
Złośliwy RAK – guz wielkości 10 cm – zaatakował tatę czwórki dzieci❗️Ratuj Andrzeja❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
1 monthly supporterYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymoushas been supporting for 2 months
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mam na imię Ewelina i jestem żoną Andrzeja. Jeszcze niedawno nasze życie było zwyczajne: praca, dom, dzieci, wnuczki, plany na przyszłość... Wszystko zmieniło się w maju 2025 roku, kiedy mąż zaczął odczuwać silny ból po lewej stronie ciała. Na początku był leczony pod kątem rwy barkowej. Ból jednak nie ustępował, a z czasem stał się tak silny, że nie pozwalał mu normalnie funkcjonować.
W listopadzie 2025 roku usłyszeliśmy diagnozę, która złamała nam serca. Badania wykazały zmianę wielkości 10 centymetrów w lewym płacie płuca! To MIĘSAK EWINGA. Bezlitosny, złośliwy nowotwór. Nasza codzienność zamieniła się w walkę o życie...
Andrzej przeszedł już pierwszą radioterapię, która bardzo osłabiła jego organizm. Szybko się męczy i musi dużo odpoczywać. Lekarze kategorycznie zabronili mu pracy i dźwigania. Nawet proste czynności są dziś dla mojego męża dużym wysiłkiem. Ból towarzyszy mu niemal codziennie. Żadne leki nie pomagają.

W środę, 18 marca 2026 roku Andrzej rozpocznie bardzo silną chemioterapię. Nie wiemy, ile cykli będzie potrzebne, nie wiemy, czy potem będzie możliwa operacja. Żyjemy z dnia na dzień, wierząc, że leczenie zatrzyma postęp choroby. Kurczowo trzymamy się nadziei, bo tylko ona nam pozostała...
Andrzej jest kochającym tatą czwórki dzieci i dumnym dziadkiem dwóch małych wnuczek. Nasz najmłodszy synek, Konrad, ma zaledwie 5 lat. On potrzebuje taty... Nie może go stracić! Oprócz tego mój mąż zawsze był człowiekiem pracy. Przez wiele lat pracował jako dostawca na terenie Wielkopolski i Dolnego Śląska. Prowadzenie samochodu było jego pasją i znaczną częścią życia. Dziś, przez chorobę i silne leki, nie może usiąść za kierownicą. To dla niego bardzo trudne.
Wiele się słyszy o nowotworach. Nigdy jednak nie przeszło nam przez myśl, że to właśnie my doświadczymy go na własnej skórze. Leczenie onkologiczne, leki, dojazdy do szpitali i rehabilitacja to ogromne koszty. Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Każda wpłata to dla nas realna pomoc i nadzieja, że Andrzej będzie mógł stawić czoła najgorszemu możliwemu przeciwnikowi, jakim jest rak. Dziękuję, że jesteście.
Ewelina, żona Andrzeja