
Mieliśmy z mężem marzenie, że będziemy cieszyć się wiekiem emerytalnym... Udar to zabrał... Pomóż❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Kiedy rzeczywistość odbiera ci najważniejszą osobę w życiu, z którą miałaś iść przez świat, wszystko w głowie zaczyna się sypać. Mi zebrała męża, ale wierzę, że pewnego dnia nasza walka przywróci nam Andrzeja, którego okrutnie wyszarpała choroba...
8 sierpnia 2024 r. mój mąż zaczął narzekać na gorsze samopoczucie oraz opadanie lewego kącika ust i mrowienie lewej ręki. Drugiego dnia, gdy gorsze samopoczucie nie ustępowało, zawiozłam męża do szpitala na SOR. Spędził tam cały dzień w oczekiwaniu na lekarza. Po około 8 godzinach zrobiono mu badanie, które nie wykazało zmian udarowych, więc został wypuszczony do domu.
Symptomy jednak nie ustawały. Córka umówiła męża na wizytę do neurologa. Na wizycie lekarz zalecił wykonanie rezonansu magnetycznego głowy. Termin tego badania był zaplanowany dopiero za około miesiąc. Niestety żaden lekarz nie wspomniał, żeby badanie to wykonać możliwie szybko, bez zwłoki.
Mąż nie doczekał terminu tego badania, bo już 8 września 2024 r. dostał udaru mózgu. Przed godziną 8:00 mąż dalej leżał w łóżku. Powiedział wtedy, że czuje się źle i doskwiera mu mrowienie w prawej ręce, a mały niedowład prawej nogi utrudnia mu codzienne funkcjonowanie. Zadzwoniłam na pogotowie, które przyjechało po 15 minutach. Mąż do karetki zszedł sam, po schodach. W szpitalu jeszcze pomogłam mu się przebrać. Gdy przyszłam do szpitala wieczorem, mąż miał już sparaliżowaną całą prawą stronę ciała. Nie mógł ruszać prawą ręką ani nogą. Trudno było się z nim porozumieć.
W szpitalu mąż miał wykonane 2 badania, które nic nie wykazały. Dopiero po 3 dniach zrobiono rezonans magnetyczny, który wykazał, że był to udar niedokrwienny lewej półkuli mózgu, co spowodowało całkowity paraliż i niedowład prawej strony ciała.
W dniu 18 września 2024 r. mąż został przeniesiony na oddział rehabilitacji neurologicznej. Od tego dnia rozpoczął rehabilitację. Jest już w stanie powoli przemieszczać się po płaskiej powierzchni przy pomocy kuli oraz asekuracji kogoś z boku. Prawa ręka jednak jest nadal całkowicie niesprawna. Mąż potrzebuje pomocy przy podstawowych czynnościach. W szpitalu będzie do okresu przedświątecznego. Postępy w rehabilitacji są bardzo małe, mimo że mąż jest bardzo zmotywowany, aby jak najbardziej wrócić do normalnego życia, aby móc samodzielnie wykonywać podstawowe czynności.
Mąż i ja jesteśmy na emeryturze, mieszkamy w Gdyni. Marzy nam się, aby móc po prostu spokojnie cieszyć się czasem emerytalnym, na który niedawno przeszliśmy. Dwoje naszych dzieci mieszka w Warszawie, wspierają nas w każdej formie, przyjeżdżają na zmianę do Gdyni, aby nam pomagać. Mamy też dwoje wnucząt, które też już odwiedziły dziadka w szpitalu i wspierały go swoją obecnością.
Zdajemy sobie sprawę, że będzie to wymagało długiej i kosztownej rehabilitacji, ale bardzo wierzymy, że uda się wypracować efekty. Bardzo chcemy zabrać męża na turnus rehabilitacyjny do specjalistycznego ośrodka. Turnus taki odbywa się z dala od domu. Do tego niezbędna będzie rehabilitacja domowa, która jest bardzo kosztowna. Teraz potrzebujemy Was bardziej niż kiedykolwiek...
Żona Teresa, z dziećmi Martą i Łukaszem