utraty sił – bo grozi mu najgorsze… RATUNKU!
Rodzice Adriana