

Niepełnosprawny emeryt, który zapragnął komfortu
Fundraiser goal: Zakup wózka inwalidzkiego
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Zakup wózka inwalidzkiego
Fundraiser description
Jestem emerytem. Od 10 lat jestem osobą niepełnosprawną niezdolną do samodzielnej egzystencji. Moja niepełnosprawność zaistniała prozaicznie. Ludziom robią się żylaki w nogach, czasami w wątrobie. A mi żylak wyjątkowo zrobił się w rdzeniu kręgowym. Żylak obarczył nerwy i uszkodził je. Mam niedowład kończyn i przeróżne niedogodności towarzyszące uszkodzonym nerwom. Poruszam się na wózku inwalidzkim. O ironio losu. Żyłem higienicznie, gimnastykowałem się każdego porania, regularnie biegałem, odżywiałam się zdrowo i tak nie uchroniłem tego co najcenniejsze „zdrowia”. Nie znane są wyroki boskie. Szpitale, rehabilitacje, rehabilitacje, szpitale. Normalni ludzie do egzystencji potrzebują wygodnych butów. Ja potrzebuję wózka inwalidzkiego
Ten wózek, na którym siedzę ma tyle lat, ile trwa moje kalectwo. Jest stary, niewygodny, w zasadzie jest uszkodzony, bo ma zgięty podnóżek, który lada chwila złamie się i odpadnie.
Jestem człowiekiem uporządkowanym, estetą. Lubię piękno. Chciałoby się mieć wózek nowszy, sprawniejszy, wygodniejszy, ale również ładniejszy. Po prostu zapragnąłem odrobinę komfortu.
Życie osoby niepełnosprawnej jest kosztowne. Trudno wymagać, aby osoba niepełnosprawna wypracowała jakąś godziwą emeryturę. Bezustanne pobyty w szpitalach, rehabilitacje, pieluchy, cewniki, opatrunki, lekarstwa itd. pochłaniają emeryturę. Przy niemożności zarobkowania zakup wygodniejszego wózka inwalidzkiego jest niemożliwy.
Moje kalectwo w stosunku do tego co przeżywają ludzie to pryszcz i miałem opory z wyciąganiem ręki po darowiznę, bo są ludzie, którzy naprawdę są w potrzebie. Koniec lutego to termin kupna wózka, bo jeśli nie to utracę dotacje z NFZ i PEFRON. Muszę coś z tym zrobić! Postanowiłem, że od tej chwili będę zaglądał na ten portal i regularnie obdarowywał jakąś niewielką darowizną potrzebującą osobę. A teraz pomóżcie mi.
Andrzej