
„To dzięki Wam stać mnie jeszcze na leki"! Jedna kobieta i ogrom cierpienia!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
2 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymousstarted monthly donation
- P.started monthly donation
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Wciąż walczę. Każdego dnia, w każdej mojej chwili, od momentu, w którym się budzę, aż do godziny zaśnięcia. Choroby zabierają mi wszystko, wciąż sięgając po więcej. Coraz częściej czuję się bezsilna. Ciężar chorób mnie przygniata. W walce o zdrowie jestem sama i tak bardzo się boję, że polegnę...
Cukrzyca, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa, uszkodzenie nerwów słuchowych, miażdżyca, marskość nerki. Moje diagnozy można wymieniać i wymieniać. Każda z nich to nie tylko kolejne strony w grubej teczce historii chorób, każda z nich to ból, strach, niepewność i pogrzebane nadzieje na lepsze jutro.
Pogodziłam się z tym, że jestem chora, ale los zadaje mi cios za ciosem. Uszkodzenie nerwów wzrokowych pogłębia się, utrudniając każdą chwilę mojego życia, mam problemy z oddychaniem i poruszaniem się. Bardzo puchną mi nogi, a przepuklina kręgosłupa tylko utrudnia mi codzienność.

Ciężko w to uwierzyć, ale to wciąż nie jest najgorsze... W czwartek 14 maja, stojąc na przystanku przy domu, nagle poczułam zawroty głowy. Zemdlałam, nie wiedziałam, co się dzieje. Zdezorientowaną znalazł mnie sąsiad. Nie wiem, co by się stało, gdyby nikogo nie było w pobliżu. Nigdzie nie jestem już bezpieczna!
Ale dopiero to, co powiedział mi lekarz, zwaliło mnie z nóg. Okazało się, że moje zawroty i bóle głowy to nie skutek cukrzycy, ale najprawdopodobniej guza mózgu! Nie wiedziałam, jak mam na to zareagować. Czy się rozpłakać, czy przyjąć to jako po prostu kolejny dopisek?
Wszystko okaże się na badaniach zaplanowanych na 15 czerwca. Do tego czasu muszę funkcjonować dalej, kupować leki, rehabilitować się i... żyć.
Zgromadzone środki bardzo mi pomogły, ale już się skończyły. Wizja tego, że nie będzie mnie stać na wykupienie leków, jest już coraz bliższa, dlatego, moje kochane Serduszka, bardzo proszę Was jeszcze raz o pomoc. Tylko dzięki Wam i temu, jak o mnie dbacie, jestem w stanie dalej funkcjonować.
Agnieszka