Arek Bukowiecki - main photo

Od ponad dekady walczymy o zdrowie i sprawność syna❗️Prosimy, zawalcz o Arka razem z nami❗️

Fundraiser goal: Całoroczna rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny

Fundraiser started by:
Arek Bukowiecki, 13 years old
Pyskowice, śląskie
Dziecięce Porażenie Mózgowe czterokończynowe
Starts on: 25 November 2024
Ends on: 28 February 2026
PLN 7,276(13.35%)
Still needed: PLN 47,235
DonateDonated by 70 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0088237
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0088237 Arkadiusz
Available payment methods:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regular support provides Arkadiusz a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.

Fundraiser goal: Całoroczna rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny

Fundraiser started by:
Arek Bukowiecki, 13 years old
Pyskowice, śląskie
Dziecięce Porażenie Mózgowe czterokończynowe
Starts on: 25 November 2024
Ends on: 28 February 2026

Fundraiser description

Choć wiemy, że pewne problemy Arka nigdy nie znikną – wiemy także, że niektóre możemy zminimalizować lub całkowicie pokonać. Do tego jednak potrzebujemy mocy Waszych dobrych serc. Jedynie wspólnymi siłami mamy szansę wywalczyć dla Arka zdrowie i lepsze jutro!

Nasza historia zaczęła się już wiele lat temu. Synek urodził się w 30. tygodniu ciąży, ważąc zaledwie 1500 g. Wtedy lekarze zaczęli walkę o jego życie. Nie do opisania jest to, co wtedy przeżywaliśmy. Stres mieszał się z poczuciem bezradności, a złość ze smutkiem i żalem... Nasz synek walczył o życie i o przyszłość, która w tamtym momencie była bardzo niepewna.

„Wtedy walczył o swoje życie sam, dziś o jego sprawność walczymy razem z nim.”

Arkadiusz Bukowiecki

Po 47 dniach został wypisany przez hospicjum ze szpitala. Niestety, nie mieliśmy możliwości zabrać go z nami – konieczny był przewóz karetką. W domu, w najbezpieczniejszym miejscu na świecie, czekał już na niego sprzęt z hospicjum – tlen, monitor oddechu, monitor tętna... To nie tak miało wyglądać. Nie byliśmy na to przygotowani, bo czy ktokolwiek jest gotowy na to, by każdego dnia walczyć o życie i zdrowie własnego dziecka? Wtedy nie było czasu na pytania, dlaczego los postawił nas w takiej sytuacji. Liczył się tylko Arek i to, by zapewnić mu jak najlepszą opiekę. 

Syn urodził się z umiarkowaną zamartwicą, niewydolnością oddechową noworodka, niewydolnością krążenia, niedokrwistością, otwartym przewodem botala i dysplazją oskrzelowo-płucną. Gdy minęło pół roku, wydawało się nam, że sytuacja w miarę się ustabilizowała. Myśleliśmy, że będzie już tylko dobrze, bo przecież żaden z lekarzy nie przygotował nas na inny scenariusz... Jeździliśmy  z Arkiem na codzienną rehabilitację i do specjalistów. Wtedy wydawało nam się to normalne, bo przecież wcześniaki w większości przypadków tak już mają.

Arkadiusz Bukowiecki

Kiedy Arkadiusz skończył 10 miesięcy, pojechaliśmy na kolejną wizytę do neurologa. Niestety, wtedy lekarz postawił diagnozę, od której życie wywróciło nam się do góry nogami... Porażenie Mózgowe Czterokończynowe (MPD). Już wiemy, że ta diagnoza zostanie z nim do końca życia. 

Pamiętamy to wszystko, jakby to było dziś. Co wtedy czuliśmy, jakie myśli kłębiły się w naszych głowach. Ale to nie był jeszcze koniec naszej dramatycznej przygody z wcześniactwem. Arek w wieku 3 lat trafił do szpitala, przechodząc infekcję, wtedy okazało się, że ma silną anemię. Przy każdej infekcji synowi spada hemoglobina i wzrasta bilirubina. Dodatkowo do końca życia musi brać tabletki, żeby uniknąć przetaczania krwi. I chociaż dbamy o niego i dajemy z siebie wszystko, niestety… jest coraz ciężej.

Jesteśmy Wam bardzo wdzięczni za całe dotychczas okazane nam dobro. Niestety, walka Arka o zdrowie trwa nadal i wciąż potrzebujemy Waszej pomocy!

Arkadiusz Bukowiecki

Syn intelektualnie rozwija się prawidłowo – chce się bawić i grać w piłkę, jak inni nastolatkowie w jego wieku. Niestety, jest uwięziony we własnym ciele. Przy MPD niemal zawsze dochodzi do zwichnięcia bioderek, co dotknęło również naszego synka.  Arek musiał przejść operację zarówno prawego, jak i lewego biodra. Każdorazowo wiązało się to z długimi tygodniami spędzonymi w łóżku z zagipsowanymi nóżkami.

Dziś Arek potrzebuje regularnej i intensywnej rehabilitacji. To w przypadku MPD tak naprawdę niezastąpione lekarstwo – choć wiemy, że nie jest w stanie w pełni wyleczyć naszego synka, na własne oczy widzimy, jak bardzo mu pomaga. Niestety, rehabilitacja wiąże się z bardzo wysokimi kosztami finansowymi.

Trudno jest udźwignąć tak duży ciężar finansowy samodzielnie. Po ponad dekadzie takich wydatków stoimy pod ścianą, a nasze możliwości są coraz bardziej ograniczone. Prosimy, pomóżcie nam zawalczyć o zdrowie i rozwój Arka!

Rodzice Arka

Select a tag
Sort by