
KRYTYCZNIE PILNA ZBIÓRKA❗️Matka zrobi wszystko, by żyć❗️OSTATNIA szansa na ratunek dla Agaty!
Fundraiser goal: ratowanie życia - terapia TIL w leczeniu czerniaka
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: ratowanie życia - terapia TIL w leczeniu czerniaka
Fundraiser description
DRAMATYCZNIE PILNA ZBIÓRKA! Mam na imię Agata. Piszę ten apel, bo walczę o życie. Muszę żyć, bo mam dla kogo - jestem mamą dwójki malutkich dzieciL 6-letniej Julii i 4-letniego Stasia... Niestety zdiagnozowano u mnie czerniaka w IV stadium z wieloma guzami w wątrobie. Właśnie dowiedziałam się, że leczenie nie przynosi efektów... Progresja choroby. W Polsce zostało mi tylko leczenie paliatywne...
Ostatnią nadzieją jest dla mnie leczenie zagranicą... Błagam - muszę zrobić wszystko, żeby pokonać tę chorobę i wyzdrowieć. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci miały mnie stracić... Zrobię wszystko i pójdę wszędzie, żeby tylko zostać z nimi! Potrzebuję tylko szansy, którą Ty możesz mi dać!
Do tej pory byłam osobą zdrową, bez istotnej przeszłości medycznej... Szpitalne korytarze znałam tylko z pracy. Jestem ratowniczką medyczną. Pomoc potrzebującym zawsze uważałam za sens życia. Bezcenna była dla mnie świadomość, że pomagam ratować czyjeś życie. Los jest przewrotny i w jednej sekundzie to ja stałam się pacjentką... Pacjentką oddziału onkologii, której życie jest w Waszych rękach!

Gdyby tylko chorobę udało się wykryć wcześniej... A nie w IV stadium. Gdyby ktoś zlecił biopsję, nie byłoby może dziś mojego dramatu ani tej zbiórki. Kiedy na mojej głowie pojawiła się dziwna zmiana, konsultowałam ją z kilkoma lekarzami. Odsyłano mnie od chirurga do chirurga... Mówili, że to nic groźnego i żeby się nie martwić... Niestety mylili się. Potem zaczęły się bóle brzucha. Na USG okazało się, że cała wątroba jest w guzach, które były przerzutami czerniaka!
Diagnoza w jednej chwili zmieniła całe moje życie oraz życie moich najbliższych. W jednej chwili świat się zatrzymał. Szok. Strach nie do opisania. Nie o siebie, ale myśl, że mogłabym nie zobaczyć, jak moje dzieci dorastają. Jak mam im wytłumaczyć, że mogą stracić mamę, skoro oni wciąż tak bardzo mnie potrzebują?
Natychmiast rozpoczęłam immunoterapię, która była dla mnie ogromną nadzieją. Wierzyłam, że uda mi się wyzdrowieć. Niestety dosłownie przed chwilą otrzymałam informację, która po raz kolejny zrujnowała mój świat... Leczenie nie przynosi efektów. W ostatnim badaniu tomografii komputerowej (16 lutego) stwierdzono progresję choroby. Mój lekarz podjął decyzję o zakończeniu dalszego leczenia w obecnym ośrodku. Zostaje chemia i leczenie paliatywne.
Te słowa brzmią jak wyrok, jakby ktoś nagle zgasił światło w pokoju, w którym bawią się moje dzieci. A ja przecież nie mogę się poddać. Nie wtedy, kiedy patrzą na mnie dwie pary dziecięcych oczu, które wierzą, że mama zawsze wszystko naprawi.
Jest jeszcze szansa – leczenie zagranicą. Ostatnia, jedyna, taka, której muszę się chwycić z całych sił. Bo jestem matką, a matka zrobi wszystko, absolutnie wszystko, żeby żyć!

Nie poddaję się. Otrzymaliśmy drugą opinię z USA z Massachusetts General Hospital Cancer Center, gdzie wskazano możliwość zastosowania terapii TIL (Tumor-Infiltrating Lymphocytes). To nowoczesna, zaawansowana metoda leczenia, która daje mi realną szansę na zatrzymanie choroby i walkę o życie.
Koszt terapii wraz z kwalifikacją, leczeniem, hospitalizacją oraz pobytem za granicą to około 4 miliony złotych. To kwota, której chyba żadna rodzina, w tym również moja, nie jest w stanie udźwignąć samodzielnie... Tym bardziej, że ja już po prostu nie mam czasu.
Jako że nie mam czasu do stracenia – bo ja nie mam czasu – z całego serca proszę o wsparcie! Każda wpłata, każda udostępniona informacja, każde dobre słowo ma dla mnie ogromne znaczenie. Nie walczę już tylko o siebie. Walczę o każdy poranek z nimi... Chcę po prostu być mamą, czytać bajki, zaplatać włosy, przytulać po koszmarze... Po prostu być. Proszę, dajcie mi szansę na leczenie, od którego zależy moje życie.
Dziękuję za każdą formę wsparcia.
Agata