

By trudny początek życia nie oznaczał smutnego zakończenia. Pomóż Antosiowi!
Fundraiser goal: rehabilitacja na turnusach rehabilitacyjnych, by Antoś dogonił rówieśników
Fundraiser goal: rehabilitacja na turnusach rehabilitacyjnych, by Antoś dogonił rówieśników
Fundraiser description
Tylko 12 dni było nam dane cieszyć się zdrowym synkiem. Przez ten błogi czas nie myśleliśmy, że za chwilę nasze życie wywróci się do góry nogami… Że nasze ukochane dziecko bezpowrotnie utraci zdrowie. Że czekać nas będzie dramatyczna walka…
Ciąża książkowa, donoszona, wszystkie wyniki prawidłowe… Antoś urodził się w szpitalu, a my wróciliśmy do domu przekonani, że mamy zdrowego synka. Antoś był bardzo spokojny… Za spokojny. Martwiło nas, że jest apatyczny, nie chce jeść. Gdy miał 12 dni, przestał nagle połykać ślinę. Z krztuszącym się, odwodnionym dzieckiem wróciliśmy do szpitala. Lekarka rezydentka wciąż uważała, że Antosiowi nic nie jest… Na szczęście zobaczył go ordynator, który od razu poznał, że Antoś jest dzieckiem z problemem neurologicznym…

Okazało się, że nasz synek miał krwotok dokomorowy. Tak po prostu się zdarza i czasem nie ma ku temu żadnych przesłanek… Po prostu nieszczęście. Krwotoki są oceniane w IV-stopniowej skali. Antoś miał stopień IV – najgorszy. W 90% przypadków kończący się śmiercią… Nasz synek znalazł się w tych szczęśliwych 10% dzieci, którym udaje się przeżyć. Gdyby był mniejszy, słabszy lub urodził się wcześniej, zapewne nie miałby tyle szczęścia.
Zamiast w bezpiecznych murach własnego domu, swoje pierwsze tygodnie życia nasz synek spędził na szpitalnych oddziałach w Zielonej Górze, Wrocławiu i Katowicach. To wtedy zadecydowano o implantacji zastawki, z którą Antoś będzie funkcjonował do końca życia. Nikt nie wiedział, jakie piętno pozostawi krwotok na dalszym rozwoju i życiu synka. Czasami powoduje trwałe uszkodzenie mózgu, zaburzenia rozwoju… Czasem o wiele gorzej. Antoś jest opóźniony o kilka miesięcy w stosunku do zdrowego dziecka. Na szczęście ma charakter, wolę walki, jest bardzo kontaktowy… To nas pociesza i motywuje do walki o jego zdrowie.

Nam, tak samo jak każdemu rodzicowi, zależy na dobru naszego dziecka. Nic innego się dla nas nie liczy… Dziś Antoś ma półtora roku i cały czas robimy wszystko, co w naszej mocy, by zapewnić mu jak najlepsze dzieciństwo. Turnusy rehabilitacyjne dają taką szansę! Antoś ćwiczy na nich intensywnie ze sztabem specjalistów. Gdy jechaliśmy na pierwszy taki wyjazd, Antoś miał rok i nawet nie pełzał, nie przesuwał się na podłodze… Teraz, po trzech turnusach, synek zaczął raczkować, siadać i wstawać… Przed nim nauka chodzenia. Rehabilitacja to dla niego zbawienie – pomoże dogonić rówieśników!
Nie chcemy tego przerywać, ale nasze oszczędności skończyły się... Pandemia sprawiła, że jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej. Wszystkie wydatki, związane z leczeniem synka, do tej pory opłacaliśmy sami… Choć tak trudno nam to robić, to musimy prosić o pomoc! Dla niego, dla Antosia… Dla synka zrobimy wszystko.