Fundraiser finished
Alan Misiewicz - main photo

Synku, dziękuję, że do mnie wróciłeś. Zrobię wszystko, by wymazać tamten dzień...

Fundraiser goal: roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Fundraiser started by:
Alan Misiewicz, 14 years old
Justynów, łódzkie
Stan po ciężkim wypadku
Starts on: 10 January 2019
Ends on: 5 December 2023
PLN 50,614(25.87%)
Donated by 1023 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0045641 Alan

Fundraiser goal: roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Fundraiser started by:
Alan Misiewicz, 14 years old
Justynów, łódzkie
Stan po ciężkim wypadku
Starts on: 10 January 2019
Ends on: 5 December 2023

Fundraiser description

Sceny niczym z filmu akcji. Wypadek, w letniej scenerii, nad jeziorem zbiera się grupa ludzi, mężczyźni krzyczą, kobiety wpadają w histerię. Po chwili przy brzegu jest już tłum. Wypadek na wodzie – jeden mężczyzna na skuterze wodnym taranuje innego. Wypadek wygląda bardzo groźnie, po chwili okazuje się coś strasznego. Staranowany mężczyzna płynął z 7-letnim synkiem. Chłopiec leży na powierzchni, twarzą pod wodą, nie rusza się!

Alan Misiewicz

Tragedia dzieje się przy samym brzegu, więc już po chwili udaje się wydostać chłopca na brzeg. Alanek nie oddychał, z uszu leciała mu krew. Reanimację rozpoczęła jego siostra. Kiedy dyspozytorka usłyszała, że chłopiec ma podkurczone kończyny i krwawi, nie miała wątpliwości, uraz mózgu! Z Poznania wyleciał śmigłowiec ratowniczy. Kiedy zabierano Alanka na pokład nie odzyskał przytomności, nikt z rodziny nie mógł z nim lecieć, wystartowali w najważniejszą drogę w życiu. Jak wspomina mama, to była najgorsza droga w jej życiu. Ponad 100 km do Poznania dłużyło się najbardziej w życiu. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że Alanek jest w stanie krytycznym.

Stwierdzono aksonalny uraz mózgu i podjęto decyzję o zaintubowaniu i wprowadzeniu synka w stan śpiączki farmakologiczne, rozpoczęła się walka o jego życie. Nie mogła tego wszystkiego pojąć, jeszcze przed chwilą Alanek śmiał się i bawił w wodzie, a wystarczyła chwila, niefortunny zbieg okoliczności, kilka sekund i świat się zatrzymał. Teraz od każdej godziny od następnego dnia, będzie zależało, czy mój synek przeżyje. Byłam załamana, a nikt w tamtej chwili nie potrafił mi powiedzieć, że będzie dobrze, bo nikt tego nie wiedział.

Alan Misiewicz

Pierwszy lekarz, który z nami porozmawiał, powiedział nam wprost, że jeśli nasz synek przeżyje, to nikt nie będzie umiał nam przewidzieć, jakie będą następstwa wypadku. Doktor widział różne rzeczy, dzieci, które wychodziły z takich urazów i te, które do końca życia pozostawały w stanie wegetatywnym. My nie mieliśmy tyle szczęścia. Po odłączeniu leków, Alanek nie zaskoczył, nie obudził się… To były najgorsze chwile w moim życiu. Nie umiałam sobie wyobrazić życia w ciszy bez mojego synka. Alanek od początku kochał sport, był energicznym chłopcem, zawsze uśmiechniętym, aktywnie spędzał czas.

Jest uczniem Karate Kyokushin Andrespol, z zaangażowaniem podchodził do każdego treningu. Jak to ma teraz wyglądać? Pod koniec sierpnia zapadła bardzo trudna decyzja, o przeniesieniu Alanka do kliniki budzik… Ta klinika to mekka ludzi w śpiączce, którzy marzą o tym, by członkowie ich rodzin znów byli z nimi… Tam dzieją się cuda, ale są też przypadki, że nic dobrego się nie stanie. Żyliśmy jak w złym śnie, z którego nie umieliśmy się wyrwać. Spędziliśmy setki godzin, błagając w myślach o cud. Cud już się wydarzył, Alanek jest jednym z nielicznych dzieci, które wyszły z Budzika na własnych nogach. Jednego dnia otworzył oczy, innego dnia poruszył ręką. Wrócił i jest z nami!

Wiele razy w swoim krótkim jeszcze życiu pokazywał nam, jak bardzo jest uparty i jak wiele potrafi samodzielnie osiągnąć. Uraz mózgu zostawił ogromne ślady, bo Alanek wciąż nie odzyskał sprawności sprzed wypadku. Lewostronny udar spowodował to, że słabsza strona czerpie siły z tej silniejszej. Połowa ciała naszego synka drży, lewa powieka nie działa, chód jeszcze nie jest taki jak przed wypadkiem, ale lekarze są w szoku. Według neurologów to jedno z bardziej spektakularnych wybudzeń.

Alan Misiewicz

Teraz wreszcie możemy pomóc naszemu dziecku. To jest właśnie ten moment, w którym stanęliśmy przed szansą, by realnie pomóc naszemu dziecku. Potrzebna jest wyjątkowo intensywna rehabilitacja, która pozwoli wrócić naszemu dziecku. Sami nie zdołamy pokryć kosztów intensywnego leczenia, a jeśli teraz stracimy szansę, za jakiś czas będzie za późno. Jesteśmy pół roku po najgorszym dramacie i kilka miesięcy po największym cudzie w naszym życiu. Proszę, pomóżcie przywrócić sprawność naszego dziecka.
Mama

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 25
  • K.W.M.W
    K.W.M.W
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100

Alan Misiewicz is still fighting for recovery. Support the current fundraiser.

DonateDonate