
Nieoperacyjny glejak IV stopnia zaatakował Andrzeja❗️Pomóż w walce o ŻYCIE❗️
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, badania, pobyt w czasie leczenia, onkodieta
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, badania, pobyt w czasie leczenia, onkodieta
Fundraiser description
W marcu 2025 roku wracaliśmy samochodem z wyjazdu. Pod koniec podróży zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, a gdy ruszyliśmy dalej, mój mąż nagle stracił przytomność za kierownicą. Wciąż pamiętam ten szok!
Andrzej trafił do szpitala na szczegółowe badania. Diagnoza okazała się najgorszą z możliwych... Guz mózgu, glejak IV stopnia! Nasz świat nagle stanął w miejscu, nie mogliśmy w to uwierzyć! Mąż był zawsze aktywny, uwielbiał wyzwania. Nasz dom był pełen gości, a my snuliśmy plany przyszłych podróży. Diagnoza glejaka zmieniła wszystko!
Po dwóch tygodniach Andrzej przeszedł pilną operację wycięcia guza w całości, a później rozpoczął chemioterapię i radioterapię. Niestety już pierwszy rezonans pokazał WZNOWĘ. Guz nie tylko odrósł, ale pojawiły się jeszcze dwa nowe ogniska. Co gorsza, okazało się, że są nieoperacyjne... Konsultowaliśmy to z najlepszymi neurochirurgami, ale nikt nie był w stanie pomóc.
Standardowe leczenie nie przyniosło efektów, u męża pojawiły się kolejne objawy choroby – ataki padaczki i obrzęk mózgu. Andrzej musi przyjmować sterydy i leki przeciwpadaczkowe. Obecnie leczymy się w centrum onkologii w Bydgoszczy, gdzie dzięki zastosowaniu radioterapii stereotaktycznej oraz chemii i leków przeciwnowotworowych udało się zatrzymać rozwój guzów.
Co zdumiewające, mąż wciąż pracuje! Stara się chociaż w części żyć tak, jak przed chorobą. Niestety glejak to okrutny przeciwnik... Powoduje u Andrzeja problemy z pamięcią, wpływa na jego nastrój. Żyjemy w ciągłym strachu, że w którymś momencie leczenie przestanie działać, a guzy zaczną rosnąć!
Oprócz standardowego leczenia, Andrzej potrzebuje wielu dodatkowych leków, między innymi przeciwpadaczkowych, prywatnych wizyt u specjalistów oraz wsparcia onkodietetyka, psychologa i wielu badań. Nasza walka trwa już ponad rok, a prywatne środki są na wyczerpaniu... Dlatego z ogromną nadzieją zdecydowaliśmy się poprosić Was o wsparcie!
Dopóki Andrzej ma siły do walki, dopóty jest nadzieja. W imieniu swoim, a także naszej trójki dzieci, proszę Was o pomoc i z góry dziękuję za każdą złotówkę, słowo otuchy i sygnał dobra. Tylko razem możemy walczyć dalej z tak trudnym przeciwnikiem!
Małgorzata, żona