
NOWOTWÓR zaatakował małego Antka❗️Potrzebna pilna pomoc w walce o jego życie❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Jeszcze niedawno Antek bawił się, śmiał i biegał, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Dziś jego codzienność przemieniła się w walkę o życie. Nasz synek jest jeszcze taki mały... Nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo jest chory. Zaatakował go NOWOTWÓR złośliwy – chłoniak Hodgkina.
Pierwsze objawy zauważyliśmy w listopadzie 2025 roku. Z lewej strony szyi naszego synka pojawiła się mała kulka. Początkowo podejrzewano powiększenie węzłów chłonnych w wyniku infekcji, potem mononukleozę. Przecież w takiej sytuacji nikt od razu nie myśli o nowotworze. W styczniu 2026 roku pojawiła się kolejna zmiana. Trafiliśmy do szpitala w Gdańsku, gdzie przeprowadzono serię badań i wreszcie biopsję. 25 lutego otrzymaliśmy ostateczną diagnozę. Chłoniak Hodgkina. Nasz świat runął.
Lekarze postanowili wdrożyć chemioterapię już 14 lutego, zanim padła ostateczna diagnoza. Powiększone węzły zaczęły uciskać żyłę – Antek mógł się udusić! Synek musi brać także sterydy i zastrzyki, których bardzo się boi. Jego małe ciało walczy z najgorszym przeciwnikiem, choć nikt go nie zapytał, czy jest na to gotowy...

Antek cierpi. Nie rozumie jeszcze, jak trudną drogę ma przed sobą do pokonania. Założono mu port do podawania leków. Ciągłe badania, pobierania krwi, igły... Nasz syn bardzo się boi i płacze, a my razem z nim. Jesteśmy bezsilni. Tak bardzo chcielibyśmy zdjąć z niego ten ciężar! On na to nie zasłużył!
Skutki uboczne wyniszczającego leczenia dają się we znaki. Synek miewa gorączki, bóle brzucha i głowy. Dodatkowo zmaga się z gronkowcem w buzi, co sprawia, że nawet jedzenie jest dla niego ogromnym wyzwaniem. Lada moment zaczną wypadać mu włoski... Jak mamy mu to wytłumaczyć...? Serce nam pęka, bo zamiast bawić się na placu zabaw z innymi dziećmi, bawi się z nimi na onkologii!

Lekarze mówią, że ta chemia nie wystarczy. Będą potrzebne kolejne cykle, a potem może jeszcze radioterapia. Wszystko zależy od wyników. Żyjemy w obezwładniającym strachu – od jednego badania, do drugiego. Od kroplówki do kroplówki... Każdego dnia balansujemy między nadzieją a paraliżującym strachem. Choroba zabiera naszemu synkowi wszystko to, co najpiękniejsze. To wszystko wydarzyło się tak nagle! Z „to tylko węzły” do nowotworu u sześcioletniego dziecka... Tego nie da się pojąć!
Pisząc te słowa, jestem w 5. miesiącu ciąży. Noszę pod sercem nasze trzecie dziecko i jednocześnie patrzę, jak Antoś walczy o swoje życie... Nie tak miało wyglądać życie naszej rodziny! Robimy wszystko, żeby się nie rozsypać, ale prawda jest taka, że serca łamią nam się na pół. Utrzymujemy się z jednej pensji. Boimy się, że nie uda nam się zebrać środków na aktualne potrzeby naszego chorego synka.
Ciężko jest się przełamać i poprosić o wsparcie, ale nie mamy wyjścia. Z całego serca prosimy, pomóżcie nam! Każda złotówka to realna szansa w walce z nowotworem Antka. On zasługuje na beztroskie, bezpieczne dzieciństwo, a nie na piekło onkologii. Będziemy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą wpłatę i udostępnienie tej zbiórki. Z Wami mamy szansę wygrać tę walkę!
Rodzice Antka