Andrzej Burnat - main photo

Jedna chwila zmieniła życie mojego męża... Proszę, pomóż mu!

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Andrzej Burnat, 51 years old
Mieroszów, dolnośląskie
Urazowy krwotok podtwardówkowy, śpiączka, padaczka, wodogłowie
Starts on: 9 July 2025
Ends on: 10 January 2026
PLN 112,814(44.19%)
4 days leftStill needed: PLN 142,506
DonateDonated by 873 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0824672
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0824672 Andrzej
Available payment methods:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regular support provides Andrzej a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Andrzej Burnat, 51 years old
Mieroszów, dolnośląskie
Urazowy krwotok podtwardówkowy, śpiączka, padaczka, wodogłowie
Starts on: 9 July 2025
Ends on: 10 January 2026

Fundraiser description

Jeszcze niedawno nasze życie płynęło zwyczajnie. Może niełatwo, bo nasza starsza córka Ania od urodzenia zmaga się z niepełnosprawnością, ale byliśmy razem na dobre i na złe. Andrzej, mój mąż, zawsze był tym, który niósł nas przez codzienność z czułością, siłą i uśmiechem. Dziś to on potrzebuje ratunku. I ja, jako jego żona, wołam o pomoc, której sama nie jestem w stanie zapewnić.

W styczniu tego roku Andrzej przeszedł jeden z najprostszych, rutynowych zabiegów neurochirurgicznych usunięcie wodniaka. Wydawało się, że to formalność. Nikt nie przewidział, że wydarzy się coś tak okrutnego. W drugą dobę po operacji doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Lekarze powiedzieli, że winna była różnica ciśnień śródczaszkowego i tętniczego, która doprowadziła do krwotoku podpajęczynówkowego.

Andrzej walczył o życie, natychmiast trafił na blok operacyjny. Przeprowadzono kraniektomię podpotyliczną, potem kolejną operację już w ciągu następnej doby. Jego stan był krytyczny. Trafił na oddział anestezjologii i intensywnej terapii. To, co później się działo przypominało szybki ciąg wydarzeń. Śpiączka farmakologiczna, podłączenie respiratora, kroplówki, ciągły monitoring i nasza cicha modlitwa o cud.

Cud się zdarzył. Po ponad trzech tygodniach Andrzej odzyskał przytomność. Był wtedy jeszcze bardzo słaby, daleki od tego, kim był. Ale najważniejsze, że był z nami. Po miesiącu na OAiIT trafił na neurochirurgię, a potem do szpitala rehabilitacji neurologicznej. Myśleliśmy, że najgorsze minęło. W kwietniu znowu zatrzęsła się nasza rzeczywistość, pojawiło się wodogłowie. Andrzej przeszedł kolejną operację, która polegała na wstawieniu zastawki. Nadeszły nowe nieprzespane noce. Pojawiły się lęki, a pytania pozostały bez odpowiedzi...

Andrzej Burnat

Dziś mój mąż nadal oddycha przez rurkę tracheostomijną. Jest karmiony dojelitowo przez PEG. Każdego dnia poddawany jest intensywnej rehabilitacji oraz uczy się na nowo, jak istnieć. Jego ciało powoli odpowiada krok po kroku, milimetr po milimetrze. Teraz znajduje się w stanie minimalnej świadomości. Patrzę w jego oczy i wierzę, że jest tam w środku, że mnie widzi. Ale długa kosztowna droga przed nim. Pobyt w szpitalu rehabilitacyjnym wkrótce się skończy. Konieczna będzie dalsza, wielowymiarowa, specjalistyczna rehabilitacja w ośrodku, który da mu szansę na powrót. Koszty są ogromne. Nie udźwignę ich sama, nie dam rady, choćbym chciała i próbowała z całych sił.

Andrzej to nie tylko mój mąż. To człowiek, który całe życie niósł dobro innym. Zawsze gotów pomóc, zaangażowany w sprawy ludzi i wszelkiego rodzaju działania społeczne. Nigdy nie prosił. Zawsze dawał. Dziś prosimy za niego. W imieniu naszych córek 17-letniej Amelii i Ani, która od urodzenia potrzebuje szczególnej troski.

Prosimy Was, jeśli możecie, wesprzyjcie Andrzeja. Każda złotówka, dobra myśl oraz udostępnienie to krok do przodu. Krok, którego mój mąż nie zrobi sam, ale z Waszą pomocą, może.

Żona i córki Andrzeja

Select a tag
Sort by