

Walka o serce małego Antosia trwa - ratunku!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy, zakwaterowanie
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy, zakwaterowanie
Fundraiser description
Nasz synek urodził się z poważną wadą serca. I choć ma zaledwie dwa lata, ma już za sobą skomplikowane zabiegi, ciężkie operacje, ogromny ból i cierpienie. Niestety, dziś już wiemy, że to nie wystarczy.... Konieczne jest dalsze specjalistyczne i kosztowne leczenie, inaczej jego życie będzie poważnie zagrożone...
25 października 2019 roku - mimo deszczowej, jesiennej aury za oknem był najcudowniejszym dniem w naszym życiu. Tego dnia na świecie pojawił się nasz synek – malutki, kochany i wspaniały Antek. Spełnienie naszych marzeń...
Niestety, bardzo szybko radość z rodzicielstwa zmieniła się w strach i przerażenie... Zaraz po urodzeniu, lekarze zdiagnozowali u naszego dziecka złożoną i poważną wadę serca – HRHS, czyli zespół niedorozwoju prawego serca, (serce jednokomorowe). Słowa, które słyszeliśmy wtedy od lekarzy trafiały w nas niczym pociski wystrzelone z pistoletu... Trudno opisać słowami to, co czuje rodzic, kiedy dowiaduje się, że jego dziecko jest tak poważnie chore...
Antek wymagał natychmiastowego leczenia. Kiedy miał zaledwie 10 dni, przeszedł skomplikowany zabieg Rashkinda, a 8 miesięcy później zabieg cewnikowania serca. Malutkie dziecko otoczone mnóstwem rurek, dźwięk aparatury monitorującej funkcje życiowe – to widok, którego nie da się zapomnieć...

I kiedy myśleliśmy, że najgorsze już za nami, okazało się, że to dopiero początek… 3 miesiące później otrzymaliśmy informację, że synek musi przejść poważną operację na otwartym sercu. Zabieg był bardzo skomplikowany i ciężki, jednak Antoś dzielnie walczył. Po zakończonej operacji szybko zaczął odzyskiwać siły, a my nadzieję, że wszystko się ułoży...
Po kilku tygodniach w końcu mogliśmy wrócić do domu... I choć pozornie wydawało się, że żyjemy normalnie to jednak gdzieś w środku, wiedzieliśmy, że to tylko chwilowe. Lekarze jasno określili, że potrzebne będą kolejne zabiegi i operacje...
W grudniu dostaliśmy informację o konieczności przeprowadzenia drugiego zabiegu cewnikowania serca. I choć wszystko przebiegło pomyślenie, wiemy, że to nie koniec. Przed naszym synkiem jeszcze druga, równie ciężka i skomplikowana operacja serca. Bez niej życie naszego dziecka będzie w ogromnym niebezpieczeństwie...
Teraz żyjemy w ciągłym napięciu. Boimy się o każdy dzień, bo widzimy jak szybko nasza kruszynka się męczy, jak reaguje na najmniejszy nawet wysiłek. Przy tak poważnej wadzie serca nie może stać z założonymi rękami!
Niestety, koszt dalszego leczenia jest ogromny i znacznie przekracza nasze możliwości finansowe. Sami nie jesteśmy w stanie uzbierać tak kolosalnej sumy! Dlatego prosimy Was o pomoc, udostępnianie i wpłacanie symbolicznej złotówki...
To jedyna szansa, aby serduszko naszego synka nadal biło...
Rodzice
