

Jestem Aga. Pomóż mi wygrać z intruzem. Razem powiedzmy mu RAK TO hell❗️
Fundraiser goal: Nierefundowana terapia komórkami dendrytycznymi, leczenie i rehabilitacja, dieta
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Nierefundowana terapia komórkami dendrytycznymi, leczenie i rehabilitacja, dieta
Fundraiser description
Cześć, jestem Aga, mama trojga fantastycznych dzieciaków. Nigdy nie sądziłam, że pojawię się tutaj, jednak życie nie dało mi wyboru. Półtora roku temu usłyszałam diagnozę: nowotwór złośliwy jelita grubego z rozległymi, nieoperacyjnymi przerzutami na wątrobę. Cios przyszedł niespodziewanie zaledwie dzień po moich 38. urodzinach i niecałe 3 miesiące po urodzeniu mojego trzeciego dziecka: synka Samuela.
Lekarze nie próbowali nawet kryć, że moje rokowania są złe, a terapia, którą dla mnie planują nie ma na celu wyleczenia, a jedynie “przedłużenie życia i poprawę komfortu życia pacjenta”.
Kiedy z nimi rozmawiałam, nie patrzyli mi nawet w oczy, jakby bali się powiedzieć, co dokładnie mnie czeka…
W dokumentacji medycznej wpisali “Chemioterapia paliatywna”. Patrząc na te słowa, myśląc o moich maluchach, na początku czułam ogromny, rozrywający od wewnątrz ból i strach.

RAK SIĘ MNIE NIE SPODZIEWAŁ
Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie podjęła walki. Całą rodziną przeszliśmy w tryb wojenny: przez rok co dwa tygodnie 44-godzinna, dewastująca chemioterapia połączona z wyjazdami na dodatkowe zabiegi do innego miasta. W tym czasie ze względu na ogromne osłabienie i wymioty nie byłam w stanie opiekować się dziećmi, za każdym razem wspierali nas rodzina i przyjaciele.
Po roku ciągłej walki, restrykcyjnej diety połączonej z kosztowną suplementacją, przyszedł przełom. A przynajmniej tak mi się wtedy wydawało… Guzy na jelicie, a także zmiany przerzutowe zmniejszyły się. Lekarze uznali, że jest “okienko” na operację i trzeba to wykorzystać, tym bardziej że mój organizm zaczął coraz gorzej tolerować chemię, miałam coraz gorsze badania krwi, szpik miał wyraźnie dość.

JAKI NOWY ROK, TAKI CAŁY…?
Sylwestra 2024 spędziłam na oddziale. Przeszłam operację wątroby, w trakcie której wycięto mi kilkanaście guzów – o wiele więcej niż wskazywał tomograf. Kiedy później pojawiałam się na oddziale lekarze mówili o mnie, jak o “przypadku”, który się nie zdarza.
Miałam nadzieję, że to już ostatnia prosta. Perspektywa kolejnej operacji nie wydawała się przerażająca, wręcz przeciwnie: napawała nadzieją, że wychodzę na prostą, a do wygrania wojny coraz bliżej…
Kolejny cios przyszedł w marcu br. Wyniki badania PET przyniosły druzgocące informacje – zmiany wznowiły się. Dodatkowo pojawiło się podejrzenie przerzutów do płuc i śródpiersia.
Ponownie znalazłam się w punkcie wyjścia... Czy przeżyje kolejne ciosy? Staram się odnaleźć w sobie siłę do dalszej walki i wiarę, że wytrwam, że podołam… Ale tylko ja wiem, jak trudno jest podnieść się w takim momencie…

RAKieta dobra – lecę po zdrowie!
W najbliższym czasie wezmę udział w badaniu klinicznym, które daje mi możliwość przyjęcia leku w fazie testowej na moją rzadką mutację nowotworu. Nadzieją dla mnie jest również leczenie wspierające komórkami dendrytycznymi w Niemczech. Nawiązałam także kontakt z największym szpitalem onkologicznym w USA, w Houston, konsultuję mój przypadek również w klinice Assuta w Izraelu.
Wciąż mam wiarę i wolę walki, przegrana nie jest dla mnie opcją. Przeszkoda jest jedna – ogromne koszty! Wspomniane terapie, a także leki są w Polsce nierefundowane. Konsultacje w USA czy Izraelu nie są również możliwe zdalnie – aby otrzymać pomoc, muszę być tam na miejscu. Zarówno one, jak i ciągłe podróże już na starcie są ogromnie kosztowne.

RAK-off
Nie napisałam jeszcze zakończenia tej historii. Wciąż mam jeszcze wiele możliwości, by zawalczyć o siebie, a zamierzam walczyć do końca....
Mam wokół siebie mnóstwo cudownych osób, które każdego dnia pomagają jak tylko mogą. Ale potrzebuję też Twojej pomocy...
Nigdy nie sądziłam, że znajdę się w miejscu, w którym właśnie jestem. Nigdy nie sądziłam, że będę musiała prosić o pomoc w ratowaniu mojego życia. Jednak przede wszystkim ze względu na moje dzieciaki muszę prosić Cię o wsparcie! Chcę żyć, chcę być mamą, na jaką moje dzieci: Lenka, Mikiś i Sam zasługują…
Proszę, pomóż mi dopisać szczęśliwe zakończenie…
Aga