

Mam tylko DWA TYGODNIE❗️Proszę o pomoc!
Fundraiser goal: Zakup protezy podudzia
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Zakup protezy podudzia
Fundraiser description
Moje życie nigdy nie było usłane różami. Zawsze miałam pod górę. W zeszłym roku spotkała mnie tragedia, najgorszy koszmar każdego rodzica – zmarło moje dziecko. Wraz z odejściem Kacperka coś się skończyło…
Przez 15 lat nie pracowałam, ponieważ zajmowałam się wychowaniem mojego niepełnosprawnego synka. Po tamtej tragedii ciężko było odnaleźć się w tej pustej rzeczywistości…
Podjęłam pracę w czymś, co pozwoliło mi się spełniać – zostałam opiekunem w Domu Pomocy Społecznej. Choć było to absorbujące zajęcie, dawało mi satysfakcję, a ja czułam się potrzebna…
Choć żałoba nadal trwała, zaczęłam czuć jakiś promyk nadziei. W mojej głowie pojawiały się nieśmiałe myśli, że teraz będzie już dobrze. Bardzo szybko zostały jednak brutalnie zdeptane!
W lutym tego roku trafiłam do szpitala w stanie zagrażającym życiu – dostałam sepsy. Nie było innego wyjścia, jak AMPUTACJA NOGI! Wtedy kolejny raz mój świat się zawalił.
Rana goiła się bardzo opornie z powodu cukrzycy. Leczenie dostępne w ramach NFZ nie przyniosło żadnego skutku… Byłam zdesperowana i załamana. Na szczęście ukojenie przyniósł antybiotyk, który niestety był nierefundowany i bardzo kosztowny.
Odetchnęłam. Myślałam, że teraz będzie już łatwiej. Wybrałam protezę, złożyłam wniosek o dofinansowanie i… Otrzymałam kolejną kłodę pod nogi! Z powodu wykorzystania wszystkich funduszy, w tym roku nie dostanę już dofinansowania!
To był mój kolejny mój upadek, kolejne łzy i załamanie. Stanęłam pod ścianę i ogromnym problemem! 30 lipca mija pół roku od amputacji nogi. Wówczas kończy się czas na darmową rehabilitację w ramach NFZ dla pacjentów protezowanych.
Oznacza to, że jeżeli teraz nie będę miała protezy, to za jakiś czas będę musiała ponieść ogromne koszty związane z rehabilitacją! To kolejne wydatki, na które nie będzie mnie stać!
Błagam, mam tylko dwa tygodnie za zakup protezy. Jestem przyparta do muru i nie pozostało mi już nic innego jak proszenie o pomoc. Nie jestem już w stanie udźwignąć bezkresu moich cierpień…
Anna
