Fundraiser finished
Alicja Hreczyn - main photo

Samotna mama walczy z rakiem❗️Ala JAK NAJSZYBCIEJ musi dostać lek, ratujący życie!

Fundraiser goal: ratowanie życia: leczenie Ali nierefundowanym lekiem (8 podań)

Fundraiser started by:
Alicja Hreczyn, 47 years old
Poznan, wielkopolskie
rak piersi z przerzutami na węzły chłonne
Starts on: 8 February 2021
Ends on: 24 February 2021
PLN 17,702(100%)
Donated by 519 people

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0115253 Alicja

Fundraiser goal: ratowanie życia: leczenie Ali nierefundowanym lekiem (8 podań)

Fundraiser started by:
Alicja Hreczyn, 47 years old
Poznan, wielkopolskie
rak piersi z przerzutami na węzły chłonne
Starts on: 8 February 2021
Ends on: 24 February 2021

Fundraiser description

Pilne – samotna matka walczy o życie! Ala w pojedynkę wychowuje córeczkę Sandrę… W marcu zeszłego roku ich życie brutalnie zniszczyła diagnoza – rak piersi! Ala jest po ciężkiej chemii, operacji, radioterapii. Niestety nowotwór nie odpuszcza – konieczne jest wdrożenie leku, ratującego życie… Ala musi przyjąć go JAK NAJSZYBCIEJ – błagamy o ratunek!

Mam na imię Alicja, mam 42 lata, jestem mamą Sandry, która ma 11 lat i jest najwspanialszą córeczką na świecie… Nigdy nie byłam kimś, kto z byle błahostką biegała do lekarza. Życie ciężko mnie doświadczyło i nauczyłam się być twardą osobą, która z uśmiechem stara się stawiać czoła przeciwnościom losu. Nie sądziłam jednak, że moje życie potoczy się w ten sposób, że znajdę się na oddziale onkologii… Że będę musiała walczyć ze śmiertelną chorobą i błagać o pomoc, by mieć za co walczyć…

Alicja Hreczyn

Życie mnie nie rozpieszczało… Miałam tylko 15 lat, gdy w wypadku samochodowym zginęła moja ukochana mama. Byłam z nią bardzo związana, jak moja córeczka ze mną. Miałam wspaniałą mamę, kobietę o niezwykłym sercu, utalentowaną, ciepłą i kochającą. Po wypadku życie przewróciło się nam do góry nogami… Zostałam sama ze starszym bratem Andrzejem. Ojczym zabrał młodszą, przyrodnią siostrę i wyprowadził się z domu. Biologiczny ojciec nigdy się nami nie interesował. Wychowała nas babcia. Było ciężko, ale trzymaliśmy się razem i wspólnymi siłami pokonaliśmy najgorsze przeciwności losu.

12 lat temu wydawało się, że uśmiechnęło się do mnie szczęście – poznałam miłość. Założyliśmy rodzinę. Niestety los znowu okazał się przewrotny… Zostałam z malutką córeczką, którą do teraz wychowuję sama. Bywa ciężko, bardzo, ale staram się, jak mogę. Uczę Sandrunię, by niezależnie od tego, jak my mamy ciężko, była wrażliwa na cierpienie i ból innych… W zeszłym roku poruszyliśmy niebo i ziemię, aby zorganizować pomoc dla bezdomnego pana Władka. Z pomocą dobrych ludzi wybudowaliśmy dla niego malutki całoroczny domek. Byłam szczęśliwa. Nie sądziłam, że wkrótce to ja będę potrzebować pomocy…

W marcu zeszłego roku życie świata wywróciło się do góry nogami – pandemia… W cieniu tego wszystkiego zaczął się mój prywatny dramat… W piersi wyczułam guz. Żyłam nadzieją, że to tylko torbiel… Wizyta u lekarza, USG miało przynieść odpowiedzi, które mnie uspokoją. Niestety mammografia i kolejne badanie potwierdziły najgorsze… Nowotwór złośliwy piersi z przerzutami na węzły chłonne. Zawalił mi się świat… Zawsze starałam się znaleźć powód do radości nawet w najgorszych czasach, ale wtedy płakałam i zwyczajnie w świecie się bałam… Nie choroby, chemii, utraty włosów, walki, leczenia… Bałam się o Sandrę, o to, że przegram, a ona zostanie sama na świecie, bez mamy… Przecież ja muszę walczyć, muszę żyć!

 Strach przed koronawirusem i perspektywa dalszego leczenia porażały... Z powodu pandemii został zamknięty oddział onkologii w Poznaniu. Trudne chwile, najgorszy czas w moim życiu, który trudno mi nawet wspominać. Ciężka chemioterapia, operacja, radioterapia, hormonoterapia… Nikt nie mógł odwiedzać, córeczkę widziałam tylko na ekranie telefonu. Bardzo się bałam i bardzo tęskniłam…

Po kilku miesiącach walki powinno być lepiej, ale nie jest… Guz był ogromny, węzły chłonny zajęte. Mój organizm nie reaguje na leczenie tak, jak powinien… Odpowiedzi na chemię brak. Lekarze zdecydowali o wdrożeniu nierefundowanego leku… W większości krajach europejskich jest on refundowany, w Polsce dostałabym go za darmo tylko wtedy, jeśli miałabym odległe przerzuty… A raka trzeba powstrzymać już teraz! Przerzuty w takiej chorobie są jak wyrok…

Dostałam już jedną dawkę, kolejną powinnam przyjąć na już… Jestem przerażona, skąd wziąć pieniądze na leczenie? Cena leku powala… Jestem tylko samotną matką, która chce żyć dla swojego dziecka! Sandra jest przerażona, ale ja walczę i choć jestem słaba, nie zabraknie mi sił… Muszę jednak prosić o Twoją pomoc, o ratunek, bez Ciebie nie po prostu nie mam szans…

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • M
    M
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20

    Dla Alicji dużo zdrowia

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10

This fundraiser is finished. See other Beneficiaries who are waiting for your support.

DonateDonate