
Każdego dnia szukam w sobie siły, żeby wstać z łóżka... Pomóż mi przejść kosztowną operację!
Fundraiser goal: Leczenie, operacje i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie, operacje i rehabilitacja
Fundraiser description
Endometriozę zdiagnozowano u mnie pod koniec 2021 roku – i to dosłownie przez przypadek. Trafiłam na SOR z powodu ostrych bólów w podbrzuszu, które były wprost nie do zniesienia. Byłam zgięta z bólu, że nie mogłam się wyprostować. Miałam szczęście, bo akurat dyżurował ginekolog, który od razu zobaczył, że mam ogromną torbiel endometrialną…
W marcu 2022 roku przeszłam laparoskopię na NFZ – usunięto torbiel i zrosty. Niestety, zabieg był okazał się nieskuteczny, a ból szybko wrócił. Kolejny ginekolog zaproponował implant antykoncepcyjny. Rok z nim przyniósł mi najwięcej cierpienia w całej chorobie. Krwawiłam niemal nieprzerwanie.
W 2024 roku trafiłam do szpitala we Wrocławiu. Okazało się, że mam zrosty na więzadłach krzyżowo-macicznych oraz ognisko endometriozy na lewym jajniku. Próbowaliśmy kolejnych leków – w tym najsilniejszego, jaki jest w ogóle dostępny. Żaden nie przyniósł trwałej ulgi.
Jest luty 2026 roku, a lek, który był dla mnie ostatnią deską ratunku... przestał działać.

Od połowy grudnia mam ciągłe plamienia i ból, który nie odpuszcza. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować — nie wychodzę na dłuższy spacer z psem, omijam spotkania z rodziną i znajomymi. Przez większość czasu po prostu leżę. Mierzę się z bólami głowy przypominającymi migreny, silnym puchnięciem brzucha, przewlekłym zmęczeniem, mgłą mózgową, problemami jelitowymi i dyspareunią. Każdego dnia szukam w sobie siły, żeby wstać z łóżka.
Jakby tego było mało – mierzę się nie tylko z endometriozą. W 2023 roku zdiagnozowano u mnie kamicę żółciową po pierwszym ataku kolki. Wtedy jeszcze „dawało się żyć”. Dziś miewam co najmniej dwa ataki miesięcznie. Ostatni skończył się wizytą na SORze — trwał kilka godzin, leki rozkurczowe nie pomagały, ból ustąpił dopiero po zastrzyku domięśniowym, kroplówce z lekami przeciwbólowymi i opioidach. Mam pogrubioną ściankę pęcherzyka, która wskazuje na przewlekłe stany zapalne, wiele małych kamyków oraz dwa duże, uwapnione. Dostałam skierowanie na operację kamicy „na cito". To już nie jest kwestia „czy operować?" tylko „jak szybko?".
Nadzieją na odzyskanie normalnego życia jest dla mnie operacja usunięcie ognisk endometriozy. Niestety, jej koszt jest bardzo wysoki i nie jestem w stanie sama go udźwignąć. Dlatego dziś proszę o wsparcie. Każdy gest dobrego serca to dla mnie szansa na lepsze jutro…
Agnieszka