

Nasze dzieci już do końca życia będą potrzebowały specjalistycznej pomocy!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny
Fundraiser description
Jesteśmy wdzięczni za okazane serca! Dzięki Wam Antoś poczynił wielkie postępy! Sytuacja jednak jeszcze bardziej się skomplikowała…
Los rzucił nam kolejną kłodę pod nogi – nieuleczalną chorobę drugiego syna!
Nasza historia:
Jeszcze w czasie ciąży byliśmy przekonani, że nasz Antoś urodzi się zdrowy. Badania prenatalne nie wskazywały żadnych nieprawidłowości. Mimo ciężkiego porodu nie myśleliśmy, że ostateczna diagnoza dopiero przed nami…
Przez kolejne tygodnie po urodzeniu synek przechodził liczne badania, w tym również badania genetyczne, które potwierdziły, że Antek ma trisomię 21, czyli zespół Downa…

Na początku był to szok, ale potem pogodziliśmy się z diagnozą. Z zespołem Downa, dzięki odpowiedniej opiece, można wieść szczęśliwe i długie życie – to właśnie chcieliśmy zapewnić Antkowi.
Rozpoczęliśmy rehabilitację, odwiedzaliśmy coraz większą liczbę specjalistów, aby podarować Antosiowi jak największe szanse. Opłaciło się i synek zaczął chodzić!
Wada serduszka uległa poprawie i według kardiologa serduszko jest zdrowe! Operacja nie jest więc konieczna, co bardzo nas cieszy! Niestety pojawiło się podejrzenie padaczki. Badania są niejednoznaczne, więc neurolog zalecił stałą kontrolę. Żyjemy więc w obawie przed pojawieniem się nowego przeciwnika!
Nasz świat dwa lata temu rozpadł się po raz pierwszy, gdy usłyszeliśmy, że nasz najmłodszy syn ma zespół Downa. Teraz nasze serca pękło po raz drugi: nasz najstarszy syn, który dopiero poszedł do szkoły, cierpi na nieuleczalną chorobę!

Dominik ma 7 lat. Od zawsze był szczęśliwym i pełnym życia oraz energii chłopcem. Wszystko zmieniło się we wrześniu 2023 roku…
Dominik był stale zmęczony, schudł i dużo pił. Jego zachowania były bardzo zmienne: z euforii przechodził nagle w stan rozpaczy i złości. Skonsultowaliśmy się z lekarzem, ponieważ podejrzewaliśmy cukrzycę…
Dostaliśmy pilne skierowanie do szpitala. Już po pierwszych badaniach wszelkie wątpliwości zostały rozwiane, a diagnoza potwierdzona: cukrzyca insulinozależna. Niemal od razu przetransportowano syna do innego szpitala na oddział diabetologii, gdzie podawano mu insulinę i stabilizowano jego stan zdrowia.

Potem musieliśmy przejść szkolenie jak żyć z cukrzycą, jak mierzyć poziom cukru oraz podawać insulinę. Martwiliśmy się i próbowaliśmy to wszystko poukładać w głowie.
Do naszej rzeczywistości wkradł się strach. Każdy wzrost czy spadek cukru, to alarm, na który trzeba reagować natychmiast!
Codziennie walczymy, aby Antoś i Dominik lepiej się rozwijali. Jednakże rehabilitacja, terapia i opieka wielu specjalistów wiążą się z wysokimi kosztami. Dlatego jesteśmy tutaj i prosimy Cię o pomoc, o szansę dla naszych synów!
Rodzice Antosia