
DRAMAT❗️Rak, który zabrał mojego synka przyszedł po mnie...
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Ta historia brzmi jak koszmarny sen z którego człowiek nie może się obudzić! Ta historia pokazuje, że jeśli jest bardzo źle, nie oznacza to, że nie może być już gorzej. Mam na imię Agnieszka – rok temu straciłam ukochanego synka. Olafek miał tylko 14 lat, a koszmarny nowotwór mózgu mi go zabrał! Teraz ten sam rak przyszedł do mnie! Tak, teraz to ja umieram na guza mózgu, choć jestem mamą na którą czeka pozostała trójka dzieci!
Dokładnie 10 lat temu zachorowałam na nowotwór neuroendokrynny jelita grubego. Mniej więcej w tamtym czasie urodziłam czwartego syna.
Lekarze twierdzili, że po udanej operacji wszystko będzie dobrze, badania też na to wskazywały. Wtedy się udało, ale to była dopiero zapowiedź onkologicznego piekła przez które przyjdzie mi przejść…
Kiedy na nowotwór – glejaka wielopostaciowego zachorował mój 12-letni syn mój świat sie załamał. 2 lata walczyliśmy o jego życie, żyliśmy nadzieją i modlitwą o cud! Olaf odszedł a z nim kawałek mnie. Lekarze nie zdołali go uratować.
W międzyczasie zaczęłam odczuwać bóle głowy. Byłam pewna, że to migrena, ale po dwóch tygodniach w bólu zgłosiłam się na SOR, gdzie usłyszałam diagnozę – guz mózgu w płacie czołowo ciemieniowym. Miesiąc leżenia na oddziale, pełna diagnostyka z podejrzeniem przerzutów, następnie szybka operacja ze skutkiem wycięcia wszystkich zmian. Dodatkowo stwierdzono u mnie WZW typu B.
Obecnie mam chemio- i radioterapię, na które codziennie dojeżdżam, co wiąże się z kosztami paliwa. Dodatkowo kosztowne leki, które muszę przyjmować oraz specjalna dieta są bardzo obciążające.
Mam trzech synów i męża. To oni motywują mnie do walki i wspierają w tym trudnym czasie. Marzeniem moim jest wyzdrowieć i cieszyć się życiem. Powrócić do normalności.
Nie mogę na chwilę obecną podjąć pracy, więc mąż całkowicie utrzymuje cały dom i rodzinę, w związku z czym nasze zasoby są mocno ograniczone.
Guz mózgu jest też trudnym przeciwnikiem, ale nie tracę wiary. Mam dla kogo żyć. Jak na razie przeżywam żałobę po stracie syna i skupiam się na leczeniu. Bardzo proszę Was o wsparcie mnie w tym niezwykle trudnym okresie.