Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Rak się obudził, zostało kilka dni na ratunek – Alan jest na skraju życia i śmierci

Alan Kozłowski
Campaign finished

Rak się obudził, zostało kilka dni na ratunek – Alan jest na skraju życia i śmierci

486 855,00 zł ( 100.01% )
Donated by 15076 people
Campaign goal:

Immunoterapia - leczenie nowotworu dla ratowania życia dziecka

Campaign organiser: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Alan Kozłowski, 17 years
Kraków, małopolskie
Neuroblastoma IV stopień, WZNOWA
Starts at: 03 March 2018
Ends at: 10 July 2019

Previous campaigns:

Alan Kozłowski
97 030,00 zł ( 100.03% )
844 donors
23.07.2014 - 21.04.2015

97 030,00 zł ( 100.03% )

Campaign description

Alan ma prawie 14 lat. Przez ten czas mogło być w jego życiu lepiej, a choćby normalnie. Mimo że 14 lat to wciąż niewiele, dzieci w tym wieku mają już wiele wspomnień i wiele wspaniałych chwil za sobą. O ostatnich latach Alan chciałby najlepiej zapomnieć, bo jego życie nieustannie kończy się i odradza. Trwa wyścig życia ze śmiercią, takie naoczny, namacalny, taki, który niebawem się skończy. To, czy Alan będzie mógł dalej żyć, zapomnieć o szpitalnych salach, zastrzykach i całej gehennie ciągłego umierania, zależy od lekarzy, pieniędzy i szczęścia. Mamy wpływ na to, co przyniosą najbliższe miesiące…

Alan Kozłowski

Historia Alana to historia dziecka, któremu nie dane było poznać, co to znaczy normalne życie… Przeczytajcie zapis walki z rakiem i podejmijcie walkę o życie tego chłopca!

Alan Kozłowski
––––––––––––––––––––––––––––
Już dwa razy stałem na polu bitwy, jakim jest walka z nowotworem. Już dwa razy to wszystko przechodziłem. Już dwa razy wygrałem tę bitwę. Walka nadal trwa…
Mam na imię Alan. Mam 13 lat. Mam raka… Nie lubię wakacji. Zamiast beztroskich chwil, przynoszą mi zawsze wiele złego. 7 lat temu straciłem tatę… w wakacje. 6 lat temu, zamiast rozpocząć naukę w szkole – rozpoczęła się moja walka o zdrowie, jak się później okazało, z podstępnym nowotworem.

Zaczęło się od silnego bólu brzucha. Guz o wymiarach 13x10 cm zlokalizowany w śródpiersiu tylnym po lewej stronie zaatakował podstępnie moje ciało. Ze względu na miejscową lokalizację zostało wprowadzone jedynie leczenie miejscowe. Został usunięty w całości. Nieaktywny. Kilka dni na oddziale i powrót do domu.

Z dumą ukończyłem pierwszą klasę. Bez raka… Miałem marzenia, swój e małe radości i piłkę nożną. „Nowotwory nie są takie złe…” – wówczas myślałem. Przez rok żyłem jak każdy dziewięciolatek. Wróciłem do codzienności, a po nowotworze została tylko niewielka blizna. Wymazałem z pamięci raka. Pewnego dnia, podczas kontrolnej wizyty, podsłuchałem, jak pani doktor oznajmiła mojej mamie „Jest wznowa, Alan zostaje na oddziale”. Te słowa odmieniły moje życie na zawsze. Niesprawiedliwość, kara… Już raz walczyłem. Już raz… Dopiero wtedy choroba pokazała prawdziwe oblicze.
Neuroblastoma IV stopnień kliniczny. Podstępna. Złowieszcza. Nieobliczalna. Najgroźniejszy nowotwór wieku dziecięcego. Ta wiadomość nie była łatwa dla mnie i mojej rodziny. Mama była smutna. Nie miała siły do walki. Ale ja czułem, że dam radę. Dla niej…

Choroba atakowała podstępnie. Pojawiała się i znikała… Po raz kolejny guz został wycięty. Rozpocząłem przyjmowanie chemii. Łatwo nie było, ale szpik był czysty. Radość w oczach mojej mamy dawała mi zapał, by trwać… Czasem płakałem. Bezgłośnie, aby rak mnie nie usłyszał… Uśpiony, wybudził się i po 4 seriach, kolejny raz się ożywił. Komórki nowotworowe zajęły szpik kostny. Nie czułem się dobrze. Wszystko mnie bolało, nie miałem sił na nic, a kolejne dawki chemii nie przynosiły upragnionych efektów. Wyniki były coraz gorsze.

