
❗Śmiertelne zagrożenie rośnie z każdym dniem. Ratuj życie Ani
Fundraiser goal: nierefundowane leczenie onkologiczne
Fundraiser goal: nierefundowane leczenie onkologiczne
Fundraiser description
Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam. Nie chcę odliczać dni do końca.. Chcę mieć szansę na nowy początek. Niestety, choroba coraz silniej zaciska pętlę na mojej szyi. Nienawidzę tego poczucia - bezradności, bezsilności, strachu…
Każdego dnia na nowo mam nadzieję, że ten koszmar wreszcie się skończy. A jednak każdego dnia budzę się w piekle. Szpitalny oddział powoli staje się dla mnie domem, a ja tak bardzo tęsknię za światem. Za porannym pośpiechem, gwarem miasta, czy bliskością natury.
Chemioterapia ratuje mi życie, ale odbiera siły. Mam wrażenie, że wciąż czekam na cud. Dotychczasowe leczenie było dla mnie dosłownie ocaleniem. Guzy na płucach zaczęły się zmniejszać, ale to nie oznacza, że wygrałam walkę. Każda z tych pozostałości jest potencjalnym zagrożeniem, bo może się stać się nowym ogniskiem choroby. Powiedzieć, że się boję to mało… Najgorsze jest to, że wznowa mogłaby dla mnie oznaczać wyrok śmierci! Mam 17 lat, moi rówieśnicy planują przyszłość, realizują marzenia, a ja prowadzę nierówną walkę na śmierć i życie…

Lekarze nie pozostawiają wątpliwości - tylko podtrzymanie terapii może mi dać szansę na życie. Jej koszt zwala z nóg! Jak mam zdobyć takie środki? Jak mam prosić o nie moich rodziców, którzy porzucili wszystko inne, by zaopiekować się mną, gdy było bardzo źle? Moja rodzina nie ma pieniędzy, które mogą mnie uratować, a ja tak bardzo chcę żyć. Potrzebuję pomocy i wsparcia, by zrealizować moje największe marzenie o tym, że choroba i strach przed śmiercią znikną z mojej rzeczywistości, przestaną mnie prześladować za dnia i podczas bezsennych nocy.
Wszyscy powtarzają, że jestem silna, ale czasem sama w to nie wierzę. Myślę, że choroba pozwoliła mi odkryć zupełnie nowe pokłady sił… Nie wiem jednak na jak długo mi ich wystarczy, bo ból bywa paraliżujący. Czasem czuję się jakby ktoś chciał mi rozerwać skórę, jakby wszystkie części mojego ciała paliły żywym ogniem. Cierpienie to nieodłączny towarzysz mojej podróży - przez ostatnie miesiące poznałam wszystkie jego oblicza.
Marzę o tym, by usłyszeć od lekarza, że jestem zdrowa. Marzę o tym, by uśmiech znów zagościł na twarzy mojej mamy. Ona też chce być silna, ale kiedy zasypiam, czasem słyszę jej pełen przerażenia szloch. Mama dała mi tak wiele, a ja chciałabym dać jej życie bez zmartwień i strachu… Wiesz, że jeśli mi pomożesz, uratujesz nie tylko mnie, ale też moją rodzinę? Oni trwają przy mnie z nadzieją na lepsze jutro, a ja robię wszystko, by nie przegrać.
To nie czas na pożegnanie. To nie czas na złożenie broni. Muszę zrobić wszystko, by walczyć o zdrowie i życie - została mi tylko jedna szansa! Wznowa oznacza dla mnie śmierć. Pomocy!