Aneta Wlazło-Czmyr - main photo

Ta choroba to wyrok, ale mam jeszcze jedną szasnę na życie....

Fundraiser goal: sprzęt rehabilitacyjny, środki higieniczne, leczenie, badania, konsultacje

Fundraiser organizer:
Aneta Wlazło-Czmyr, 53 years old
Warszawa, mazowieckie
Złośliwy nowotwór wzgórza - Glejak III stopnia
Starts on: 10 August 2020
Ends on: 19 September 2022
PLN 28,606
Donated by 196 people

Fundraiser goal: sprzęt rehabilitacyjny, środki higieniczne, leczenie, badania, konsultacje

Fundraiser organizer:
Aneta Wlazło-Czmyr, 53 years old
Warszawa, mazowieckie
Złośliwy nowotwór wzgórza - Glejak III stopnia
Starts on: 10 August 2020
Ends on: 19 September 2022

Fundraiser description

Na chwilę straciłam sens życia, na chwilę zwątpiłam we wszystko, o co walczyłam w ostatnich latach. Wiem jednak, że ta droga nie może podążać w tę stronę. Zawróciłam z beznadziei w kierunku życia! 

Minął nieco ponad miesiąc odkąd na białej zadrukowanej kartce w gabinecie lekarskim dostałam wyrok śmierci. Okrutny wyrok, w który ciężko uwierzyć. Moment, w którym czas staje w miejscu, w którym przeszłe i przyszłe zdarzenia tracą na znaczeniu. W człowieku uruchamia się instynkt przetrwania. Pytanie o szanse i nadzieje zadawałam drżącym głosem, obawiając się odpowiedzi… 

Początkowo wszystko wskazywało na to, że to zwyczajne osłabienie, ale w czasie pandemii czułam się coraz gorzej. Mogłabym tylko spać, a migreny wciąż przybierały na sile. Mój codzienny tryb został zaburzony, a ja zaczęłam się bać. Strach pojawił się gdzieś głęboko w podświadomości… Jedno badanie i wszystko stało się jasne. Glejak III stopnia, przeciwnik okrutny, nieprzewidywalny, najgroźniejszy z groźnych.

Niestety, w takich momentach nie ma zbyt wiele czasu na złość i zadawanie zbędnych pytań. Emocje trzeba schować gdzieś głęboko, bo najważniejsze staje się poszukiwanie ratunku. Lekarze nie pozostawili wątpliwości, że standardowe, dostępne leczenie to za mało. Nawet zdając sobie z tego sprawę musiałam działać. Nie mogłam bezczynnie czekać na śmierć! 

Nie miałam innych opcji, leczenie rozpoczęło się niemalże natychmiast. Każdego dnia staję do walki, każdy dzień to nowe wyzwanie. Szczególnie, że efektów ubocznych chemioterapii i radioterapii nikt nie jest w stanie przewidzieć. Nikt nie powie ci, które z nich pojawią się jako pierwsze, nikt nie wskaże jak się przed nimi ratować… Moją szansą na życie jest immunoterapia - innowacyjne leczenie wspierające leczenie nieoperacyjnego guza. Dlaczego nieoperacyjnego? Bo jego położenie sprawia, że nawet najmniejsza interwencja lekarzy mogłaby być dla mnie śmiertelnym zagrożeniem. Koszt terapii przeraża! By mieć szansę na planowanie przyszłości, by myśleć o tym, co będzie “po chorobie” potrzebuję kilkuset tysięcy złotych! 

Choroba mnie zmieniła. Moja perspektywa zdaje się być zupełnie inna. Zadziwiające, jak w tak krótkim czasie świat budowany latami może stanąć na głowie… Niestety, w moim przypadku na nadziei nie może się skończyć. To za mało. W chorobę muszę uderzyć zdecydowanie, inaczej pozostaje mi czekanie na ostateczność… 

W tym życiu mam jeszcze wiele do zrobienia. Chcę ruszyć zupełnie inną ścieżką - drogą w kierunku dawania innym dobra. By mieć na to szansę, potrzebuję pomocnej dłoni. Nie jednej - wielu. Wierzę jednak w moc dobra, w moc pomocy ludzi o otwartych sercach! Pamiętaj, że to, co dajesz innym, wraca do ciebie! Jeśli dasz mi szansę, zrobię wszystko, by jej nie zmarnować!

Select a tag
Sort by
  • Joanna W.
    Joanna W.
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Małgorzata
    Małgorzata
    Share
    PLN 300
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20

    Trzymam kciuki i wierzę, że Pani wyzdrowieje

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20

    poszukaj informacji o terapiach olejami konopnymi... Jest na netflix bardzo ciekawy dokument na ten temat: "Zielone lekarstwo". Wszystkiego dobrego!

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50