Alan Kozłowski

Najtrudniej było, gdy zostawałem sam na sam z rakiem. Izolatka. Cztery ściany i my – ja i rak. Rak miał przewagę. Ale ja miałem wiarę, mamę i niezliczoną ilość kolegów, którzy trzymali kciuki. W końcu udało się. Dokładnie rok po tym, gdy wróciłem do walki z rakiem, zakwalifikowałem się do autoprzeszczepu. Kolejnym etapem miała być radioterapia. Ale i tutaj nie było łatwo. W czerwcu, kiedy zgłosiłem się na oddział, okazało się, że moje płuca zaatakowały ogniska grzybicze. Ale i to udało się przetrwać. 18 lipca 2014 zakończyłem cykl naświetlań. Potem chemia podtrzymująca, która prawie zniszczyła mi nerki, ale jak przystało na prawdziwego wojownika i z tym sobie poradziłem.

W kwietniu 2015 wyjechałem z mamą do Włoch na immunoterapie przeciwciałami anty-GD2. Po siedmiu miesiącach zakończyłem terapie z pełnym sukcesem. ,,Nie ma śladu po chorobie!” – Takie słowa usłyszeliśmy z mamą od doktora Garaventy. Byliśmy szczęśliwi naprawdę szczęśliwi i to szczęście trwało prawie 2 lata …

Miałem wrócić do szkoły, w końcu po tylu latach nieobecności. Byłem przygotowany na 100% … ale znowu pod koniec wakacji okazało się, że mam drugą wznowę! Nie znam słów, by opisać, co wtedy czułem … trzymaliśmy się z mamą za ręce i płakaliśmy. ,,Ja nie chcę znowu przez to wszystko przechodzić…” – powiedziałem do mamy. Ogarnął mnie strach! Naprawdę bałem się pomyśleć, co mnie czeka!

Mam 13 lat, mamę i raka. Przetrwałem to, co mogło mnie zabić. Wygrałem kolejną bitwę z tym podstępnym nowotworem. Aby wygrać wojnę, potrzebuję czegoś jeszcze… Waszej wiary i dobrych serc, które pomogą mi wykupić się z choroby na zawsze…

Alan Kozłowski

Alan przeszedł już bardzo wiele, ale to jeszcze nie koniec jego walki o życie.
Neuroblastoma to bardzo trudny przeciwnik i aby pokonać tę śmiertelną chorobę, trzeba zastosować skomplikowane i długie leczenie, bo niestety sama chemioterapia nie wystarczy. Kolejnym etapem leczenia będzie autologiczny przeszczep komórek krwiotwórczych do, którego się właśnie przygotowujemy. Można by się spodziewać, że to już ostatnia prosta, ale niestety nie. Kolejnym etapem i mamy nadzieję, że już ostatnim będzie immunoterapia i tu zaczynają się prawdziwe schody! Jak wiadomo, do niedawna terapia ta była refundowana, ale niestety już nie jest ! Wyliczony koszt dla Alana – dawka dostosowana do wagi pacjenta, to ponad 2 miliony zł.

Tak, 1300.000. zł. – ugięły mi się nogi, gdy usłyszałam tę kwotę, ale nie mogę się poddać! Muszę zrobić wszystko, by uratować życie mojego kochanego synka. Zwracam się do Was o pomoc, bo już nie raz mogłam na Was liczyć. Proszę, pomóżcie mi dokonać niemożliwego i uratować życie mojego dziecka. Błagam Was!” – mama

486 855,00 zł ( 100.01% )
Donated by 15076 people

Follow important campaigns